You must be logged in to post Login Register


Register? | Lost Your Password?

Search Forums:


 






Wildcard Usage:
*    matches any number of characters
%    matches exactly one character

Gdybyś żył w Anglii w latach 1526-1536, jak zapatrywałbyś się na Annę Boleyn?

No Tags
UserPost

1:59 pm
September 20, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Post edited 2:01 pm – September 20, 2012 by Anne Boleyn


A Cromwell i Cranmer to byli mężczyzźni którzy swoje sukcesy

zawdzięczali tylko i wyłącznie Henrykowi oraz własnym umiejętnościom.

Anna nie miała tutaj nic do rzeczy.

Stworzyła im bardzo dobre warunki do 'rozwoju'. Po cóż królowi byłby taki Cromwell czy Cranmer (niech będzie, że Cromwell mógłby się i przydać, ale protestancki arcybiskup Canterbury?) gdyby nie miał problemów z uzyskaniem rozwodu?

Instynkt samozachowawczy? Anna sama takiego

instynktu nie posiadała, bo nie wiedziała kiedy ma się odzywać a kiedy milczec

- ciągle pouczanie króla któremu Anna się już nudziła i nie mogła urodzić syna

to nie jest objaw inteligencji lecz głupoty. Właśnie to co się rzuca w oczy

podczas analizy źródeł to brak instynktu samozachowawczego u Anny.

 

Ja tam akurat u Anny lubię tę impulsywność. I nie rozumiem takiego rozumowania 'jest kobietą, niech siedzi cicho', Anna miała ambicje by wpływać na politykę, zależało jej na wierności Henryka i mówiła o tym otwarcie. A nie cierpiała w milczeniu.

 

W  przypadku Henryka nie chodziło o sam fakt

anulowania małzeństwa tylko o fakt pojęcia za żonę 1) własnej poddanej 2)

siostry jego kochank i 3) kobiety bardzo niskiej stanem.

 

1. Rozumiem, że to nie było na porządku dziennym, ale skoro Henryk uznał, że ze wszystkich kandydatek na żonę chce właśnie własną poddaną to nie widzę problemu. Do Jane Seymour nikt pretensji nie miał, a 3. jej rodzina była jeszcze niżej w hierarhii społecznej. Co akurat w przypadku papieża nie jest żadnym argumentem, bo ponoć 'przed Bogiem wszyscy są równi'. Rozumiem, mezalians – mezaliansem, ale to jeszcze nie powód by Anny nie popierać. Właśnie chyba w drugą stronę – życzmy jej powodzenia, jeśli jej się uda i zostanie królową to znaczy, że każda z nas może. Ja rozumiem, że American Dream nie było wtedy tak popularne (pewnie dlatego, że dopiero co Amerykę odkryli), ale, cokolwiek bym nie myślała na ten temat – a nie myślę dobrze, to ludzie są przynajmniej życzliwsi. Co do2. Jest różnica między ślubem z żoną brata, a ślubem z siostrą kochanki. Głównie formalny. Inna sprawa, że powód do rozwodu był durny, ale przecież nie napisałby papieżowy 'unieważnij moje małżeństwo, bo królowa jest stara, a ja potrzebuję syna' – to nie dyplomatyczne. I papież niczego by nie unieważnił dopóki w Rzymie rządził cesarz. Po co miałby narażać się Henrykowi, gdyby nie było większego zagrożenia ze strony Karola?

Oto chodzi właśnie , że Henryk nie chciał się

wyrywać ze szponów papiestwa – on do końca życia pozostał katolikiem. Henryk

szukał legalnych sposobów na unieważnienie małzeństwa – chciał dyspensę od

papieża, po slubie walczył o uznanie papieża ale że Anna była już w ciąży to

Henryk musiał sam sobie poradzić z bałaganem który stworzył.

 

A ja tam myślę, że bardzo mu się podobała rola głowy kościoła. Gdyby nie to czemu po ścięciu Anny nie pojednałby się z papieżem? Przecież do trzeciego małżeństwa nikt zarzutów nie miał… choć też gdzieś czytałam, że po egzekucji panny Boleyn nagle jej wrogowie zrobili się oburzeni…

Nie wiem skąd się bierze pogląd że jak się nie jest w 'drużynie Anny

Boleyn' to się jest w 'drużynie' Jane Seymour czy Katarzyny Aragońskiej.

Bo rywalizowały ze sobą ;p

 

Skoro już jesteśmy przy Jane Seymour – to szczerze sądzę że w pewnych

sytuacjach milczenie jest złotem bo nie sztuką jest bez opamiętania

kłapać jęzorem i sobie robić wrogów z tego powodu.

Jako, że mam parę cech Anny (i dlatego ją lubię powiem szczerze, ją i Katarzynę Parr) mam na ten temat inne zdanie.

Uwielbiam postaci historyczne które łamały konwenanse, lecz w przypadku Anny Boleyn to nie konwenanse nagminnie łamano lecz prawo. A to już jest ogromny problem kiedy król – który powinien stać na straży prawa – to prawo łamie.
Nie w tym jednym przypadku król prawo łamał.
 

Bo rozwód Henryka z Katarzyną i małzeństwo z Anną nie zostały

przeprowadzone legalnie pod żadnym względem. Jeżeli już Henryk zerwał z

papiestwem, to okej, mógł zerwać byle tylko drugie małzeństwa zawrzeć

legalnie według reguł nowego prawa. A tutaj co – Henryk najpierw

poślubił Annę (która była już w ciąży, i widać że bardzo im się

spieszyło żeby syn się urodził jako legalny następca tronu, więc Henryk

tego nie robił dla Anny tylko dla jej dziecka), a dopiero kilka miesięcy

później anulował małzeństwo z Katarzyną i zerwał z kościołem

katolickim. Gdzie tu logika?

 

Nie napisałam, że robił to dla Anny, od początku podawałam jako powód tego całego zamieszania brak syna. Gdyby go miał z Katarzyną całej sprawy by nie było. Natomiast, owszem – najpierw branie ślubu z drugą żoną, a potem rozwodu z pierwszą jest mało logiczną kolejnością, ale ciężko żeby w sytuacji jakiej byli mieli czekać, aż unieważnią ślub z Katarzyną, a następnie dopiero brali ślub, bo po Annie byłoby już widać oznaki ciąży. I dopiero byłby kanał. Pominę oczywiście, że ten 'rozwód' to w jego przekonaniu była tylko formalność, w końcu on nigdy nie był mężem Katarzyny ;)

(I coś rozwaliłam pisząc ten post, więc ma trochę dziwne formatowanie, przepraszam, mam nadzieję, że nikt nie będzie miał problemu by się doczytać.)

Ainsi sera, groigne qui groigne!

3:47 pm
September 20, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Mnie też się coś formatowanie rozlatuje więc będę po prostu cytowała w tradycyjny sposób wypowiedzi do któreych się odnoszę.

''Stworzyła im bardzo dobre warunki do 'rozwoju'. Po cóż królowi byłby taki Cromwell czy Cranmer (niech będzie, że Cromwell mógłby się i przydać, ale protestancki arcybiskup Canterbury?) gdyby nie miał problemów z uzyskaniem rozwodu?''

Udam, że nie widzę tej wypowiedzi i mimochodem rzucę żebyś zerknęła do źródeł i sprawdziła jakie warunki do rozwoju mieli Cromwell i Cranmer przed Anną.

''Ja tam akurat u Anny lubię tę impulsywność. I nie rozumiem takiego rozumowania 'jest kobietą, niech siedzi cicho', Anna miała ambicje by wpływać na politykę, zależało jej na wierności Henryka i mówiła o tym otwarcie. A nie cierpiała w milczeniu.'' 

Zgadzam się i rozumiem bo każda myśląca kobieta będzie broniła kobiety z przeszłości która była poniżana i mieszana z błotem, jak Anna. Tylko tutaj pojawia się następujący problem – czy bezczelnością można się przebić, a arogancją i brakiem kultury wymagać szacunku od ludzi? Przez historię przewija się mnóstwo kobiet które odnalazły swoje miejsce w świecie mężczyzn i co więcej – zaskarbiły sobie ich szacunek i uznanie. Anna z kolei łamala prawa bardziej niż konwenanse, a przy tym bardzo się puszyła jakby była w czymś lepsza od jej współczesnych. 

''A ja tam myślę, że bardzo mu się podobała rola głowy kościoła. Gdyby nie to czemu po ścięciu Anny nie pojednałby się z papieżem?''

Z tym jednym zdaniem się w stu procentach zgadzam. Henryk nagle poczuł smak władzy – jako głowa kościoła mógl robić wszystko co chciał bez większych przeszkód. Aspekt finansowy nie jest też bez znaczenia – konfiskata dóbr kościelnych wypełniła królewski skarbiec po brzegi, więc można było dlaej urządzać kosztowne uczty itp. 

Problem jest w tym że Henrykowi się nie śniło kiedy podjął decyzję o ślubie z Anną, że dla niej zerwie z kościołem. Dzisiaj historycy chcieliby nam wcisnąć pogląd że Henryk był głęboko uduchowiony i ta decyzja wypływa z jego religijności ale to nie jest prawda bo źródła mówią co innego (krzyczą w zasadzie). Henryk walczył o uznanie papieża, ale że Annie urósł brzuch to trzeba było szybko wszystko przygotowac żeby syn (który okazał się córką) nie urodził się przed unieważnieniem małzeństwa z Katarzyną.

''Bo rywalizowały ze sobą ;p'' 

Ale to nie znaczy że od razu trzeba uwielbiać Jane skoro Anna nie budzi sympatii, i na odwrót, prawda? Wink

''Jako, że mam parę cech Anny (i dlatego ją lubię powiem szczerze, ją i Katarzynę Parr) mam na ten temat inne zdanie.''

Ale Katarzyna Parr i Anna Boleyn to dwie zupełnie różne osoby…Nie będę się rozpisywała bo Katarzyna Parr to temat rzeka, ale spośród wszystkich żon Henryka VIII to właśnie ona wydaje mi się najbardziej inteligentną i ułożoną kobietą. Ona jest klasycznym przykładem ze kobieta mogła mieć coś do powiedzenia i robiła to w sposób niezwykle przemyslany, w przeciwieństwie do Anny.

''1. Rozumiem, że to nie było na porządku dziennym, ale skoro Henryk uznał, że ze wszystkich kandydatek na żonę chce właśnie własną poddaną to nie widzę problemu. Do Jane Seymour nikt pretensji nie miał, a 3. jej rodzina była jeszcze niżej w hierarhii społecznej.''

Do Jane nikt pretensji nie mial bo po Annie Boleyn każda kobieta była lepsza. Nie było lamania prawa, nie było ataków histerii i wybuchów wściekłości, głowy nie spadały że ktoś jej nie chciał uznać. A co do urodzenia to znowu remmat-rzeka Wink 

''Właśnie chyba w drugą stronę – życzmy jej powodzenia, jeśli jej się uda i zostanie królową to znaczy, że każda z nas może.'' 

Chyba znowu udaam że nie widzę Wink Bo wtedy to nie wyglądało tak różowo – kobiety, jak i mężczyźni, rywalizowali ze sobą i nikt nikomu nie życzył powodzenia tylko wypatrywał okazji by przysłowiowo (a czasem i literalnie) 'wbić nóż w plecy'. Frakcje na dworze walczyły o wpływy jak dzikie zwierzęta o ofiarę – Boleynowie musieli sie mocno trudzić żeby nie wypaść z łaski. Akurat ten skutek uboczny wywyższenia Anny najmniej jej pasował bo Anna żyła w ciągłym strachu – jak ona mogła zająć miejsce księżniczki hiszpańskiej, to inna dwórka może zająć miejsce Anny. To akurat był powód do strachu i źróło stresu dla Anny.

''Co do2. Jest różnica między ślubem z żoną brata, a ślubem z siostrą kochanki. Głównie formalny.''

Właśnie nie ma różnicy bo stopnie pokrewieństwa są identyczne! Ludzie nie byli głupi i to widzieli a Henryk udawał że go sumienie gryzie. 

''Inna sprawa, że powód do rozwodu był durny, ale przecież nie napisałby papieżowy 'unieważnij moje małżeństwo, bo królowa jest stara, a ja potrzebuję syna' – to nie dyplomatyczne.''

Własnie TO jest dobry i dyplomatyczny powód na który władca miał prawo się powołac. Bo brak męskiego potomka oznacza kryzys sukcesji, dynastia stoi pod znakiem zapytania. Papież od dawna szukał przeciwwagi dla wpływów Karola V – dlatego w 1533 wydał Katarzynę Medycejską ze swej rodziny za syna Franciszka I. Gdyby Henryk pomyślał nieco, sam mógłby wejść w sojusz z papieżem i poprosić go o pomoc w poszukaniu nowej i płodnej panny młodej. 

''Natomiast, owszem – najpierw branie ślubu z drugą żoną, a potem rozwodu z pierwszą jest mało logiczną kolejnością, ale ciężko żeby w sytuacji jakiej byli mieli czekać, aż unieważnią ślub z Katarzyną, a następnie dopiero brali ślub, bo po Annie byłoby już widać oznaki ciąży. I dopiero byłby kanał.''

A, czyli Twoim zdaniem bigamia to nic takiego, tak? Łamanie prawa jest okej? Wbrew pozorom, Henryk nie miał aż takiej władzy – cud, że go nikt nie zaatakował i nie obalił. Albo może i nie taki cud bo wbrew temu co historycy (angielscy warto dodać, bo historycy kontynentalni, nawet Polacy już dawno takie bzdury zauważyli) twierdzą, Anglia nie liczyła się wtedy na arenie międzynarodowej. Nikogo nie ochodziło zbytnio co tam Henryk robił w swojej małej Anglii.

''Pominę oczywiście, że ten 'rozwód' to w jego przekonaniu była tylko formalność, w końcu on nigdy nie był mężem Katarzyny ;)''

Skoro to była formalność to dlaczego Henryk tak się ślimaczył z decyzją? Mógł przeciez kilka lat wcześniej ukrócić to całe zamieszanie i wcześniej zerwać z papieżem. Ale nie, Henrykowi zależało na legalnym rozwiązaniu całej tej sprawy. To nic, że dla Henryka małzeństwo 'nie istniało' – ważne że prawnie istniało. 

A teraz na chwileczkę zapomnijmy o prawnym i obyczajowym skandalu jaki wtedy Henryk i Anna wywołali – czy dzisiaj takie coś by przeszło? Wyobraźmy sobie królową Elżbietę II, która bierze ślub z kochankiem będąc już w ciąży, a kilka miesięcy później rozwodzi się ze swym małżonkiem. Skandal murowany! 

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

5:44 pm
September 20, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Zgadzam się i rozumiem bo każda myśląca kobieta będzie broniła kobiety z
przeszłości która była poniżana i mieszana z błotem, jak Anna. Tylko
tutaj pojawia się następujący problem – czy bezczelnością można się
przebić, a arogancją i brakiem kultury wymagać szacunku od ludzi? Przez
historię przewija się mnóstwo kobiet które odnalazły swoje miejsce w
świecie mężczyzn i co więcej – zaskarbiły sobie ich szacunek i uznanie.
Anna z kolei łamala prawa bardziej niż konwenanse, a przy tym bardzo się
puszyła jakby była w czymś lepsza od jej współczesnych.

Widocznie takie cechy były konieczne by zaistnieć w świecie zdominowanym przez mężczyzn. I w sumie to wszystkie te kobiety 'szły pod prąd' – jedne łamały konwenanse, inne prawa, jeszcze inne łamały ludzi kołem – w takich przyszło im żyć czasach.

Ale to nie znaczy że od razu trzeba uwielbiać Jane skoro Anna nie budzi sympatii, i na odwrót, prawda?

No niby nie, ale miały tak odmienne charaktery, że jak jedna wzbudzała nienawiść to druga jako przeciwieństwo… hmm… no ja w każdym razie czytając o Annie bardzo ją polubiłam. Czytając o Jane polubiłam Annę jeszcze bardziej ;p

 

Ale Katarzyna Parr i Anna Boleyn to dwie zupełnie różne osoby…Nie będę
się rozpisywała bo Katarzyna Parr to temat rzeka, ale spośród wszystkich
żon Henryka VIII to właśnie ona wydaje mi się najbardziej inteligentną i
ułożoną kobietą. Ona jest klasycznym przykładem ze kobieta mogła mieć
coś do powiedzenia i robiła to w sposób niezwykle przemyslany, w
przeciwieństwie do Anny.

Zgoda – różne. Ale w obu widzę swoje cechy. Np. nie podoba mi się w Annie, że swoje atuty wykorzystywała, żeby zdobyć króla i cenię Katarzynę za to, że tak do końca to bycie królową jej największym marzeniem nie było, że doprowadziła do pogodzenia się króla z dziećmi, ale jednocześnie nie była taką lalką jak Jane. Miała charakter, osobowość. Anna, gdyby swoje atuty wykorzystała w inny sposób (lub żyła w dzisiejszych czasach) mogłaby być dużo bardziej ceniona.

Chyba znowu udaam że nie widzę Wink Bo
wtedy to nie wyglądało tak różowo – kobiety, jak i mężczyźni,
rywalizowali ze sobą i nikt nikomu nie życzył powodzenia tylko
wypatrywał okazji by przysłowiowo (a czasem i literalnie) 'wbić nóż w
plecy'. Frakcje na dworze walczyły o wpływy jak dzikie zwierzęta o
ofiarę – Boleynowie musieli sie mocno trudzić żeby nie wypaść z łaski.
Akurat ten skutek uboczny wywyższenia Anny najmniej jej pasował bo Anna
żyła w ciągłym strachu – jak ona mogła zająć miejsce księżniczki
hiszpańskiej, to inna dwórka może zająć miejsce Anny. To akurat był
powód do strachu i źróło stresu dla Anny.

Wiem, że tamte czasy były inne (nawet to napisałam), bardziej chodziło mi o to, że ci wszyscy ludzie przypominają mi te baby ze wsi z 'Chłopów' pastwiący się nad Jagną (która była moją ulubioną bohaterką tej powieści, przyznaję), a o wiele lepiej by świat wyglądał gdyby ludzie byli życzliwi wobec siebie i życzyli powodzenia, a nie podknięcia się.

A, czyli Twoim zdaniem bigamia to nic takiego, tak? Łamanie prawa jest
okej? Wbrew pozorom, Henryk nie miał aż takiej władzy – cud, że go nikt
nie zaatakował i nie obalił. Albo może i nie taki cud bo wbrew temu co
historycy (angielscy warto dodać, bo historycy kontynentalni, nawet
Polacy już dawno takie bzdury zauważyli) twierdzą, Anglia nie liczyła
się wtedy na arenie międzynarodowej. Nikogo nie ochodziło zbytnio co tam
Henryk robił w swojej małej Anglii.

Nie twierdzę, że bigamia to nic takiego. Twierdzę tylko, że rozumiem motywy Henryka – co mu po rozwodzie i ślubie, skoro dziecko już się urodzi? A co do polskich historyków – czytałam biografię Elżbiety i to jak z tej książki wypływał cały katolicyzm  pewnością nie było obiektywne.

Skoro to była formalność to dlaczego Henryk tak się ślimaczył z decyzją?
Mógł przeciez kilka lat wcześniej ukrócić to całe zamieszanie i
wcześniej zerwać z papieżem. Ale nie, Henrykowi zależało na legalnym
rozwiązaniu całej tej sprawy. To nic, że dla Henryka małzeństwo 'nie
istniało' – ważne że prawnie istniało.

No skoro istnieją legalne środki to trzeba spróbować je wykorzystać, a dopiero potem sięgać po inne.

Własnie TO jest dobry i dyplomatyczny powód na który władca miał prawo
się powołac. Bo brak męskiego potomka oznacza kryzys sukcesji, dynastia
stoi pod znakiem zapytania. Papież od dawna szukał przeciwwagi dla
wpływów Karola V – dlatego w 1533 wydał Katarzynę Medycejską ze swej
rodziny za syna Franciszka I. Gdyby Henryk pomyślał nieco, sam mógłby
wejść w sojusz z papieżem i poprosić go o pomoc w poszukaniu nowej i
płodnej panny młodej.

Raczej aby unieważnić małżeństwo należy znaleźć inną przyczynę niż brak syna. A co do reszty – ale Henryk nie chciał ciotki/siostry/córki (w końcu to renesans) papieża, tylko Anny! Jak w ramach dyplomacji wziął ślub z Anną Kliwijską to zadowolony nie był.

A teraz na chwileczkę zapomnijmy o prawnym i obyczajowym skandalu jaki
wtedy Henryk i Anna wywołali – czy dzisiaj takie coś by przeszło?
Wyobraźmy sobie królową Elżbietę II, która bierze ślub z kochankiem
będąc już w ciąży, a kilka miesięcy później rozwodzi się ze swym
małżonkiem. Skandal murowany!

Szczególnie w wieku Elżbiety… choć to by mogła być też ciekawa zagadka biologiczna… No i biorąc pod uwagę, że dla nich skandalem jest, że księżna opala się w prywatnej posiadłości albo książę bawi się na imprezie to… dla mnie to żaden skandal. Przesadzają.

Ainsi sera, groigne qui groigne!

6:18 pm
September 20, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Post edited 6:55 pm – September 20, 2012 by Sylwia


Anne Boleyn said:

 

Szczególnie w wieku Elżbiety… choć to by mogła być też ciekawa zagadka biologiczna… No i biorąc pod uwagę, że dla nich skandalem jest, że księżna opala się w prywatnej posiadłości albo książę bawi się na imprezie to… dla mnie to żaden skandal. Przesadzają.

'Widocznie takie cechy były konieczne by zaistnieć w świecie zdominowanym przez mężczyzn. I w sumie to wszystkie te kobiety 'szły pod prąd' – jedne łamały konwenanse, inne prawa, jeszcze inne łamały ludzi kołem – w takich przyszło im żyć czasach.'

No niby nie, ale miały tak odmienne charaktery, że jak jedna wzbudzała nienawiść to druga jako przeciwieństwo… hmm… no ja w każdym razie czytając o Annie bardzo ją polubiłam. Czytając o Jane polubiłam Annę jeszcze bardziej ;p

Zgoda – różne. Ale w obu widzę swoje cechy. Np. nie podoba mi się w Annie, że swoje atuty wykorzystywała, żeby zdobyć króla.

Miała charakter, osobowość. Anna, gdyby swoje atuty wykorzystała w inny sposób (lub żyła w dzisiejszych czasach) mogłaby być dużo bardziej ceniona.

 

 


Logiczne że nie miałam na myśli Elżbiety II obecnie, tylko w czasach jej młodości, ale myślałam ze to oczywiste.
 

Łamanie praw moralnych, kościelnych, obyczajowych itp. to nie jest powód do dumy ani sympatii. Warto przeanalizować przykłady kobiet Annie współczesnych – czym one się wsławiły i jak zachowywały, i zrobić porównanie.

A co takiego u Jane sprawiło że polubiłaś Annę bardziej? 

''Np. nie podoba mi się w Annie, że swoje atuty wykorzystywała, żeby zdobyć króla'' szczerze powiedziawszy to teraz Cię kompletnie nie rozumiem Wink Przecież Anna tym się wsławiła że swoje atuty (nazwijmy to po imieniu – swoją seksualność) wykorzystywała i tak zdobyła króla i koronę.

Gdyby Anna ''swoje atuty wykorzystała w inny sposób'' to nie byłaby ta Anną Boleyn która zna historia, a gdyby żyła w dzisiejszych czasach to reakcje byłyby podobne – zapewne uznano by że karierę zrobiła… wiadomo czym ;-) A Henrykowi na pewno Katarzyna miałaby prawo wytoczyć proces o bigamię – taki proces zakończyłby się wyrokiem dla Henryka ;-)

http://krakow.naszemiasto.pl/t…..rakow.html

Myślenie ludzi aż tak diametralnie się nie zmieniła – nadal jesteśmy wyczuleni (okej, większość ludzi) na łamanie praw, krzywdzenie niewinnych itp. 

A tak ogólnie to są przecież przykłady współczesne (choć na pewno mniej charakterystczne) kiedy to męczyzna na stanowisku w wieku średnim (dajmy przykład pan Marcinkiewicz) porzuca żonę i dzieci aby poślubić młodszą i piękniejszą kobietę (panią Isabel w tym przypadku). Tutaj nie doszło do złamania prawa, wszystko się odbyło legalnie (w domyśle bigamii nie było) i co? Pan stał się pośmiewiskiem i jakoś ten związek nie był popierany, nikt też pozytywnie o pani Isabel się nie wypowiadał.

 

W każdym kraju europejskim bigamia jest prawnie karalna (już pomijam że wtedy dochodził aspekt religijny). Ogromnym skandalem było poślubienie ciężarnej Anny bigamicznie, i koronowanie jej na królową. Ale jeżeli nie widzisz nic złego w bigamii to ok, chyba byś z Anną znalazła wspólny język Wink

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

7:32 pm
September 20, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

 

Logiczne że nie miałam na myśli Elżbiety II obecnie, tylko w czasach jej młodości, ale myślałam ze to oczywiste.

Ojś, wiadomo, ale nie mogłam się powstrzymać :D

 

A co takiego u Jane sprawiło że polubiłaś Annę bardziej?

To, że dla mnie ona przypominała taką lalkę Barbie. Ładne (niby – sądząc po portrecie Heniek chyba jednak gustu nie miał) i głupie. I takie ugodowe, potulne… aż zatęskniłam za czytaniem o Annie, której 'biografia' była zdecydowanie bardziej ciekawa. A Jane to taka miungwa. Takie ni to, ni owo, bez własnego zdania, bez odrobiny jakiejś woli, bez pazura – no po prostu nudy. Nudy! Nie lubię takich ludzi jak Jane – są dla mnie za słodccy.

szczerze powiedziawszy to teraz Cię kompletnie nie rozumiem Wink Przecież
Anna tym się wsławiła że swoje atuty (nazwijmy to po imieniu – swoją
seksualność) wykorzystywała i tak zdobyła króla i koronę.

Nie te atuty miałam na myśli. Była ambitna, bystra, nie bała się nagiąć zasad by osiągnąć cel… dajmy na to, że żyłaby dzisiaj – mogłaby wiele osiągnąć. Wtedy szans za dużo nie miała… nie podoba mi się, że odbiła żonatego mężczyznę (choć za Katarzyną też nie przepadam, za bardzo pobożna jak dla mnie), ale cenię jej cechy charakteru. Pewnie te same, które Ty uważasz w niej za wady.

A tak ogólnie to są przecież przykłady współczesne (choć na pewno mniej
charakterystczne) kiedy to męczyzna na stanowisku w wieku średnim (dajmy
przykład pan Marcinkiewicz) porzuca żonę i dzieci aby poślubić młodszą i
piękniejszą kobietę (panią Isabel w tym przypadku). Tutaj nie doszło do
złamania prawa, wszystko się odbyło legalnie (w domyśle bigamii nie
było) i co? Pan stał się pośmiewiskiem i jakoś ten związek nie był
popierany, nikt też pozytywnie o pani Isabel się nie wypowiadał.

No widzisz, tylko dla mnie nie ma co porównywać Isabel do Anny. Isabel można porównać do Jane jak dla mnie. Takie nijakie.

Ogromnym skandalem było poślubienie ciężarnej Anny bigamicznie, i
koronowanie jej na królową. Ale jeżeli nie widzisz nic złego w bigamii
to ok, chyba byś z Anną znalazła wspólny język

Napisałam, że nie popieram bigamii (tak jak bigamii raczej nie popierała Anna biorąc pod uwagę jej dąsy na niewierność Henryka), twierdzę tylko, że w tym przypadku Henryk miał mało możliwości wyboru. Właściwie to dwie: bigamia albo dziecko bękart – a jakby urodził się syn? Nie chciał ryzykować, więc wybrał bigamię (w pewnym sensie) – tylko to napisałam.

Ainsi sera, groigne qui groigne!

9:03 pm
September 20, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

 

To, że dla mnie ona przypominała taką lalkę Barbie. Ładne (niby – sądząc po portrecie Heniek chyba jednak gustu nie miał) i głupie. I takie ugodowe, potulne… aż zatęskniłam za czytaniem o Annie, której 'biografia' była zdecydowanie bardziej ciekawa. A Jane to taka miungwa. Takie ni to, ni owo, bez własnego zdania, bez odrobiny jakiejś woli, bez pazura – no po prostu nudy. Nudy! Nie lubię takich ludzi jak Jane – są dla mnie za słodccy.

 


Jane Seymour lalką Barbie?Surprised Nie jestem fanką Jane, bo niestety za krótko była królową żeby móc cokolwiek powiedzieć, ale z tego co o niej wiemy to taka potulna nie była. Odważnie Henrykowi mówiła co sądzi na temat jego małżeństwa z Anną (że w Anglii jak i za granicą to małzeństwo jest po prostu uznawane za nielegalne), odważyła się prosić o łaskę w sprawie która była jej bliska. Sądzę że Jane mogłaby pokazać o wiele więcej bo był w niej jakiś potencjał, ale niestety zmarła przedwcześnie.

Anne Boleyn said:

 

Nie te atuty miałam na myśli. Była ambitna, bystra, nie bała się nagiąć zasad by osiągnąć cel… dajmy na to, że żyłaby dzisiaj – mogłaby wiele osiągnąć. Wtedy szans za dużo nie miała… nie podoba mi się, że odbiła żonatego mężczyznę (choć za Katarzyną też nie przepadam, za bardzo pobożna jak dla mnie), ale cenię jej cechy charakteru. Pewnie te same, które Ty uważasz w niej za wady.

 


A skąd wiesz jakie cechy charakteru Katarzyny uznaję za wady i czy wogóle? Katarzynę Aragońską podziwiam za upór ale nie uważam jej za nadzwyczajnie fascynującą.

Anna Boleyn osiągnęła wszystko co kobieta w Anglii wtedy mogła osiągnąć. Trochę zaprzeczasz sama sobie bo piszesz że nie popierasz, że Anna weszła w zwiazek z żonatym królem a przecież to dzięki temu się wybiła to te zasady 'nagięła' żeby osiągnąć swój cel. Poza tym – koeljne zaprzeczenie – piszesz że nie przepadasz za Katarzyną Aragońską bo była zbyt pobożna, a wcześniej napisałaś że jesteś podobna do Katarzyny Parr która była jeszcze bardziej pobożna niż Katarzyna Aragońska.

Anne Boleyn said:

 

No widzisz, tylko dla mnie nie ma co porównywać Isabel do Anny. Isabel można porównać do Jane jak dla mnie. Takie nijakie.

 


A czy ja porównałam Isabel do Anny? Wink Nie. Ja porównałam sytuację z zaznaczeniem, że Henryk i Anna zachowali się dużo gorzej bo Henryk byl królem i złamał prawo na którego straży powinien stać, a Anna wskoczyła bez zahamowań w bigamiczne małzeństwo. 

Anne Boleyn said:

 

Napisałam, że nie popieram bigamii (tak jak bigamii raczej nie popierała Anna biorąc pod uwagę jej dąsy na niewierność Henryka), twierdzę tylko, że w tym przypadku Henryk miał mało możliwości wyboru. Właściwie to dwie: bigamia albo dziecko bękart – a jakby urodził się syn? Nie chciał ryzykować, więc wybrał bigamię (w pewnym sensie) – tylko to napisałam.

 


Nie napisalaś że popierasz, ale dałas to do zrozumienia bo piszesz że Anna Ci imponuje swoją postawą więc praktycznie na jedno wychodzi Wink Anna narzekała na niewierność bo nareszcie do niej dotarło, że tak jak ona zajęła miejsce o wiele lepiej urodzonej i uwielbianej Katarzyny, to ją Henryk może jeszcze szybciej 'sprzątnąć', a nie dlatego że jej nagle bigamia zaczęła przeszkadzać. 

Bigamia a dziecko bękart to jest to samo w zasadzie bo bigamia nie jest legalnym małzeństwem a z nieważnego małzeństwa nie może urodzić się legalny potomek. To dlatego Elżbietę I do końca życia uważano za bękarta (taki status miała nadany przez samego Henryka). Maria Tudor tez teoretycznie była bękartem, z tym że ona kiedy została królową uznała siebie za dziecko legalne i nikt nie oponował. Elżbieta nie zmieniła swojego statusu bo wolała nie zwracać ludzkiej uwagi na fakt, że małzeństwo jej rodziców naprawdę było nielegalne.

 

 

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

9:47 pm
September 20, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Odważnie Henrykowi mówiła co sądzi na temat jego małżeństwa z Anną

 

Miała popleczników, którzy twierdzili tak samo i widzieli ją jako królową. I mówiła to gdy już Anna z łask wyszła, na początku by się nie odważyła. Doprawdy, wielkie ryzyko!

odważyła się prosić o łaskę w sprawie która była jej bliska.

Odwagą to by było nakazanie tego królowi. A uległa prośba to… uległa prośba.

A skąd wiesz jakie cechy charakteru Katarzyny uznaję za wady i czy
wogóle? Katarzynę Aragońską podziwiam za upór ale nie uważam jej za
nadzwyczajnie fascynującą.

Nie Katarzynę, a Annę. Cechy, które dla mnie są zaletami Anny, Ty uważasz za wady. Wiem, bo z Tobą rozmawiam.

Anna Boleyn osiągnęła wszystko co kobieta w Anglii wtedy mogła osiągnąć.

Taaaaaak, czytałam – a że nie mogła już nic więcej osiągnąć to Henio wysłał jej do nieba by latała wśród aniołków <3

 

Trochę zaprzeczasz sama sobie bo piszesz że nie popierasz, że Anna
weszła w zwiazek z żonatym królem a przecież to dzięki temu się wybiła
to te zasady 'nagięła' żeby osiągnąć swój cel.

Jej celem było zostać królową – czego nie popieram. Miała zły cel, natomiast to, że do niego dążyła i (boję się aż to napisać, bo znów zrozumiesz mnie źle) jak do niego dążyła (wytrwale, sprytnie itd., nie mówię o konkretnych sytuacjach, tylko cechach charakteru jakie przejawiała) budzi moją sympatię.

nie przepadasz za Katarzyną Aragońską bo była zbyt pobożna, a wcześniej
napisałaś że jesteś podobna do Katarzyny Parr która była jeszcze
bardziej pobożna niż Katarzyna Aragońska.

1. Co innego jest czytać Biblię i postępować jak polecał Jezus, a co innego zakładać włosiennice i się samobiczować.

2. Napisałam, że najbliżej mi do Anny Boleyn, choć w Katarzynie Parr też odnajduję sporo swoich cech, ale pobożność do niej nie należy.

Nie napisalaś że popierasz, ale dałas to do zrozumienia bo piszesz że
Anna Ci imponuje swoją postawą więc praktycznie na jedno wychodzi

Nie. Jak ktoś zabije inną osobę w obronie swojej rodziny to nie pochwalam tego, że kogoś zabił, ale pochwalam to, że uratował rodzinę. Nie popieram, że Anna uderzała do żonatego króla i potem weszła z nim w bigamiczny związek. Popieram, że jako kobieta w tamtych czasach miała swoje ambicje (niezbyt chwalebne), ale które potrafiła zrealizować, a nie siedziała w domku z obiadkiem dla męża.

Anna narzekała na niewierność bo nareszcie do niej dotarło, że tak jak
ona zajęła miejsce o wiele lepiej urodzonej i uwielbianej Katarzyny, to
ją Henryk może jeszcze szybciej 'sprzątnąć', a nie dlatego że jej nagle
bigamia zaczęła przeszkadzać.

A tu bym dyskutowała. Żadna z nas nie wie, co siedziało w jej głowie.

To dlatego Elżbietę I do końca życia uważano za bękarta (taki status
miała nadany przez samego Henryka). Maria Tudor tez teoretycznie była
bękartem, z tym że ona kiedy została królową uznała siebie za dziecko
legalne i nikt nie oponował. Elżbieta nie zmieniła swojego statusu bo
wolała nie zwracać ludzkiej uwagi na fakt, że małzeństwo jej rodziców
naprawdę było nielegalne.

Uznano je obie za bękarty, bo Heniuś miał taki zwyczaj, że jak unieważniał swoje małżeństwa i zabierał się za kolejny ślub, to dzieci z poprzednich uznawał za bękarty. Maria miała na tym punkcie świra, bo przy rozwodzie Katarzyny z Heniem już coś rozumiała i wiedziała, że to istotne by zostać uznanym za legalne dziecko, bo matka tyle się przez to wycierpiała i jak ktoś miał z tym problem to zawsze mógł się trochę posmażyć na stosiku. Natomiast Elżbieta była rozsądniejsza i nie rozdrapywała starych ran. Była królową i rządziła w miarę pokojowo. Z naciskiem na 'w miarę' – w każdym bądź razie ważniejsze było czy ktoś nie spiskuje aktualnie na jej życie, niż to czy ktoś uważa ją za dziecko z prawego czy lewego łoża i czy przypadkiem ktoś nie rozwiązał małżeństwa jej rodziców, bo wtedy nie ma zmiłuj – stosik musi być!

Ainsi sera, groigne qui groigne!

12:48 pm
September 21, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

 

Miała popleczników, którzy twierdzili tak samo i widzieli ją jako królową. I mówiła to gdy już Anna z łask wyszła, na początku by się nie odważyła. Doprawdy, wielkie ryzyko!

odważyła się prosić o łaskę w sprawie która była jej bliska.

Odwagą to by było nakazanie tego królowi. A uległa prośba to… uległa prośba.

 


Jane robiła dokładnie to samo co Anna w przypadku Katarzyny – na ucho Henrykowi ciągle szeptała że powinien pozbyć się poprzedniczki. Annie to zajęło 7 lat, Jane 7 miesięcy. Tylko w przypadku Anny Henryk miał jej tak dość, że po prostu zależało mu na szybkim pozbyciu się jej.

Nakazanie? Ani Jane ani Anna nie były królowymi we własnym prawie – to Henryk podejmował wszystkie decyzje i tylko on miał prawo cokolwiek komukolwiek nakazywać. Anna chciała mu rozkazywać i robiło to nachalnie, co Henryka irytowało bo powinna mu okazać jakąś wdzięczność za podniesienie jej z niskiego stanu do godności królowej. Dla Anny takie nakazywanie miało skutek fatalny, i sądzę że każda kolejna żona która chciała coś osiągnąć musiałka to robić mądrze i w sposób uległy a nie nachalnie i krzykiem.

Anne Boleyn said:

 

Jej celem było zostać królową – czego nie popieram. Miała zły cel, natomiast to, że do niego dążyła i (boję się aż to napisać, bo znów zrozumiesz mnie źle) jak do niego dążyła (wytrwale, sprytnie itd., nie mówię o konkretnych sytuacjach, tylko cechach charakteru jakie przejawiała) budzi moją sympatię.

Nie. Jak ktoś zabije inną osobę w obronie swojej rodziny to nie pochwalam tego, że kogoś zabił, ale pochwalam to, że uratował rodzinę. Nie popieram, że Anna uderzała do żonatego króla i potem weszła z nim w bigamiczny związek. Popieram, że jako kobieta w tamtych czasach miała swoje ambicje (niezbyt chwalebne), ale które potrafiła zrealizować, a nie siedziała w domku z obiadkiem dla męża.

 


Sam cel czy cechy takie jak upór w dążeniu do celu – nie są złe. Złe jest to, że ani Henrykowi ani Annie nie przeszkadzało łamanie prawa – a to też o ich cechach sporo mówi. Cała popularność Anny i jej sukces opiera się właśnie na jej związku z Henrykiem, miała cel i go zrealizowała ale czy cel uświęca środki? 

Anne Boleyn said:

 

A tu bym dyskutowała. Żadna z nas nie wie, co siedziało w jej głowie.

 


Są źródła które podają że Anna się poważnie bała i miała podjrzenia w sprawie.

Anne Boleyn said:

 

Uznano je obie za bękarty, bo Heniuś miał taki zwyczaj, że jak unieważniał swoje małżeństwa i zabierał się za kolejny ślub, to dzieci z poprzednich uznawał za bękarty. Maria miała na tym punkcie świra, bo przy rozwodzie Katarzyny z Heniem już coś rozumiała i wiedziała, że to istotne by zostać uznanym za legalne dziecko, bo matka tyle się przez to wycierpiała i jak ktoś miał z tym problem to zawsze mógł się trochę posmażyć na stosiku. Natomiast Elżbieta była rozsądniejsza i nie rozdrapywała starych ran. Była królową i rządziła w miarę pokojowo. Z naciskiem na 'w miarę' – w każdym bądź razie ważniejsze było czy ktoś nie spiskuje aktualnie na jej życie, niż to czy ktoś uważa ją za dziecko z prawego czy lewego łoża i czy przypadkiem ktoś nie rozwiązał małżeństwa jej rodziców, bo wtedy nie ma zmiłuj – stosik musi być!

 


Chodzi raczej o prawny aspekt niż 'świra' Marii. Ona doskonale wiedziała ze małzeństwo jej rodziców nie zostało legalnie rozwiązane – właściwie zakończyło się śmiercią Katarzyny. Istniał też kruczek prawny o którym nie będę się rozpisywała, a który Marii dawał swobodę. Elżbieta z kolei świetnie wiedziała że małzeństwo jej rodziców opierało się na bigamii (no i Anna była w ciąży przed ślubem) więc ewidentnie Elżbieta była bękartem. Świetnie, że nie odgrzewała starych kontrowersji bo to na pewno nie przyniosłoby żadnych korzyści.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

1:58 pm
September 21, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

 

Jane robiła dokładnie to samo co Anna w przypadku Katarzyny – na ucho
Henrykowi ciągle szeptała że powinien pozbyć się poprzedniczki. Annie to
zajęło 7 lat, Jane 7 miesięcy. Tylko w przypadku Anny Henryk miał jej
tak dość, że po prostu zależało mu na szybkim pozbyciu się jej.

Ciekawe ile lat zajęło by to Jane, gdyby wcześniej Anna nie utorowała jej drogi. Bez Anny nie byłoby wszystkich pozostałych żon Henia, bo ŻADNA by się na to nie odważyła (no może Howardówna jakby ją podpuścić, ale była za głupia by coś wskórać)….Jane w sumie też była za głupia, ale to inna sprawa.

 

Nakazanie? Ani Jane ani Anna nie były królowymi we własnym prawie – to
Henryk podejmował wszystkie decyzje i tylko on miał prawo cokolwiek
komukolwiek nakazywać. Anna chciała mu rozkazywać i robiło to nachalnie,
co Henryka irytowało bo powinna mu okazać jakąś wdzięczność za
podniesienie jej z niskiego stanu do godności królowej. Dla Anny takie
nakazywanie miało skutek fatalny, i sądzę że każda kolejna żona która
chciała coś osiągnąć musiałka to robić mądrze i w sposób uległy a nie
nachalnie i krzykiem.

Powinny okazywać wdzięczność? No może i powinny, ale związek opiera się na partnerstwie, a nie władzy mężą nad żoną (wiem, że wtedy mieli inne poglądy, ale to nie zmienia faktu, że bardziej podoba mi się MNIEJ uległa postawa Anny niż Jane).

Sam cel czy cechy takie jak upór w dążeniu do celu – nie są złe. Złe
jest to, że ani Henrykowi ani Annie nie przeszkadzało łamanie prawa – a
to też o ich cechach sporo mówi. Cała popularność Anny i jej sukces
opiera się właśnie na jej związku z Henrykiem, miała cel i go
zrealizowała ale czy cel uświęca środki?

Nie, środki też są ważne. Z tym że mnie akurat jeśli już mam wybierać bardziej podobają się środki niż cel (można powiedzieć, że przypadkowo to przyniosło wiele dobrego). I nie mam na myśli bigamii, a reformację ;p No, a jak dla mnie to, że łamali prawo świadczy o tym, że nie poddawali się mówiąc 'to nie możliwe' tylko próbowali dalej. Jak się nie da tak, to będzie inaczej. Cel był jaki był, więc i środki takie były, ale w innej sprawie – kto wie czy byś tego nie popierała.

Chodzi raczej o prawny aspekt niż 'świra' Marii. Ona doskonale wiedziała
ze małzeństwo jej rodziców nie zostało legalnie rozwiązane – właściwie
zakończyło się śmiercią Katarzyny. Istniał też kruczek prawny o którym
nie będę się rozpisywała, a który Marii dawał swobodę. Elżbieta z kolei
świetnie wiedziała że małzeństwo jej rodziców opierało się na bigamii
(no i Anna była w ciąży przed ślubem) więc ewidentnie Elżbieta była
bękartem. Świetnie, że nie odgrzewała starych kontrowersji bo to na
pewno nie przyniosłoby żadnych korzyści.

Maria dużo więcej by ugrała, gdyby odpuściła sobie te stosy z 'heretyków'. Elżbieta te stosiki zgasiła i bardzo dobrze.

Ainsi sera, groigne qui groigne!

6:34 pm
September 21, 2012


asabay

Dnepropetrovsk

Member

posts 118

Nakazanie? Ani Jane ani Anna nie były królowymi we własnym prawie – to

Henryk podejmował wszystkie decyzje i tylko on miał prawo cokolwiek

komukolwiek nakazywać. Anna chciała mu rozkazywać i robiło to nachalnie,

co Henryka irytowało bo powinna mu okazać jakąś wdzięczność za

podniesienie jej z niskiego stanu do godności królowej. Dla Anny takie

nakazywanie miało skutek fatalny, i sądzę że każda kolejna żona która

chciała coś osiągnąć musiałka to robić mądrze i w sposób uległy a nie
 nachalnie i krzykiem.


Sylwia, kiedyś pisałaś (nie pamiętam w jakim wątku), że Anna była królową

we własnym prawie. została koronowana koroną św. Edwarda i

dlatego miała (teoretycznie) takie sama prawa jak Henryk. to w końcu jak

 to jest?

 

powiem Ci, że Twoja argumentacja bardzo do mnie przemawia, ale

cały czas dziwi ;) czekam na książkę :D

6:47 pm
September 21, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Asabay – tak, dowiedziałam się z książek Alison Weir że Annę koronowano koroną św. Edwarda – Weir argumentowała że dlatego Anna była królową we własnym prawie. Po przeanalizowaniu źródeł dochodzę do wniosku że to bzdura – królem/królową we własnym prawie jest ten kto dziedziczy tron i koronę a nie ten komu na głowę się daje koronę. Poza tym to jest legenda że Annę koronowano koroną św. Edwarda – kolejny mit powtarzany przez historyków.

Mnie też bardzo dziwiło to czego się dowiadywałam, i wiedziałam że będzie to kontrowersyjne. Ale wyszła bardzo ciekawa książka – także czekam niecierpliwie aż będę mogła Wam obwieścić szczegóły co do wydania, tytułu itp. Smile

Anno Boleyn – ''Bez Anny nie byłoby wszystkich pozostałych żon Henia, bo ŻADNA by się na to nie odważyła (no może Howardówna jakby ją podpuścić, ale była za głupia by coś wskórać)….Jane w sumie też była za głupia, ale to inna sprawa.''

A, tego to nie wiemy czy i która by się odważyła. Czyste spekulacje.

''Powinny okazywać wdzięczność? No może i powinny, ale związek opiera się na partnerstwie, a nie władzy mężą nad żoną (wiem, że wtedy mieli inne poglądy, ale to nie zmienia faktu, że bardziej podoba mi się MNIEJ uległa postawa Anny niż Jane).''

Partnerstwo polega też i na tym że się drugiej osobie czegoś nie 'nakazuje' bo ma się taki kaprys. Ale Anna chciała mieć wpływ na wszystko, nie szanując Henryka, myślę że powinna być mu wdzięczna bo on zaryzykował wszystkim co miał dla niej. 

Jane akurat praktycznie się w upadku Anny nie liczyła – nie odegrała większej roli bo to Henryk (a nie Cromwell jak się sądzi) miał dość bycia popychadłem, poza tym sto innych politycznych i dynastycznych powodów wchodziło w grę.

''I nie mam na myśli bigamii, a reformację ;p No, a jak dla mnie to, że łamali prawo świadczy o tym, że nie poddawali się mówiąc 'to nie możliwe' tylko próbowali dalej. Jak się nie da tak, to będzie inaczej. Cel był jaki był, więc i środki takie były, ale w innej sprawie – kto wie czy byś tego nie popierała.''

A mnie się nie podoba podejmowanie nielegalnych działań. I nie, nie popieram ani dzisiaj ani gdybym żyła 500 lat nielegalnych działań, oraz takich cech jak pycha, chęć zabijania wrogów. Absolutnie.

''Maria dużo więcej by ugrała, gdyby odpuściła sobie te stosy z 'heretyków'. Elżbieta te stosiki zgasiła i bardzo dobrze.''

Panowanie Marii to nie tylko aspekt religijny. Robi się z igły widły – nie jestem jakąś wielką zwolenniczką Marii ale robi się z niej zbyt wielkiego potwora a statystyki nie wyglądają tak źle jak w przypadku panowania Henryka VIII.

Elżbieta zgasiła stosy 'heretyków' – ona nie paliła protestantów tylko katolików. Ale o tym się nie pisze, bo po co, przeciez Elżbieta była 'wielka'. Wink

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

7:49 pm
September 21, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

A, tego to nie wiemy czy i która by się odważyła. Czyste spekulacje.

Czytając ich biografie można to z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć. Potrzebna była taka osoba jak Anna – NAGNAJĄCA ZASADY aby to się udało. Usłużna Jane nic by nie wskórała.

Partnerstwo polega też i na tym że się drugiej osobie czegoś nie
'nakazuje' bo ma się taki kaprys. Ale Anna chciała mieć wpływ na
wszystko, nie szanując Henryka, myślę że powinna być mu wdzięczna bo on
zaryzykował wszystkim co miał dla niej.

Raczej dla potencjalnego chłopca, którego miała urodzić. Niezależnie od tego jak fascynowałaby go Anna, gdyby Katarzyna urodziła chłopca nie byłoby całej sprawy.

Jane akurat praktycznie się w upadku Anny nie liczyła – nie odegrała
większej roli bo to Henryk (a nie Cromwell jak się sądzi) miał dość
bycia popychadłem, poza tym sto innych politycznych i dynastycznych
powodów wchodziło w grę.

I – bo Anna nie urodziła syna. Jane była taka nijaka, że przeszłaby Henrykowi jak tylko Anna urodziłaby syna. Miała szczęście znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. To wszystko.

A mnie się nie podoba podejmowanie nielegalnych działań. I nie, nie
popieram ani dzisiaj ani gdybym żyła 500 lat nielegalnych działań, oraz
takich cech jak pycha, chęć zabijania wrogów. Absolutnie.

Tylko cały postęp polega na tym, że ktoś kiedyś odważył się nagiąć zasady.

Panowanie Marii to nie tylko aspekt religijny. Robi się z igły widły –
nie jestem jakąś wielką zwolenniczką Marii ale robi się z niej zbyt
wielkiego potwora a statystyki nie wyglądają tak źle jak w przypadku
panowania Henryka VIII.

Nie – panowanie Marii to jeszcze niefortunne małżeństwo, urojona ciąża i prześladowanie własnej siostry. A, i nieudana wojna. No oprócz tych 300 religijnych ofiar (które możemy w końcu wybaczyć) to same sukcesy!

Elżbieta zgasiła stosy 'heretyków' – ona nie paliła protestantów tylko
katolików. Ale o tym się nie pisze, bo po co, przeciez Elżbieta była
'wielka'.

Nie paliła tylko ścinała. Osobiście wolę zostać ściętą niż spaloną, ale to moje osobiste preferencje. I zazwyczaj dlatego, że przeciwko niej spiskowali (protestantów spiskujących przeciwko niej też ścinała, więc to żadna wymówka, że byli katolikami).  Maria robiła to w ramach 'nawracania'. Bądź też w ramach zemsty na 'nawróconych', których tak do końca nawracać nie chciała.

Ainsi sera, groigne qui groigne!

8:04 pm
September 21, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

 

Czytając ich biografie można to z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć. Potrzebna była taka osoba jak Anna – NAGNAJĄCA ZASADY aby to się udało. Usłużna Jane nic by nie wskórała.

 


A ja bym się w proroka nie bawiła, co było to było i nie wiemy 'co by było gdyby…'. 

Anne Boleyn said:

 

Raczej dla potencjalnego chłopca, którego miała urodzić. Niezależnie od tego jak fascynowałaby go Anna, gdyby Katarzyna urodziła chłopca nie byłoby całej sprawy.

 


Tak, tak, tylko żeby chłopiec urodził się jako pełnoprawny następca tronu to Annę trzeba było poślubić i koronować.

Anne Boleyn said:

 

 I – bo Anna nie urodziła syna. Jane była taka nijaka, że przeszłaby Henrykowi jak tylko Anna urodziłaby syna. Miała szczęście znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. To wszystko.


Tak, to że nie było syna to też był ogromny problem. Choć nie jedyny.

Anne Boleyn said:

 

Tylko cały postęp polega na tym, że ktoś kiedyś odważył się nagiąć zasady.

Nie – panowanie Marii to jeszcze niefortunne małżeństwo, urojona ciąża i prześladowanie własnej siostry. A, i nieudana wojna. No oprócz tych 300 religijnych ofiar (które możemy w końcu wybaczyć) to same sukcesy!

Nie paliła tylko ścinała. Osobiście wolę zostać ściętą niż spaloną, ale to moje osobiste preferencje. I zazwyczaj dlatego, że przeciwko niej spiskowali (protestantów spiskujących przeciwko niej też ścinała, więc to żadna wymówka, że byli katolikami).  Maria robiła to w ramach 'nawracania'. Bądź też w ramach zemsty na 'nawróconych', których tak do końca nawracać nie chciała.


Zasady, ale jakie zasady? To żaden postęp zrobić coś nielegalnie i stracić uznanie w oczach ludu – to nie wyszło na dobre Henrykowi, a tym bardziej Annie.

Nie sugerowałam że panowanie Marii to same sukcesy tylko że aspekt religijny to tylko jeden wymiat jej panowania. Elżbieta kosnpirowała przeciwko Marii i to nie raz a dwa razy, a mimo wszystko Maria jej nie ścięła! Ciekawe co by Elżbieta zrobiła, gdyby to maria jej chciała tron wyrwać? No tak, pewnie to samo co z M. Stuart.

Były i przypadki palenia na stosie. Skazywanie na śmierć to skazywanie na śmierć – nie ważne czy przez spalenie czy ścięcie, nie zmienia to faktu że były to ofiary.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

8:46 pm
September 21, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Zasady, ale jakie zasady? To żaden postęp zrobić coś nielegalnie i
stracić uznanie w oczach ludu – to nie wyszło na dobre Henrykowi, a tym
bardziej Annie.

No cały czas piszesz, że łamali prawo – a więc zasady. To, że ludzie, którzy łamią zasady nie wychodzą na tym dobrze to nic nadzwyczajnego, ale dzięki nim świat się zmienia.

Nie sugerowałam że panowanie Marii to same sukcesy tylko że aspekt
religijny to tylko jeden wymiat jej panowania. Elżbieta kosnpirowała
przeciwko Marii i to nie raz a dwa razy, a mimo wszystko Maria jej nie
ścięła! Ciekawe co by Elżbieta zrobiła, gdyby to maria jej chciała tron
wyrwać? No tak, pewnie to samo co z M. Stuart.

Nie pamiętam już czy to Starkey czy Grzybowski (pewnie Starkey sądząc po tym, co chcę napisać) wspomniał coś o tym, że Elżbieta odmówiła pominięcia w kolejce do sukcesji swojej siostry. A Elżbiety nie spaliła najprawdopodobniej dlatego, że nie zdążyła. Kto wie co by było gdyby panowała parę lat dłużej…

Ainsi sera, groigne qui groigne!

11:35 pm
September 21, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

Zasady, ale jakie zasady? To żaden postęp zrobić coś nielegalnie i

stracić uznanie w oczach ludu – to nie wyszło na dobre Henrykowi, a tym

bardziej Annie.

No cały czas piszesz, że łamali prawo – a więc zasady. To, że ludzie, którzy łamią zasady nie wychodzą na tym dobrze to nic nadzwyczajnego, ale dzięki nim świat się zmienia.

 

Nie pamiętam już czy to Starkey czy Grzybowski (pewnie Starkey sądząc po tym, co chcę napisać) wspomniał coś o tym, że Elżbieta odmówiła pominięcia w kolejce do sukcesji swojej siostry. A Elżbiety nie spaliła najprawdopodobniej dlatego, że nie zdążyła. Kto wie co by było gdyby panowała parę lat dłużej…


Prawa a zasady to nie jest to samo. 

Maria spokojnie zdążyłaby ściąć Elżbietę bo sytuacja z Tower i bunt w którym Elżbieta maczała palce miał miejsce na samym początku panowania Marii. Ale to nie jest wątek o Elżbiecie więc uważam offtop za zakończony.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

12:06 am
September 22, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Prawo to zbiór zasad. ;O Więc łamanie prawa, jest łamaniem zasad. A w zasadzie to nie łamie się całego prawa, tylko jakąś właśnie jego zasadę. Ale to akurat był całkowity offtop.

Ainsi sera, groigne qui groigne!

1:06 pm
September 22, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

Prawo to zbiór zasad. ;O Więc łamanie prawa, jest łamaniem zasad. A w zasadzie to nie łamie się całego prawa, tylko jakąś właśnie jego zasadę. Ale to akurat był całkowity offtop.


Czym innym jest łamanie zasad np. moralnych a łamanie praw.

Ale o tym możemy podsyktuować w oddzielnym temacie, tutaj to jest offtop.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

1:29 pm
September 22, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Tak, ale w przypadku Anny łamała wszelkie zasady, nie tylko prawne ;)

Ainsi sera, groigne qui groigne!

3:39 pm
September 22, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Anne Boleyn said:

Tak, ale w przypadku Anny łamała wszelkie zasady, nie tylko prawne ;)


Dokładnie. Dlatego skończyła na szafocie.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

9:40 pm
September 22, 2012


Anne Boleyn

Member

posts 29

Możliwe – jak dla mnie zagrała va bank, wiedząc ile ryzykuje – i przegrała. Ale to, wracając do głównego wątku, nie zmienia faktu, że żyjąc w tamtych czasach bym ją popierała. :)

Ainsi sera, groigne qui groigne!

No Tags

About the Queen Anne Boleyn Forum

Forum Timezone: Europe/London

Most Users Ever Online: 369

Currently Online:
2 Guests

Currently Browsing this Topic:
1 Guest

Forum Stats:

Groups: 2
Forums: 23
Topics: 164
Posts: 2451

Membership:

There are 666 Members

There is 1 Admin

Top Posters:

MarcinFar – 280
czixxxa – 170
Arega – 133
Jane – 129
Susannah – 125
asabay – 118

Recent New Members: ssdmzup1, missjessica, mosthappy, Imno, Vanila, Catherine

Administrators: Sylwia (711 Posts)



 
  • Language

  • Archives

    • 2018 (2)
    • 2017 (8)
    • 2016 (7)
    • 2014 (2)
    • 2013 (9)
    • 2012 (22)
    • 2011 (70)
    • 2010 (9)
  • Newsletter

  • Facebook

  • Currently Reading

    ISBN:  9781848945371