| User | Post |
|
6:12 pm November 16, 2012
| Melinda
| | |
| Member | posts 60 | |
|
|
Wczoraj w shoutboxie pojawiło się mnóstwo komentarzy więc postanowiłam założyć wątek aby o tym podyskutować. Stronę odwiedzam niemal od początku jej istnienia, dlatego książkę Sylwii zamówiłam pierwszego dnia kiedy się ukazała, bo się niestety nie załapałam na wygraną w konkursie.
Już prawie skończyłam czytanie i musze przyznać, że książka jest rewelacyjna. Sylwia się naprawdę postarała zgłębic temat i podać nam na tacy wszystko. Dopiero po tej książce widać jak bardzo mity o Annie zakorzeniły się w książkach historycznych juz nawet nie wspominąc o powieściach czy telewizji.
Nie myślcie że jest to jakis atak na Annę Boleyn. Widac ze Sylwia wszystko przedstawiła obiektywnie, sięgając po dowody.
Przy okazji dodam, że jestem wrecz oburzona nagonką na Sylwię na stronie u Claire. Nie wierze że ludzka zawiść może się posunąć aż tak daleko. Gdybym nie czytała książki, nie wiedziałabym że ta osoba skłamała w swoim artykule – wybrala tylko te cytaty ktore jej pasują a pozostałe w których Sylwia wytłumaczyła swoje opinie i poparła dowodami, zostały przemilczane. Widzialam ze przeciw Sylwii wyciągało się argumnty w stylu 'ona jest Polką' a to jest wredne bo w normalnym świecie jak ktoś napisze ksiazke to nie mowi sie że jest mniej wart z powodu narowodosci. Mysle ze Sylwia nadepnela na odcisk pisząc lepszą książkę o Annie niż ktokolwiek inny i odkryła takie dowody, ktore można było okdryc ale nikt sie nie pokusił przetłumaczyć z np. łacinskeigo języka.
Ja bym się na Twoim Sylwio miejscu nie martwiła, tylko olewała ignorancję. Pisz, pisz, pisz i przedstawiaj prawdę bo ludzie chcą czytać prawdę. Mądrzy oczywiście bo czytelnik który chłonie bzdury i te same informacje sprzedawane tylko pod inną okładką nie jest wymagający. Ja Ci Sylwio biję brawo na stojąco i czekam na wiecej artykulow i ksiązek!!!! Pozdrawiam! 
|
|
|
6:42 pm November 16, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
Post edited 8:45 pm – November 16, 2012 by KPK
To tylko dodam, że też jestem oburzona. Szczególnie wchodzeniem w parach na stronę z prezentacją książki Sylwii, jak i wspólnym produkowaniem ośmieszających Sylwię arykułów i wpieranie, że tak nie jest.
Może przedstawię sytuację. Na stronę Sylwii trafiłam całkiem niedawno akurat i przez … stronę Claire. Nigdy nie interesowałam się Anną, ale szukałam informacji bibliograicznych o Katarzynie Parr, czyli najciekawszej żonie Henryka i tak po nitce do kłębka. Widać wygooglałam jakąś pracę, na którą się powoływała Claire, a potem mając dane ją znalazłam i przeczytałam. A, z Anną Bolyen się zetknęłam, co chyba było wdać, gdy pisałam na początku na forum, w źródłach włoskich. Bowiem czytałam tzw. dziennik Sanuda, szukając żródła do opisu zupełnie innej Anny – co zabawne, portretyjej córki, też Anny, ko(s)micznie identyfikowali kiedyś Anglicy z Boleynką. Aha, na Boleynkę trafiłam też przez prace francuskiej historyczki zum Kolk, ponieważ moją Anne, królową Węgier, sprawdzałam właśnie w jej bazie i w jej artykułach. No i krolową Klaudią troszkę się interesowałam. Wpadałam na Boleynkę raz po raz, rzadko, bo rzadko, ale jednak.
Boleynka bardzo odstawała od tego towarzystwa. Pasowała do jednej królowej, ale to niespecjalnie nobilitujące – była jakby kolejnym klonem Woodvillki, czyli parweniuszki w koronie. Zresztą pamiętam, że na fałszowany i wyśmiewany przez heraldyków w XIX w. herb Boleynówny trafiłam przez stary artykuł o cudactwach herbowych Woodvillki właśnie. To pokazuje, jakie obie miały ogromne kompleksy i daje wyobrażenie o tym, jak bardzo musiały wzbudzać politowanie współczesnych, gdy wielu ludzi i to nie tylko szlachetnie urodzonych, jak mawiano, było z heraldyką za pan brat. Boleynówna powielała złe wzory. Niesławne w każdym razie.
Co więcej, była przez cudzoziemców prześmiewczo opisywana – i nie ma bata, że przez mniemanych wrogów. Wszyscy, z którymi się zetknęłam, ale na pewno Sylwia zna ich dziesięć razy tylu, po prostu sobie kpili z Anny i jej kochasia, choć z króla trochę mniej. To było zastanawiające, bo rzekomo wg Anglików tylko "źli katolicy" ziali ogniem na Annę. No, akurat chyba nie! Anna była osobą, która musiała wzbudzać nienawiść róznych srodowisk z wielu powodów. Wcale nie przez swoją wybitność. Znalazła się też w oku małego angielskiego cyklonu. I miało to powazne konsekwencje.
Strona Claire Ridgway, która kiedyś była freelanserką, a obecnie przedstawia się jako historyczka i specjalistka od reformacji, jest prowadzona w celach merkantylnych. Nic w tym złego, bo przecież ludzie i g… w słoikach kupią jako konfitury, byle ładnie opakowane. Ale już atak z elementami nacjonalistycznej nagonki, niecnymi supozycjami, zmasowany wraz z przyjaciółkami i rycerzami o bardzo małych rozumkach i zerowej kulturze… o, tego za wiele. Nawet w obronie swojego (przyszłego) zarobku jest to niecne.
Akuraj jestem z wykształcenia historyczką i nie tylko, więc widzę, kto leci w kulki, kto jest nierzetelny. Odruchowo wszystko sprawdzam, jak mi się wyda podejrzane… Co tu rozwijać. Bardzo mnie drażni nierzetelność i mitomania, a także zupełny brak znajomości dawnych światów… u laika to ujdzie, u miłośnika historii już nie, a u profesjonalisty typu Besala czy Ives to jest zbrodnia (pierwsze z brzegu nazwiska na nie, które znam i których pracki czytałam do pewnego momemntu, cały czas się zastanawiając, jak oni tak mogą!) . Pierwszy cały czas pisze, nie mając pojęcia o badaniach (w tym niepolskich), drugi nie żyje i obydwaj mają fanow. Jeśli Sylwia – jak tu zauważyłam – podziela moje zdanie o szkodniku Ivesie, to nic dziwnego, ze zaczęłam jej kibicować. Bo ona sama zawsze zaznacza, że nie jest historyczką z dyplomem. A w Anglii są tacy właśnie od Tudorów i to, co oni wypisują, to jest jeden wielki sy! Poza wyjątkami. No i ta megalomania. I te źródła zle wydane.
Jesli Sylwia wreszcie przecięła ten wrzód, to naprawdę jestem zadowolona. Czekam na Mikołaja, a wtedy się wpiję w książkę Sylwii i chociaż nie jest to praca sensu stricto naukowa, to już się domyślam, że jest lepiej przemyslana, sprawdzona i napisana niż pracki profesjonalistów (sic!), którzy hańbę przynoszą swojemu fachowi. Niesłychany paradoks, ale … witajcie w Anglii!
http://www.youtube.com/watch?v…..EStUwZE9Q8
Nie, żebym specjalnie była antyanglo. Bo tak nie jest, chociaż Anglia się nie interesuję. Czytałam troszkę książek naukowych odnoszących się do średniowiecza czy XVIII w. Ale to, co się dzieje z Tudorami, to jakaś histeria. Anglicy czują, że tu jest pies pogrzebany. Może niepotrzebnie, ale sami się w tę chorobę wpędzają. Dlatego akatują Sylwię, bo utraiła w ich czuły punkt. A może nawet kilka. No i Polka pisząca lepiej po angielsku niż Claire, a przede wszystkim sensownie… to już jest policzek
Nota bene najlepiej, jak za maksymalnie zmitologizowane kawałki historii danego narodu i za ropnie bierze się lekarz z innego kraju. Naprawdę najlepiej! Tylko on nie widzi choroby przez różowe czy czarne okulary. I jest OBIEKTYWNY. Nie powtarza bzdur i wszystko weryfikuje. Bo co mu zależy? To jest właśnie ozywcze i godne pochwały, a nawet wdzięczności. Ale nie szowinistów.
|
|
|
9:40 pm November 16, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
Dziękuję za założenie tematu, Melindo, też o tym myślałam 
Niektórzy ludzie sądzą, że na dany temat mają wyłączność, tak jak w przypadku Pani Ridgway. Mam taką zasadę, że poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzę. Jeżeli ktoś ignoruje źródła i pisze artykuł aby mnie atakować, to świadczy to o poziomie tej osoby, nie moim. Nowe materiały są, a są to przede wszystkim nowe tłumaczania z łaciny czy języka włoskiego które zostały w nieprawidłowy sposób przetłumaczone na angielski w …. XIX stuleciu, i do dzisiaj się z takich opracowań korzysta szerząc mity. Nagonka i twierdzenie ze to niemożliwe aby opracować to bez korzystania z angielskich tłumaczeń jest…no właśnie, jaka? Poniżej poziomu. Tak się składa, że w wieku XVI to nie język angielski był językiem powszechnie znanym. Łacina, włoski, francuski – w takich językach każdy potrfił się porozumiewać i w takich językach wiele raportów (np. o wyglądzie Anny) zostało zapisanych. Chwytanie się argumentów że przetłumaczyłam książkę przy pomocy translatora (google? ) świadczy o poważnych kompleksach i zwykłej ludzkiej zazdrości. Takie rzeczy powinny okdryć osoby które twierdzą że całymi dniami 'badają' życie Anny, a odkryła osoba spoza tego kręgu. Argument powołujący się na narodowość niebezpiecznie ociera się o ksenofobię i nacjonalizm.
Także tak jak mówię – szkoda mi czasu i energii na utarczki z ludźmi którzy nie potrafią logicznie myśleć i odrzucają dowody. Poniżej pewnego poziomu nie schodzę, po prostu. Książka sprzedaje się dobrze, otrzymałam już kilkanaście maili od ludzi którym nie podoba się sposób w jaki moja twórczość została potraktowana.
Dziękuję za Wasze zachęcające słowa! 
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
10:07 pm November 16, 2012
| MarcinFar
| | |
| Member | posts 280 | |
|
|
W końcu udało mi się dostać do mojego konta, więc także się wypowiem. :)
Czytałem dyskusję między Claire (?) i jej poplecznikami na jej stronie – cóż, wniosek nasuwa się jeden – nacjonalistyczne świnie, które nie widzą nic innego poza swoją 'prawdą i tylko prawdą'. Oczywiście, istnieje coś takiego jak konkurencja, ale akurat w historii liczy się prawda. Nie odtworzymy tego, jak to wszystko wyglądało, ale możemy znacznie sobie to przybliżyć, korzystając właśnie ze źródeł (wiarygodnych!). Prawdę mówiąc, wciąż dość trudno mi wyobrazić sobie, że obraz Anny, który stworzyłem w swoich myślach jest fałszywy – mówi się trudno – ale cieszę się, że właśnie mam możliwość dotarcia do tej prawdy i mimo wszystko, postać Anny na tyle mnie fascynuje, że chcę to przeczytać i zmierzyć się z tą prawdą. Uważam, że takie 'reklamowanie' Twojej książki jest nie fair – tak jak z dzisiejszymi mediami, wycina się wypowiedzi z kontekstu i nabierają one zupełnie innego znaczenia – oczywiście Claire robi to wszystko umyślnie, walczy o swoje dzieło, swoją PRAWDĘ – i nie umie pogodzić się z porażką. Po tym, co robi i pisze na swojej stronie wnioskuję też, że…że wie, jaka jest prawda, Twoja książka dała jej odpowiedzi na te pytania, jednocześnie wie, że 'musi' się bronić, bo jak to będzie wyglądać – ona, znawczyni Tudorów, Anny Boleyn, reformacji, nagle ma przyznać rację JAKIEJŚ Polce? Przy okazji ujawnia się stosunek Angolów do Polaków, no i zabobony :) Cóż, szkoda mi jej, a to dlatego, że nie zna słowa 'stop', a to zaszło już stanowczo za daleko. Najważniejsze to nie dać się zmanipulować i wciągnąć w tę gierkę.
Poza tym, skoro wszyscy historycy korzystali z przekładów z XIX wieku (Starkey też?), to najwyraźniej teraz Twoja książka będzie hmm 'podstawą' do stworzenia innych, bo temat ten wciąż jest 'na topie'. :)
Gratuluję dobrej sprzedaży - to było pewne. Szkoda tylko, że śp Ives nie mógł tego przeczytać i skomentować – chciałbym zobaczyć jego reakcję. :) Czekamy na polskie wydanie! : )
Pozdrawiam.
|
|
|
10:18 pm November 16, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
Post edited 10:27 pm – November 16, 2012 by KPK
Marcinie, Ives mógł używać dziwnych – delikatnie mówiąc – argumentów, choćby to, co zerżnęła z niego Claire (dyskusja z Bernardem), ale jednak pełna kultura! Wiedzę to miał nieźle wybrakowaną, ale to był elegancki, miły człowiek. A że nie za mocny, to cóż. Coś za coś ;)
Sylwio, dowody dowodami. Oni mają swoje dowody – spreparowane za Elżbiety albo królowej Wiktorii.
Rzucając okiem na blogi typu "The Real Truth", mam wrażenie, że te osoby nie dość, że są niedouczone i to BARDZO, to
leniwe, pewne siebie i nie zamierzają się w ogóle dokształcić. A powinny. Bo
historia u nich leży i kwiczy. Zero badań porównawczych. Zero zainteresowania
się kontekstami, a nie tylko tekstami. Co ja mówię. Zero badań jakichkolwiek.
Nawet własnego zdania nie mają. Nie chodzi o naiwne argumenty niegodne osoby dorosłej, ale o zdanie wyrobione sobie na podstawie lektur – poważnych lektur, a nie lukrowanych bzdetów.
to niemożliwe aby opracować to bez korzystania z angielskich tłumaczeń
Nie, wcale! Kompletna nieznajomość zasad się kłania. A ze złych przekładów korzystać nie wolno! Bo to ośmiesza właśnie. Dobre, bo angielskie? Chyba złe, bo angielskie. Może też chodzić o kompleks pana i władcy, który nagle się zorientował, że gorsi od niech szprechają w kilku językach, a on ani me, ani be, ani kukuryku i że w cudzych oczach go to ośmiesza.
Chwytanie się argumentów że przetłumaczyłam książkę przy pomocy translatora (google?) świadczy o poważnych kompleksach i zwykłej ludzkiej zazdrości.
Nie! Raczej o podłości i … polityce :P Długo koleś Lis myślał i wymyślił w bólach. Ale przy tym puścił takiego bąka, że aż w niebiosach Ives poczuł.
Żal ściska półłanki, że lepiej piszesz w obcym jezyku niż oni we własnym. Już pomijam logikę i znajomość tematu.
Szkoda Twoich nerwów. Nie ma co wchodzić do stodoły. W dodatku ta stodoła płonie, a siano w głowach to wręcz skowyczy z bólu!
|
|
|
10:43 pm November 16, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
Post edited 10:45 pm – November 16, 2012 by Sylwia
Dziękuję za Wasze wypowiedzi Oczywiście, tak jak mówię – nie zamierzam się wdawać w dyskusje, jeżeli ktoś mnie publicznie opluwa. Najśmieszniejsze jest to, że ja odpowiedziałam na pytania zadane przez panią Ridgway w mojej książce, a tymczasem ona wybrała sobie te fragmenty które chciała. Tych które przytoczyłam w książce, oczywiscie nie zacytowała, bo musiałaby w ten sposób mi przyznać rację. Mówi że nie ma nic nowego, publicznie zarzucajac mi kłamstwo, podczas gdy jest bardzo dużo nowych informacji!
Marcinie, tu nawet nie chodzi o fałszywy obraz Anny Boleyn. Bardziej boli to, że zebrałam w jednym miejscu dokumenty współczesne Annie i na podstawie badań szesnastwiecznej Anglii i Europy zbadałam dlaczego Annę traktowano tak a nie inaczej. Dodatkowo wzbogaciłam lekturę o nowe informacje, tłumaczenia itp. a to na pewno jest solą w oku.
Dzisiaj Anna Boleyn to jest raczej produkt a nie postać historyczna i szerzą się mity, kłamstwa i błędne tłumaczenia niektórych tekstów łacińskich czy włoskich. Badacz powinien docierać do oryginałów (które z resztą są i były dostępne w Internecie) ponieważ siłą rzeczy z biegiem czasu, niektóre z tłumaczeń po prostu zostają przeinaczone. Zwłaszcza, gdy interpretuje się interpretację danego dokumentu, czy opiera na czymś, co zostało przetłumaczone z błędem.
Ale tak jak mówimy – boli to, że osoba spoza kręgu dotarła do takich informacji i zaczyna się rzucanie kłód pod nogi. Oczywiście ta pani zapowiedziała szumnie, że nie zrecenzuje mojej książki i ja wiem dlaczego – dlatego, że musiałaby przyznać, że są nowe rzeczy, a ona sama zaufała panu Ives'owi i nie sprawdziła czy to co napisał jest rzeczywiście prawidłowe. Mam taką zasadę – można debatować o interpretacjach, ale z dowodami z epoki i źródłami nie wolno się nie zgadzać. Ale właśnie na blogu u tej pani, propaguje się myślenie (a raczej jego brak) że 'wszystko zależy od punktu widzenia'. A jednak nie! Nie możemy interpretować wypowiedzi czy wydarzeń (a tym bardziej zwyczajów!) szesnastowiecznych przez pryzmat XXI wieku. Ale tak własnie się robi, a jak ktoś (w tym przypadku ja) interpretuje to tak, jak należy, to następuje atak i lincz.
Pisały do mnie osoby, które są wdzięczne za obiektywny obraz Anny. Nie jestem uprzedzona ani na 'tak' ani na 'nie'. Przytaczam wypowiedzi współczesnych Annie i analizuję je w kontekście epoki w której żyła, a nie w kontekście naszej epoki.
Szkoda, że p. Ives zmarł akurat w tym czasie – może przeczytałby książkę i nawet pochwalił za dotarcie do oryginałów.
Oczywiście, nie jestem historyczką, a 'jedynie' pasjonatką historii Tudorów, ale z kolei ten temat nie jest zarezerwowany dla historyków. 90% materiałów jest dostępnych online, także można wszystko fajnie opisać i poukładać.
Sporo osób pyta mnie czy książka ukaże się po polsku – chciałabym dotrzeć z nią do naszych rodaków, zwłaszcza, że jest ogromne zainteresowanie. Nigdy nie mówię nigdy 
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
11:53 pm November 16, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
90% materiałów jest dostępnych online
Materiałów w sensie podglądów książek i artykułów czy fotokopii rękopisów i edycji źródeł?
Aż tyle??? Wiem, bo też mnóstwo znajduję, że w Internecie jest dużo więcej niż zwykły zjadacz internetowego chleba myśli (gierki, pliczki, muzyczki, itd.), ale AŻ TYLE? No nie, rozumiem, że 65%, przy niektórych tematach 80% nawet – najwartościowsze rzeczy, ale niewiele mniej niż wszystko?
To co, Anglicy, a raczej Angielki nie umiały wygooglować??? Dały, dały.
|
|
|
12:05 am November 17, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
Materiałów w sensie listów, papierów, dokumentów. Najlepszą bazą są Letters and Papers, Calendars of State Papers itp. Są też książki bardzo stare w archiwach, nawet oryginały łacińskie i włoskie. Jak się ma głowę na miejscu to można wygooglować a nie tylko przepisywac gotowce z już opracowanych książek.
Mam też mnóstwo książek o Tudorach, ale z nich korzystam jedynie aby sprawdzić jakie źródła zostały użyte, a nie żeby przepisywac interpretacje 
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
12:10 am November 17, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
Najlepszą bazą są Letters and Papers, Calendars of State Papers
Chyba najgorszą! Co sprawdzałam jakiś tekst z wydaniem w oryginalnym języku – a malutko to było – zawsze fejk wyskakiwał! Anglicy mają beznadziejne właśnie "źródła" zwane LP. Często dodatki są w samym tekście, a powinny być w przypisach. Ja bym wręcz odrzuciła te edycje z końca XIX w. jako nieprawidłowe. Nie wiadomo, co jest oryginalne, co sparafrazowane, a co dodane… Poza tym tłumaczenia niefajne.
|
|
|
12:37 am November 17, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
''Najlepszą'' w takim sensie, że najbardziej popularną a nie merytorycznie najlepszą. Kiedy pisałam książkę, przecierałam oczy ze zdumienia, że z tych kiepskich tłumaczeń historycy dzisiaj nadal korzystają!
To za czasów królowej Wiktorii zaczęły się właśnie tłumaczenia tych papierów, ostatnią edycję ułożono jakoś w połowie lat 20 XX wieku. Sądziłam, że obecnie historycy mają jakieś lepsze tłumaczenia tych LP, ale okazuje się że nie – w bibliografiach u wszystkich (!) występują właśnie te przestarzałe LP. Jak dla mnie to szok, bo jeszcze nigdy w życiu w euopejskiej historiografii nie widziałam, aby badacze korzystali z papierów tłumaczonych w XIX wieku. A LP są własnie najbardziej popularnym źródłem na którym opierają się dzisiaj historycy piszący o Tudorach.
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
3:06 pm November 17, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
"To gorzej niz zbrodnia, to błąd", że zacytuję szpiclowskiego klasyka.
Prawda jest taka, że z powodu moich zainteresowań naprawdę nie mam do czynienia z tak nienaukowym szajscem, jak Anglicy zajmujący się Heniutem i przyległościami.
To nie o pomyślenia, żebym źródła węgierskie czy polskie miała wydane jako tłumaczenia li tylko! JEDYNIE tekst oryginalny! Bez tłumaczenia lub ewentualnie przekład na drugiej stroniczce i to przekład DOSŁOWNY, a nie jakieś parafrazy.
Od XVIII w. tak wydawano źródła. Anglicy są naprawdę zapóźnieni strasznie, a mają się za awangardę i elitę? Na pewno nie w dziedzinie historii.
Rozumiem, że lekcja może być taka czy inna, ale to się zaznacza w przypisie, a poza tym wybiera najmniej zdefekowany egzemplarz jako podstawę wydania ;) Ale depesze ambasadorów nie są przecież znane w 30 odpisach robionych na przestrzeni 200 lat!
Co za matołki – za przeproszeniem – i mitomani TAK wydawali źródła, w tym obcojęzyczne POD KONIEC XIX W.??? Gratuluję. I w XXI w. z nich się nadal korzysta? Z takiego czegoś? POWINNI SIĘ POD ZIEMIĘ ZAPAŚĆ, a jeszcze próbują zastraszać i opluwać tych, którzy wiedzą, jak się w Europie (sic!), a nie na Antarktydzie wśród zwierza prowadzi badania. Ksenofobiczne błazny!
|
|
|
9:51 pm November 17, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
Ogólnie, to bardzo lubię historię Anglii. Tudorowie są bardzo przereklamowani jednak, a już zwłaszcza Anna Boleyn. Najwybitniejszym, moim zdaniem, władcą z tej dynastii był Henryk VII.
Tłumaczenia są słabym punktem angielskich źródeł. Bardzo słabym. No i widac, że jest to też ich pewien kompleks – Polka wzięła się za tłumaczenia z oryginałów, to szok i niedowierzanie, że jak tak można A nie tylko można, wręcz trzeba!
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
9:32 pm November 18, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
Post edited 10:20 pm – November 18, 2012 by KPK
Ogólnie, to bardzo lubię historię Anglii.
No OK, ale Tudorów? W historii Anglii są o wiele ciekawsze okresy, a przede wszystkim tak nie śmierdzą stajnią, jak np. panowanie Henia Ósemkowego. Bez urazy, jeśli kogoś to kręci. Mnie nie. Ale Kasia Parr jest okejka, fajna, mądra i elegancka babka.
Ale właśnie na blogu u tej pani, propaguje się myślenie (a raczej jego brak) że 'wszystko zależy od punktu widzenia'.
No nie! To tylko świadczy o tym (poza wieloma innymi rzeczami), że nikt poważny ani przygotowany do badania "życia i śmierci Anny Boleyn" na tej stronie się nie pojawia NIKT. No chyba, że Anglicy mają naukę historii prowadzoną na takim poziomie, że strach się bać … albo że żaden sensowny naukowiec czy bystry student historii nie interesuję się Anną, bo może wie, że ten temat śmierdzi. Po prostu! A jest za dużo wariatów, żeby im na odcisk następować.
Marcinie, tu nawet nie chodzi o fałszywy obraz Anny Boleyn.
Chodzi! Na pewno chodzi! Bo strasznym wstydem byłoby przyznanie, że Anna nie była nikim godnym podziwu, że coś z jej pochodzeniem było nie tak albo była nieświęta (widzę po tytułach rozdziałów), że nawet piękna nie była (czytałam sampla i widać od razu, że była BARDZO BRZYDKA – to wynika ze źródeł) , że nie była legalną żoną, etc. Dla kogoś takiego król się naraził na wyklęcie? Niby dzięki tej schizmie gros Anglików jest anglikanami przecież! NO TO JAK? Król miał nierówno pod sufitem, ślepy był czy zaczarowany? Przecież to okropny obciach.
Ostatnio trafilam na wzmiankę o Sandersie w jakimś nacjonalistycznym w wyrazie, być może nawet pseudonaukowym dziełku Angielki o literaturze XVI w. Anglicy bardzo się bali Sandersa. Tak bardzo, że ponad 100 lat po wydaniu jego książki, która w Europie była bestsellerem, jeden biskup angielski mało zawału nie dostał. A to dlatego, że dzieło Sandersa wyszło we francuskim przekładzie za kanałem. Jak widać, mamy cezurę – wtedy juz nie bano się łacińskich tekstów, bo prawie żaden Anglik nie znał łaciny (poza Anglikiem katolikiem). Ale np. Wyatt wnuk MUSIAL znac łacinę, jak i wielu Anglikow, bo ewidentnie chciał odbić piłeczkę Sandersa, co mu się zupełnie nie udało. Albo był tak zaślepiony (religijnie chyba), albo był prototypem Szwejka. Nie ma bata!
Tłumaczenie poczytnego za morzem dzieła Sandersa na ówczesnie powszechnie znany język francuski wyszło we Francji. Co zrobił NATYCHMIAST biskup spanikowany? PODNIÓSŁ ALARM! Zrobił niby to, co nasza słodka CLAIRE. Tylko ona to zrobiła po łebkach i kiepściutko, a biskup poszedła za ciosem i ciężarem dowodzenia Sandersa, jak sądzę. Bo zamknął się na jakis czas z pomagierami i wysmażyli 123 tezy zbijające dowody Sandersa. NO TO SANDERS MUSIAŁ BYC CHOLERNIE MOCNY I pisać z sensem. Bajki się wyśmiewa, a nie zbija argumentami i to w takiej liczbie.
Gdyby bajki napisał w dziele szkalującym niby tak prymitywnie św. Elżbietę Wielką, to nie byłoby takiej paniki po TYLU LATACH! Anglicy sami sobie przeczą w swojej zadufanej głupocie. Sanders MiSZCZu. Na 100%. Jego rewelacje musiały być bardzo mocne i nie pachnieć bajkami, skoro angielscy przywódcy religijni przerazili się, że zwykli Anglicy zaczną się zastanawiać nad śmierdzącymi początkami ich dumy narodowej. Że owieczki moga się okazać nie tak potulne i zacząć pytać albo MYŚLEĆ!
MYŚLEĆ. O to chodzi.
Trzeba było całej armii nieświadomych niebezpieczeństwa OWIECZEK dać broń do ręki przeciw od dawna nieżyjącemu samotnemu WILKOWI, ale najzabawniejsze jest to, ze – jak u Claire – owieczki nie znaly pracy wilka, przed którą miały się racicami i zębami bronić. Miałay wiedzieć coś ANTY, a nie znać czegoś PRO. COŚ NAM TO PRZYPOMINA? Oj, w XVII w. biskup i jego klika po pachy się opaćkali na brązowo! Po pachy. Ze strachu przed panem zyjącym na wygnaniu i zmarłym dawno temu.
Sylwio, czytałaś może całego Sandersa albo coś poza wzmiankami o Annie? Cóż on tam napisal takiego MOCNEGO?
Prawdę? Zwykłą prawdę? Tylko, oczywiście, złośliwie wyciągając WSZYSTKIE BRUDY na wierzch i MOŻE (ale tylko może) coś ośmieszającego podrasowując. Po prostu zapisał to, co krążyło i co wcale nie wydawało się wówczas, gdy żył, wyssane z palca. BO BYŁY POWODY, żeby tak o Elce mówić. O Elce i jej ojcu, a może bracie.. o matce to tylko przy okazji Sanders cos podał i sądzę, że nic nie zmyślał. Zapisał tylko to, co mówiono i co znał z opowieści innych ludzi. Całkiem nieżle zorientowanych. Tak sądzę po Twoim opisie wyglądu Anny w pierwszym rozdziale. Sandersowi powinno sie postawić piwo.
|
|
|
10:54 am November 19, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
KPK said:
No OK, ale Tudorów? W historii Anglii są o wiele ciekawsze okresy, a przede wszystkim tak nie śmierdzą stajnią, jak np. panowanie Henia Ósemkowego. Bez urazy, jeśli kogoś to kręci. Mnie nie. Ale Kasia Parr jest okejka, fajna, mądra i elegancka babka.
A dlaczego nie?  Ciekawi są na swój sposób. Fascynaujące jest to, że nie byli tacy wspaniali ale mocno zmitologizowani. Fajne jest właśnie to zdzieranie nawarstwionych mitów.
KPK said:
Chodzi! Na pewno chodzi! Bo strasznym wstydem byłoby przyznanie, że Anna nie była nikim godnym podziwu, że coś z jej pochodzeniem było nie tak albo była nieświęta (widzę po tytułach rozdziałów), że nawet piękna nie była (czytałam sampla i widać od razu, że była BARDZO BRZYDKA – to wynika ze źródeł) , że nie była legalną żoną, etc. Dla kogoś takiego król się naraził na wyklęcie? Niby dzięki tej schizmie gros Anglików jest anglikanami przecież! NO TO JAK? Król miał nierówno pod sufitem, ślepy był czy zaczarowany? Przecież to okropny obciach.
Jasne, z tego punktu widzenia to tak. Ja sama byłam bardzo zdziwiona, ile jest mitów i złych tłumaczeń. To się aż w głowie nie mieści po prostu
KPK said:
Trzeba było całej armii nieświadomych niebezpieczeństwa OWIECZEK dać broń do ręki przeciw od dawna nieżyjącemu samotnemu WILKOWI, ale najzabawniejsze jest to, ze – jak u Claire – owieczki nie znaly pracy wilka, przed którą miały się racicami i zębami bronić. Miałay wiedzieć coś ANTY, a nie znać czegoś PRO. COŚ NAM TO PRZYPOMINA? Oj, w XVII w. biskup i jego klika po pachy się opaćkali na brązowo! Po pachy. Ze strachu przed panem zyjącym na wygnaniu i zmarłym dawno temu.
Właśnie to jest zabawne. Uważam to za akt desperacji, żeby czytelnikom narzucać co mają czytać, a czego nie. Jednym słowem – wrzuciła mnie pani C. na listę książek zakazanych. A wiadomo, co zakazane to przyciąga
KPK said:
Sylwio, czytałaś może całego Sandersa albo coś poza wzmiankami o Annie? Cóż on tam napisal takiego MOCNEGO?
Ostatnio czytałam całość. Prawdę napisał. On wiedział sporo rzeczy i nawet wielokrotnie podawał informatora. Pisał – wiem bo pan X który był tam i tam, napisał to i to. Sprawdzam – no fakt, tak było! Sander opisał – jako pierwszy (na, drugi, pierwszy był Reginald Pole) że reformacja w Anglii była efektem pomyłki i stawiania własnych potrzeb króla nad dobrem kraju
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
7:37 pm November 19, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
O rety, rety! Weirka, która risercz robiła na perłowo, ale przynajmniej jakieś tam zawsze teorie snuła własne, a nie kradzione czy powtarzane za poprzednikami w nowej szatce, PRAWDĘ napisala i o tym mówiła głośno. Szacun! Za to tylko szacun. Że Anna Boleyn najbliższa prawdy jest taka, która się wyłania ze żródeł jakoby wściekle katolickich. No tak,
"reformacja w Anglii była efektem pomyłki i stawiania własnych potrzeb króla nad dobrem kraju"
Pełna zgoda, bo chyba wiem, o co Ci chodzi, ale to inaczej bym ujęła. SCHIZMA była efektem koszmarnej pomyłki, chociaż poleciało potem reformacyjnie w pewnym sense.
A stawianie własnych potrzeb ponad wszystko odniosłabym do heniutowego wyciora, którym czyścił nie te kąty, które należało. Wycieruch! 
Heniek to był po prostu kmiot. Jak sobie pomyślę, że on się uważał za rywala Franciszka! Ulala. Franciszek był po prostu miły dla wariatuńcia w jedwabiach, który tyle razy prostaczył w oczach Francuzów i w ogóle cudzoziemców. Oj, a Boleynka mu w tym wydatnie pomagała. Karol ani Franciszek w ogóle kogoś takiego nie uważali za równego sobie, bo to jakby żaba podstawiała nogę tam, gdzie konia kują. Heniek nie grał roli na europejskiej scenie, poza fantastycznie odgrywaną rolą błazna. Autentycznie. To wynika ze źródeł, które mi wpadły w ręce, a wiele ich nie było. Z tej masy, którą zgłębiłaś, też to wynika? Przecież Ty siedzisz w tym lukrowanym nocniku angielskim od kilku lat, prawda? A może napiszesz drugą książkę właśnie o Big Hallu? To mogłoby być mocne i Claire dostałaby już na pewno zawału. Nie tylko ona.
Ale mnie się coś zdaje po samplu, że Ty taka ostra po angielsku nie jesteś w książce. Zet to będzie w rękawiczkach i elegancko, a tylko Europejczyk z kontynentu, oczywiście, mający jaką taką wiedzę, będzie miał ubaw z tego tudorowskiego cyrku.
No i najgorsze jest to, ze cudzoziemcy mogli się śmiać, a przez prostaka na tronie i jego koronowaną konkubinę leciały głowy. Potem to nawet coraz szybciej i szybciej. Dla Anglików to wszystko na pewno śmieszne nie było. Ale może właśnie teraz czas na ożywczy i uzdrawiający śmiech? Choćby po 500 latach.
|
|
|
9:32 pm November 27, 2012
| Sylwia
| | Administrator | |
| Admin
| posts 711 | |
|
|
KPK said:
Ale mnie się coś zdaje po samplu, że Ty taka ostra po angielsku nie jesteś w książce. Zet to będzie w rękawiczkach i elegancko, a tylko Europejczyk z kontynentu, oczywiście, mający jaką taką wiedzę, będzie miał ubaw z tego tudorowskiego cyrku.
No i najgorsze jest to, ze cudzoziemcy mogli się śmiać, a przez prostaka na tronie i jego koronowaną konkubinę leciały głowy. Potem to nawet coraz szybciej i szybciej. Dla Anglików to wszystko na pewno śmieszne nie było. Ale może właśnie teraz czas na ożywczy i uzdrawiający śmiech? Choćby po 500 latach.
A co rozumiesz pod pojęciem 'ostra'?  Jeżeli masz na myśli aroganckie podejście do sprawy w stylu 'ja mam rację a wy nie', to tego nie ma u mnie w książce. Postawiłam raczej na cytowanie czy parafrazowanie określonych teorii i ukazywanie, że nie ma dowodów aby takie czy inne rzeczy uznawać za wiarygodne. Anglicy i tak uznają że to za ostre, bo jak można twierdzić że 'ich' historycy się mylą?  Wszystko opisałam z szacunkiem, przedstawiając jasne i logiczne dowody, zamiast powielać mity, bo ktoś 100 czy 200 lat temu napisał coś (bez oparcia w źródłach). Dla niektórych to już jest wystarczająco 'ostre'
|
"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."
John Keats
|
|
|
10:28 am December 8, 2012
| KPK
| | |
| Member | posts 69 | |
|
|
Post edited 10:29 am – December 8, 2012 by KPK
"Ostre" w sensie jasno, wyraźnie i bez cackania się.
A pewna sierota z Anglii robi Ci niesłychaną reklamę, jak zauważyłam. Nie może przeboleć Twojej książki, posuwając się nawet do kompletnego ośmieszania się w zakresie popisów pseudoerudycyjnych na temat języka, którym nie włada (choćby we śnie). Bladego pojęcia nie ma o językach fleksyjnych, prosi o pomoc lingwistki, które nie mają pojęcia o znaczeniu danych słów w kontekście epoki i np. medycyny i jedzie, oj jak jedzie. Prosto ze skały w przepaść. Ubaw po pachy. Kwitnąca głupota i ciemnota.
Już ja widzę, jak ona zna Frencza, a jej mąż Latinę, hehe.
|
|