Post edited 10:04 am – April 2, 2012 by KPK
Jaka dyskusja, no no no.
Oglądałam fragmenty tego dziełka i powiem, że lepszego Henryka VIII (szkoda tylko, że momentami zajeżdża slangiem) to nie widziałam w życiu. Znakomity, ale aktor Ray Winstone jest rewelacyjny we wszystkich rolach, jakie udało mi się zobaczyć. Może trochę zbyt choleryczny i za niski, ale to mi aż tak nie przeszkadza. No i za mało artystyczny oraz pełen pasji do nauki, a Henryk właśnie taki był.
Scena egzekucji Anny jest najznakomitszą sceną jej śmierci, jaką widziałam, ale to też zasługa cudownej Heleny Bonham Carter i odtworzenia w szczegółach tego, jak ta scena śmierci w rzeczywistości wyglądała. Scena ścięcia Katarzyny Howard nie ma nic wspólnego z autentyczną, tak samo jak dziwaczna i ahistoryczna scena z "Tudorów", ale za to Emily Bloun zagrała ją przejmująco.
Na pewno Annie zawiązano oczy, bo to podają relacje z jej egzekucji, a na 100% jedna z nich. Taki był zwyczaj po prostu, pewnie m.in. dlatego, żeby zabijany człowiek nie rzucał uroków, hehe. Na tłum niewinnych.
Dlaczego kat mówił coś do pomocnika, żeby Anna przybrała odpowiednią pozę, gdy już uklękła? Ano dlatego, że mimo zawiązanych oczu nerwowo odwracała się do niego. Cały czas się modląc.
Kat stawał za ofiarą, trochę po skosie, musiał bowiem wziąć bardzo szeroki zamach. Ścięcie głowy było przecież naprawdę trudne. Ofiara nie mogła się ruszać i kat musiał walić tip top między kręgi. znakomicie to pokazali właśnie. Jedno mi się tylko nie zgadza z prawdą historyczną u kata. Kat przy wykonywaniu wyroku nie miał wcale zasłoniętej twarzy, ani maseczki karnawałowej (sic!), jaką nieraz serwują filmy, ani kaptura. To by mu bardzo przeszkadzało i historycy zajmujący się katostwem bardzo to podkreślają w swoich pracach.
Anna uklękła, zawiązano jej oczy, a także owinięto suknią nogi, żeby upadając, nie rozkraczyła ich nieprzystojnie. No tak, o takie szczegóły też dbano. Wieszanym kobietom również często zawiązywano nogi, choć takie egzekucje rzadko się przeprowadzało (kobiety raczej ścinano w Europie, chyba że je palono albo zakopywano w ziemi żywcem i przebijano).
Ludzie Boleynki naprawdę nienawidzili, więc normą było wykrzykiwanie na jej widok wyzwisk i pokazywanie jej języka oraz pewnych gestów nieprzystojnych
, a nie sądzę, żeby przed śmiercią okazywano jej jakąś litość. W końcu wykonywano wyrok na kazirodczyni i czarownicy. Tyle, że tak przekładano egzekucję, że na miejscu wykonania wyroku było ponoć mało osób. Ci najcierpliwsi, ale oni zapewne dosadnie dali upust swojej niechęci w takiej sytuacji.
Ściętą głowę też prawidłowo kat pokazał tłumowi. Z reguły jeszcze mówiono wtedy coś typu "oto jest głowa zdrajcy" albo inne uświęcone tradycją rzeczy, a tłum mógł się cieszyć.
Dlatego ja bym się sceny egzekucji nie czepiała wcale. Do sceny śmierci Anny z "Tudorów" o wiele bardziej się można przyczepić (te przebitki z łabędziem, zmanierowany kat z maseczką na buziuchnie, błe). Dorothy Tutin w starszej produkcji o żonach Henryka nawet zupełnie bez sensu ginęła ścinana na bloku, jakaś wyfiokowana aktorka z rozpuszczonymi włosami (z lat 40. chyba) też.
A dlaczego później uważano, że Anne ścięto toporem i nawet widziałam taki rysunek z końca XVI czy z XVII w.? Bo w Anglii normą było ścinanie toporem. Nikt się nie cackał z eleganckim ścinaniem główki mieczem. Dla Anny zrobiono wyjątek, właściwie nie wiadomo, dlaczego, ale szybko o tym zapomniano w zalewie topornictwa.
Co do spalenia u Starkeya, to nie wiem, czy tłumacz to źle przetłumaczył. W końcu we fragemncie chodziło o to, że Anna miała być płonącą królową (tak chyba kiedyś powiedziała o sobie Anna, jeszcze cała i zdrowa, albo ktoś jej tak przepowiedział – już nie pamiętam). A chociaż ścięto ją mieczem, to potem ciało spalono. Właściwie ona powinna zostać spalona, co czytałam w kilku biografiach. Chyba dlatego, że o czary czy dokładniej rzucanie uroków też ją oskarżono i udowodniono (hm) winę oficjalnie. A w Europie robiono właśnie tak, że jesli karę stosu zamieniono kobiecie na inny rodzaj śmierci, czyli złagodzono, to mozna było potem, juz po śmierci, ukarać zwłoki tak, jak należało to zrobić na żywym człowieku.
Czy akurat ciało Anny odkryto w XIX w. to bym się sprzeczała. Czy miało tabliczkę identyfikacyjną na piersi? Identyfikowano te ciała na podstawie nieznanych nam przesłanek – po prostu ktoś sobie rozrysował, jak powinno według niego wyglądać ułożenie ciał pod posadzką i już. Nie wiemy, na podstawie jakich źródeł (i czy w ogóle jakichś wiarygodnych źródeł). Do tego jednego z zakładanych ciał nie znaleziono. Właśnie kobiecego – założono wówczas, że nie ma pod posadzką Katarzyny Howard, ale o przeniesieniu ciała Kasi nie krązyły plotki, a o przenisieniu ciała Ani tak!
Czy ją rozczłonkowano? No nie wiem. Ale to tak jak ze spaleniem. Zdrajcę można było przecież ćwiartować i to był okrutny rodzaj śmierci czy ukarania ciała po zabiciu delikwenta. Więc kto wie.
Może jednak nie chodziło o takie rozczłonkowanie, ale o podział ciała? Był zwyczaj osobnych pochówków serc i wnętrzności, znany w Anglii już od XII w. bodajże, ale powstaje pytanie, czy na osobie ściętej go praktykowano. Bo to się łączyło z reguły z sekcją zwłok albo przygotowaniem do balsamowania, a nie wierzę, że to z Anią robiono. Pytania bez odpowiedzi. Czy ciało Ani w ogóle spoczywało i spoczywa pod posadzką? Czy je spalono po egzekucji? Słyszałam nawet, że krążyła pogłoska o przyszyciu głowy Anny do ciała i takim pochowaniu go (dziwne jak diabli).