You must be logged in to post Login Register


Register? | Lost Your Password?

Search Forums:


 






Wildcard Usage:
*    matches any number of characters
%    matches exactly one character

No other will but his

UserPost

4:26 pm
February 28, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Post edited 4:37 pm – February 28, 2011 by czixxxa


No cóż, za namową niektórych z Was postanowiłam coś dodać od siebie ;) Zamiast książki o Annie, którą staram się tworzyć, bo z nią to mi jeszcze długooo zejdzie :P

Już kiedyś miałam taki pomysł, żeby napisać króicutkie opowiadanie w formie pamiętnika Thomasa Culpeppera, toteż wczoraj w nocy gdy spać nie mogłam – wzięłam komputer i napisałam :P Dlatego też nie jest to coś genialnego, ale sami chcieliście ;)

Trochę mi poprzesuwało zdania ale mam nadzieję że nie przeszkadza :P

 

No other will but his

 

Nigdy nie miałem

problemu z kobietami. Każda, która tylko mi się spodobała – nie ważne czy była

zwykłą chłopką pracującą gdzieś w polu, czy też wysoko urodzoną damą – była

moja. Wiedziałem, że i tym razem nie może być inaczej, choć sytuacja była zgoła

inna. Nie miałem do czynienia ni z chłopką ni z damą – kobieta, którą sobie

upodobałem była o wiele mniej osiągalna. Była to bowiem królowa Anglii.

Katarzyna Howard…

Piękna, młodziutka brunetka o filigranowej figurze, pięknych, zalotnych oczach

i zawsze kusząco wydętych ustach. W wieku siedemnastu lat poślubiła miłościwie

nam panującego Henryka VIII, który swojego czasu wziął sobie za żonę nawet

kuzynkę Katarzyny. Ona była zaś jego czwartą żoną. O tak, Henryk doskonale znał

się na kobietach. Dlaczego więc tym razem zainteresował się takim podlotkiem? Na

początku myślałem, że musi to być spowodowane jej wyjątkową inteligencją czy

wybitnymi uzdolnieniami, tak więc nie wierzyłem w słowa dworzan, którzy twierdzili,

iż nowa królowa jest głupiutka niczym mały kociak. Nie wierzyłem w to, dopóki

sam nie poznałem Katarzyny. Nigdy w życiu nie spodziewałbym się takiego widoku!

Młodziutka królowa prężyła się zachęcająco na tronie i szeptała królowi do ucha

jakieś sprośne dowcipy, na dźwięk których władca śmiał się na cały głos.

Zdecydowanie nie wyglądała też na skomplikowaną osobowość jednak z pewnością

małżonka uszczęśliwiała króla. To dobrze – szczęśliwy król to szczęśliwy kraj.

Wtem, odwróciła się w

moim kierunku i posłała mi przeciągłe spojrzenie, uśmiechając się przy tym

prowokacyjnie. Zapewne przyzwyczajona do tego, że każdy mężczyzna onieśmielony

jej widokiem spuszcza wzrok, zdziwiła się moją reakcją. Nie miałem bowiem

zamiaru zmarnować takiej okazji i patrzyłem na nią tak samo jak ona przed

chwilą na mnie, a Katarzyna z rumieńcem na licach znów zaczęła zabawiać króla

rozmową.

I wtedy już

wiedziałem, że będzie moja.

 

 ***


Peleryna zsunęła się

po jej nagim ciele i upadła na ziemię. Katarzyna przygryzła swój palec wskazujący

udając zawstydzoną, iż nic na sobie nie ma. Podeszła do mnie powolnym krokiem i

ucałowała delikatnie w usta. Moja dłoń powędrowała do jej uda, a ona ujęła w

swe ręce koronę królewską, która spoczywała na jej skroniach i założyła mi ją

na głowę.

- Jesteś moim królem… – wyszeptała mi prosto w usta. Jej oddech

utrzymywał się delikatnie na moich wargach. – Moim panem… i władcą…

 

 ***


Myliłem się myśląc, że

tym razem będzie inaczej, że zdobycie tej kobiety będzie trudniejsze, niż

zdobywanie innych. Katarzyna jest naiwna. Bardziej naiwna niż się tego

spodziewałam. Uwierzyła w każde słowo, które jej powiedziałem, a każdy mój

dotyk potwierdził jej tylko to, co mówiłem. Mówiłem: „pragnę cię” i tak

myślałem. Lecz gdy mówiłem: „kocham cię” – myślałem: „jesteś jedynie kolejną z

moich zabawek”.

Kolejną zdobyczą… ale

jakże cenną. O wiele cenniejszą od poprzednich. Któż nie chciałby być na moim

miejscu? Któż nie chciałby trzymać nagiej Katarzyny Howard w swoich ramionach,

pieścić jej piękne piersi i łono? Ach, gdybym tylko mógł powiedzieć o tym

komukolwiek! Pochwalić się mym łupem… Ale nie, nigdy nie będę mógł tego

uczynić. To byłoby nieroztropne. Zdecydowanie ten słodki sekret zatrzymam

wyłącznie dla siebie.

 

 ***


- Zabierz mnie stąd. –

powiedziała do mnie cicho dzisiejszej nocy, gdy leżeliśmy objęci na jej łożu.

- Mogę zabrać cię do

raju, tak jak przed chwilą. – odparłem całując jej szyję.

- Nie. Zabierz mnie

stąd naprawdę. Zabierz mnie z dworu… jak najdalej.

- Och, głuptasie.

Jesteś królową Anglii. Ciebie nie można porwać.

Rozbawiła mnie swoją

propozycją. Czasami była taka… dziecinna. Nigdy nie mogłem przewidzieć, co uroi

się jej w tej pięknej główce i jakie abstrakcyjne myśli w niej kryje.

- Nie mogę już tego

wytrzymać Tomaszu. Jedyne czego pragnę w życiu to być z tobą. Chcę spędzać z

tobą każdą wolną chwilę, móc przytulić cię publicznie, pocałować, powiedzieć na

cały głos jak bardzo cię kocham i pragnę! Tylko tego chcę, nic więcej.

Nie wiedziałem co mam

powiedzieć. Pierwszy raz usłyszałem coś takiego z jej ust. Pierwszy raz

Katarzyna wyznała mi co naprawdę czuje. I nie było to dobre. Objąłem ją mocno i

pocałowałem namiętnie w usta, żeby mieć chwilę na przemyślenie tego, co mam jej

powiedzieć. Tym razem jednak Katarzyna nie poddała się mi, oderwała swoje wargi

od moich i spojrzała na mnie wyczekująco.

- Też cię kocham ale…

- wziąłem głęboki oddech próbując zebrać myśli. – To wszystko nie jest takie

proste, jakbyś chciała najdroższa. Jesteś żoną Henryka VIII, a ja jego

szambelanem. Nie można nam być razem, publicznie okazywać sobie uczuć, bo

inaczej…

- Co? – wpadła mi w

słowo Katarzyna.

- Może spotkać nas coś

złego.

Katarzyna zamiast

zachować powagę i wystraszyć się tak, jak miałem nadzieję, że się stanie,

zaczęła się śmiać. Zdenerwowało mnie to – wydawało się jej, że wszystko jest

zabawą. Nie miała bladego pojęcia o prawdziwym życiu.

- Jestem królową jak

sam słusznie zauważyłeś. Nikt mnie nie tknie! – rzekła przez śmiech.

- Pamiętasz, co stało

się z twoją kuzynką? – spytałem ją ostrym tonem. Musiałem uzmysłowić jej, co

nam grozi jeśli nie zacznie zachowywać się odpowiedzialnie i uważać na to co

robi i mówi.

- To nie to samo, ona

była czarownicą… Była opętana przez diabła!

- Wierzysz w to? Nie

bądź nierozsądna Katarzyno. Anna Boleyn nigdy niczym nie zawiniła, oprócz tego,

że nie dała Henrykowi syna. Ty jesteś w lepszej sytuacji, bowiem Anglia ma

następcę tronu i król już nie wymaga tak od ciebie dziecka, ale w

przeciwieństwie do Anny – ty jesteś winna zdrady. Proszę cię, nie rób niczego

pochopnie. Nigdy, przenigdy z nikim o mnie nie mów. Dla ciebie mam być zawsze

tylko i wyłącznie sługą. Nikim więcej.

Katarzyna ze łzami w

oczach potaknęła głową nie mówiąc ani słowa.

 

 ***


Jedyną osobą, która

wie o moich schadzkach z Katarzyną jest jej dama dworu Jane Boleyn – wdowa po

biednym Jerzym Boleynie, który wraz z dawną królową a swoją siostrą Anną

stracił głowę na szafocie. Dlaczego pomaga nam w spotykaniu się? Tego nie wiem.

Być może chce się przypodobać nowej królowej, choć według mnie nie jest to zbyt

rozsądne. Anglia w ostatnim czasie miała już tyle królowych, że każdy dworzanin

wie doskonale, iż najlepiej wychodzi się na trzymaniu strony króla. No cóż,

królowe pojawiają się i znikają…

Podczas dzisiejszej

wieczerzy Jane jak zwykle podeszła do mnie i wręczyła mi po kryjomu liścik od Katarzyny.

- Dzisiaj? – zapytałem

ją.

- Tak. Pamiętaj ażebyś

był ostrożny. – odpowiedziała Jane rozglądając się na wszystkie strony i

sprawdzając, czy aby nikt nas nie podsłuchuje.

- Zawsze jestem

ostrożny. – syknąłem. No cóż, muszę przyznać, że nigdy nie przepadałem za tą

kobietą ale musiałem ją tolerować, bo w innym wypadku mogłaby wydać mnie i

Katarzynę. Gdyby to uczyniła nic dobrego by nas nie czekało.

Jane odeszła a ja

przystanąłem pod ścianą i rozpieczętowałem list od królowej. Był bardzo krótki,

gdyż jakiś czas temu zganiłem Katarzynkę za długie miłosne listy. Bałem się, że

ktoś mógłby je przechwycić.

 

„Najdroższy Tomaszu!

Tak bardzo za Tobą

tęsknię i nie mogę doczekać się naszego kolejnego spotkania… Dlatego też pragnę

widzieć Cię dzisiaj w mojej komnacie o tej samej porze co zwykle, gdy mój

małżonek już zaśnie.

Twoja na zawsze,

Katarzyna Howard – królowa Anglii

P.S. Pragnę mieć Cię już przy sobie.”

 

Tej nocy Jane Boleyn jak zwykle przeprowadziła mnie przez tajemny

korytarz do komnaty Katarzyny. Gdy do niej wszedłem, zamknęła za nami drzwi.  Słychać było jej kroki, lecz wiedziałem

doskonale, że przez długi czas stała pod komnatą i słuchała, jak królowa Anglii

oddaje się królewskiemu szambelanowi.    

                             

                  

***
 

Stało się to, czego

najbardziej się obawiałem. Mój najgorszy koszmar stał się jawą.

Wczorajszego

popołudnia, gdy odpoczywałem po męczącym polowaniu, do mojej komnaty wpadło

trzech strażników z samym księciem Suffolk na czele. Prawie wywarzyli drzwi a

ich miny nie wskazywało na nic dobrego.

- Tomaszu Culpepper,

zostajesz oskarżony o spółkowanie z królową Anglii – Katarzyną Howard. Na mocy

nadanej mi przez króla Henryka VIII aresztuję cię. Zostaniesz teraz

przewieziony do Tower, gdzie czekać będziesz na przesłuchanie. – wyrecytował

Charles Brandon patrząc mi głęboko w oczy. Nawet nie mrugnął.

Wstałem z godnością i

bez żadnego słowa wyszedłem ze swojej komnaty. Nie pozwoliłem się prowadzić

przez strażników jak jakiś zbrodniarz. Postanowiłem sobie za wszelką cenę

zachować twarz.

 

Przez cały wieczór,

gdy czekałem w zimnej celi Tower na przesłuchanie zastanawiałem się tylko nad

jednym: co powie im Katarzyna? Bo to, co powiem ja wiedziałem doskonale. Nie

przyznam się, za nic na świecie nie przyznam się do tego, że sypiałem z nią.

Nie wiedziałem jedynie, czy moje zapieranie się cokolwiek da. Po pierwsze nie

byłem pierwszą osobą w tej sytuacji, bowiem pięć lat temu to samo spotkało paru

mężów, których ciała spoczywają teraz w ziemi. Po drugie, jeżeli Katarzyna

licząc na łaskę Henryka przyzna się do winy… Wtedy moje słowo nic nie będzie już

znaczyć.

 

 ***


Dwóch rosłych

strażników prowadziło mnie ciemnym, kamiennym korytarzem. Co chwilę popychali

mnie abym szedł szybciej i dzielili się obraźliwymi komentarzami na temat

mojego romansu z królową Katarzyną. Nazywali ją klaczką, dziewką do ujeżdżania

i wywłoką. Za takie słowa każdego z nich czekałby stos, oczywiście gdyby nie

fakt, że pozycja Katarzyny nie była aktualnie pewna. Gdybym mógł, to siłą

wyperswadowałbym im ich opinię na temat królewskiej małżonki, ale tak naprawdę

to mieli oni rację. Katarzyna była zwykłą ladacznicą, która dzięki swojemu

niewymownemu urokowi i młodzieńczej naiwności wspięła się na sam szczyt, by

teraz z niego spaść. Gdyby nie jej piękne ciało nie zostałaby żoną Henryka

VIII, nie zostałaby teraz również oskarżona o zdradę. Zapewne już teraz jest

przesłuchiwana. Może nawet tutaj, w Tower? Może przy odrobinie szczęścia

spotkam ją i odgadnę po jej wyrazie twarzy czy się przyznała? Nadzieja okazała

się jednak złudna, gdyż nie miałem szans ujrzeć mej kochanki. Zostałem więc sam

ze sobą i swoim sumieniem.

Wprowadzili mnie do

sali przesłuchań, choć według mnie była to zwykła cela, większa jedynie trochę

od mojej. Na jej środku stał stary stół a przy nim jedno krzesło, przy nim z

kolei stał arcybiskup Cranmer. Na mój widok skłonił się lekko i wskazał mi

krzesło. Również ukłoniłem się, nie z szacunku dla tego człowieka – choć

zapewne na niego zasługiwał – ale zwyczajnie dlatego, że nie miałem zamiaru

pogarszać swojej sytuacji. Usiadłem na krześle, a Cranmer stanął naprzeciwko

mnie i gestem dłoni dał znać strażnikom, że mogą odejść. Zdziwiło mnie to,

byłem bowiem pewny, że nie będzie chciał zostać ze mną sam na sam. Gdy

mężczyźni opuścili celę, Cranmer nachylił się do mnie i zaczął mnie

przepytywać.

- Panie Culpepper, nie

jestem rad z tego, że spotykam się z panem w takim miejscu. – rzekł przyjaznym

acz poważnym tonem.

- Dla mnie spotkać

arcybiskupa to zawsze radość, nie ważne w jakich okolicznościach. –

odpowiedziałem siląc się na obojętny ton.

Cranmer uśmiechną się

lecz po chwili jego twarz znów spoważniała.

- Musimy przejść do

rzeczy. Oczywiście mogę trzymać tu pana przez wiele godzin ale nie widzę

takiego sensu. Mam nadzieję, że załatwimy to szybko.

- W to niestety wątpię

wasza ekscelencjo. – odparłem spokojnym tonem. Cranmer spojrzał na mnie

wyczekująco, więc kontynuowałem. – Z reguły bowiem wasze przesłuchania trwają

tak długo, aż oskarżony przyzna się do winy, nie ważne czy jest winny czy też

nie. Ja natomiast nie przyznam się do niczego, gdyż nic złego nie uczyniłem.

- Twierdzi pan więc,

że nie spółkował z królową Katarzyną Howard? – spytał wprost arcybiskup.

- Jak powiedziałem,

nic złego nie uczyniłem.

- Należy więc chyba

zadać pytanie, czy romansowanie z królewską małżonką uważa pan za złe.

- Cóż, zadał

arcybiskup dobre pytanie – powiedziałem śmiejąc się lekko. Zaskoczyła mnie jego

bystrość. – Oczywiście moja odpowiedź nie może być inna niż taka, iż nie

pochwalam takich uczynków.

- Mam rozumieć, że nie

przyznaje się pan, Tomaszu, do zdrady stanu, zdrady swego króla?

- Nie przyznaję się. Z

królową Katarzyną nic nigdy mnie nie łączyło. Podczas mojej posługi na dworze

widziałem ją zaledwie parę razy zanosząc jej podarki od jego wysokości. Na

wymianę zdań z najjaśniejszą panią pozwoliłem sobie tylko wtedy, gdy

przekazywałem jej zapewnienia o dozgonnej miłości króla do niej. Nie uczyniłem

nic, co uchybiłoby królowi Henrykowi w jaki kol wiek sposób.

Powiedziałem to

wszystko w tak spokojny sposób, że sam siebie zadziwiłem. Nie spodziewałem się,

że moje łgarstwa będą brzmieć tak prawdziwie i naturalnie. Owszem, miałem duże

doświadczenie w kłamaniu kobietom, z którymi sypiałem – w tym w kłamaniu

Katarzynie – lecz nigdy nie musiałem robić tego w sytuacji, która miała

przesądzić o moim życiu.

- Zdaje sobie pan

sprawę z tego, co czeka pana gdy okaże się, że złożył pan fałszywe zeznania? –

spytał mnie Cranmer. Nie chciał mnie zmuszać, ale próbował na wszelkie sposoby

przekonać mnie do wyznania prawdy.

- Zdaję sobie z tego

sprawę. Tak jak i z tego, że będziecie mnie tutaj przyprowadzać do czasu, aż

zmęczony psychicznie złamię się i przyznam do czegoś, czego nie zrobiłem. Marne

wasze starania.

- Nie będziemy pana do

niczego zmuszać.

- Ależ oczywiście, że

nie. Tak jak nie zmuszacie do skłamania tych, których torturujecie łamiąc kołem

i wydłubując oczy. – sarkazm ten był zamierzony i wywołał zamierzony skutek.

Cranmer, który nigdy nie był zwolennikiem tortur a zadanie to przejął po swoim

świętej pamięci poprzedniku Tomaszu Cromwellu, postanowił odpuścić mi dalsze

przesłuchania. Przyjął do wiadomości moje stanowisko i zawołał stojących za

drzwiami strażników, by przeprowadzili mnie do mojej celi.

 

 ***


Szedłem wśród tłumu

popychany co chwila przez strażników. Ludzie wpatrywali się we mnie wykonując

znak krzyża bądź wykrzykując przeróżne obelgi, które jednak nie docierały do

mnie, do mojego umysłu ani mej duszy. W tej chwili nie obchodziło mnie to, co

ci wszyscy wieśniacy myślą o mnie, bo na cóż mi to? Mogłem im odpowiadać,

krzyczeć, że się mylą… Nie widziałem w tym jednak sensu. Liczyło się dla mnie

jedynie to, by móc odejść z honorem. By do końca, do momentu złożenia głowy na

katowskim pieńku mieć ją podniesioną wysoko.

Wszedłem na szafot

pewnym krokiem. Czekała już tam na mnie zakapturzona postać kata niczym śmierć

przedstawiana w mitycznych opowieściach. Szedłem dalej nie pokazując na twarzy

emocji, jakie mną targały. Choć byłem przerażony i głos uwiązł mi w gardle nie

zatrzymywałem się, nie próbowałem uciekać. Nie miałem też zamiaru prosić o

przebaczenie. Na to już za późno.

- Wybaczasz mi? –

zabrzmiał głęboki głos kata, sprawiając jednocześnie, że cały zebrany pod

szafotem tłum umilkł w jednej chwili.

Wziąłem głęboki

oddech, powietrze zaświszczało mi w płucach. Czułem na sobie setki par oczu,

które wyczekiwały moich słów. Zebrałem wszystkie swoje myśli i odpowiedziałem

jednym suchym : „tak”. Następnie odwróciłem się w stronę ludu, spojrzałem na

wszystkich zebranych i ujrzałem nienawiść w ich oczach. Co gorsza – widziałem w

nich śmierć.

- Módlcie się za mą

duszę. – odparłem tak głośno jak tylko mogłem. Nie czekając na reakcję

zebranych padłem na kolana i złożyłem swą głowę na pieńku. Zrobiłem to w

przypływie adrenaliny i modliłem się po cichu nie o spokój dla mojej duszy,

lecz o to, by kat jak najszybciej dokonał dzieła. Usłyszałem dźwięk topora

przecinającego powietrze…

 

Obudziłem się zlany

potem a serce bębniło mi jak oszalałe. Wstałem jak najszybciej i począłem

chodzić w tę i z powrotem po celi by się uspokoić, byłem jednak tak

roztrzęsiony, że nie było to możliwe. Dłonie drżały mi okropnie, myślałem, że

za chwilę stracę zmysły. Chodziłem w kółko przez bardzo długi czas, aż w końcu

mój puls się unormował. Podszedłem wtedy do kraty, która pełniła rolę okna i

patrzyłem w ciemność, byle tylko nie zasnąć. Za nic w świecie nie zapomnę tego

strasznego snu, do końca życia będę miał to przed oczami, jak krótkie by to

życie nie było…

 

***

 

Trzy stuknięcia w

drzwi.

Był to znak, jaki z

moim chłopcem na posyłki – Harrym – ustaliliśmy sobie  wiele miesięcy temu. Wiedziałem więc, że to

on stoi teraz przed drzwiami mej celi i prawdopodobnie ma dla mnie jakąś

wiadomość. Czyżby od Katarzyny? Nie, z pewnością nie miała możliwości nic mi

przekazać. Podszedłem do drzwi i stuknąłem w nie raz pięścią. W odpowiedzi

usłyszałem głos mego pomagiera. Znajomy, życzliwy głos.

- Sir Tomaszu… – rzekł

Harry niepewnym tonem. – Przynoszę ci wieści z zewnątrz.

- Mów zatem Harry. –

odpowiedziałem.

- Nie są to dobre

wieści. Pierwsza jest taka, że… król Henryk postanowił pojmać królową

Katarzynę.

- Czy jest tutaj, w

Tower? – zapytałem pospiesznie. Tak bardzo chciałem, żeby tu była. Nie, nie

chciałem jej zobaczyć czy przytulić. Ani w głowie mi coś takiego było. Po

prostu gdyby tu była, miałbym możliwość skontaktowania się z nią i dowiedzenia

się, co im powiedziała podczas przesłuchania. Moje nadzieje szybko zostały

jednak rozwiane.

- Nie, panie. Królowa

aktualnie przebywa w klasztorze. Właściwie to nie powinienem mówić o niej w ten

sposób, gdyż… została pozbawiona tytułu.

Te słowa w cale mnie

nie zaskoczyły, było to bowiem do przewidzenia. Pewnym było, że król Henryk nie

będzie chciał tytułować królową zdrajczyni. Nie wiedziałem tylko na jakiej

podstawie zdecydował się zapewne anulować małżeństwo.

-Z jakiego powodu?

- Zarzucono jej, iż

oprócz utrzymywania stosunków z tobą panie, nie była ona czysta przed ślubem z

królem. – odpowiedział Harry drżącym głosem. Mogłem przysiąc, że co chwilę

odwracał się nerwowo upewniając się, czy nikt nas nie podsłuchuje.

- To niedorzeczność!

Dlaczego król tak uważa?

- Znalazł się taki na

dworze, co rozpowiadał, że niegdyś łączyło go z królową Katarzyną coś więcej

niż przyjaźń… że byli sobie przyrzeczeni.

- Jak się zwie?

- Francis Dereham.

Francis Dereham…

Widziałem go parę razy na dworze podczas uczt – zawsze pijanego w sztok. Cham,

zawsze patrzył się na Katarzynę jak wygłodniały wilk i nawet się z tym nie

krył. Oczywista, było takich wielu, ale nikt nie zachowywał się jak on. Co

jednak przyszło mu do głowy, że postanowił tak oczernić Katarzynę i samego

siebie? Dlaczego tak kłamał? A może… może to co mówił nie było kłamstwem?

Katarzyna nigdy nie wyglądała na świętą i nią nie była. Skoro była zdolna do

zdradzania Henryka po ślubie, to czemu nie miałaby sypiać z mężczyznami nie

wiedząc przecież, że kiedyś zostanie królową Anglii? Nie zmienia to jednak

faktu, że ten cały Dereham powinien trzymać gębę na kłódkę i nie mówić takich

rzeczy na dworze, nie mówić ich komukolwiek.

- Czy jego również

pojmali? – zapytałem Harry’ego.

- Tak, panie. Lecz nic

nie wiem na temat jego zeznań. Nie tylko jego z resztą pojmano…

- Jak to? Kogóż

jeszcze? – spytałem zaskoczony. Czyżby Katarzyna spółkowała z kimś jeszcze?

- Lady Rochford.

Oskarżono ją o organizowanie spotkań królowej z tobą panie.

Zakręciło mi się w

głowie. Osunąłem się po drzwiach na podłogę i zastanawiałem się co zrobić.

Teraz rozchodziło się nie tylko o zeznania Katarzyny lecz również o to, co

powiem im Jane Boleyn. Nie będą jej oczywiście torturować, gdyż jest arystokratką,

jednak jest też jedynie słabą kobietą, która przestraszona może powiedzieć całą

prawdę. Co jednak z Katarzyną i jej zeznaniami?

- Czy wiesz, co

zeznała królowa? – zapytałem Harry’ego.

- Nic nie wiem na

pewno. – odparł. – Mówi się, iż królowa nie przyznaje się do winy. Ponoć król

obiecał jej odpuszczenie win jeśli się do nich przyzna, ale królowa dalej nie

powiedziała nic, co oczerniłoby ją i ciebie, panie.

- A Derehama?

- Ponoć powiedziała,

że rozmawiali o ślubie, ale było to jednak rzeczone raczej w niewinnych

pogawędkach i niczego sobie nie obiecywali.

A więc jednak to

prawda…

 

***

 

10 grudnia 1541 roku.

„Tomaszu Culpepper,

zostałeś uznany winnym utrzymywania stosunków seksualnych z byłą królową i

małżonką króla Anglii Henryka VIII – Katarzyną Howard. W związku z tym,

zostaniesz pozbawiony życia przez ścięcie dzisiejszego popołudnia wraz z

Francisem Derehamem.” Słowa te usłyszałem przed godziną od arcybiskupa

Cranmera, który zaszczycił mnie swą obecnością w mojej celi.

A więc to koniec.

Koniec mego życia, koniec wszystkiego. Mój koszmar stał się właśnie jawą.

Właściwie, mogłem się tego spodziewać – to oczywiste. Jedyną moją nadzieją było

to, że nie będą w stanie nic mi udowodnić, że nie znajdą dowodów. A jednak…

Mimo moich najusilniejszych starań, by wszystko zostało tajemnicą, jakimś

cholernym zbiegiem okoliczności w łapy Cranmera i innych wpadł jeden z listów,

który Katarzyna napisała do mnie. Wiele razy prosiłem ją, by nic w nich nie

ujawniała, by nie podpisywała się w sposób tak oczywisty. Gdyby mnie posłuchała

nie byłoby mnie teraz tutaj! Cóż… przychodzi mi się z z tym wszystkim pogodzić.

Teraz, gdy poznali prawdę nie mam co liczyć na królewską łaskę.  Henryk VIII nigdy nie słynął z łagodności.

Posłał na śmierć już wielu mężczyzn, którzy jakoby uczynili to, co ja

uczyniłem. Dziś podzielę więc los Jerzego Boleyna, Marka Smeatona i innych,

którzy uznani zostali za kochanków jej królewskiej mości Anny Boleyn. Czy

Katarzynę spotka to, co ją? Czy jej głowa również oddzieli się od tułowia za

sprawą francuskiego miecza? Nie przyjdzie mi się tego dowiedzieć w tym życiu.

Katarzyna bowiem nie została jeszcze osądzona. Aktualnie przebywa w jakimś

klasztorze i cały czas ją przesłuchują, próbują namówić do przyznania się, choć

ta ciągle twierdzi, że nie sypiała ani z Derehamem ani ze mną. Oczywiście, że

wie, iż znaleźli dowody. Mimo to trwa przy swoim zdaniu i nie zamierza go

zmienić. Chodzą słuchy, że postradała zmysły, jak i również lady Rochrofd, o

której zeznaniach nic nie wiem.

Co do Derehama, nie

interesuje mnie jego los. Sam sobie zawinił. Być może gdyby miał choć trochę

oleju w głowie nie czekałby teraz w Tower na śmierć. Nie pojętym jest dla mnie

jak można pod nosem samego króla Anglii obnosić się z tym, że kiedyś łączyło go

coś z królową. Nie wiem czy przyzna ł się teraz, podczas przesłuchań do tego

wszystkiego, czy również w tej sytuacji był taki mocny w gębie. W każdym razie

i tak nic mu nie pomoże. Harry, który przyszedł do mnie zaraz po wyjściu z mej

celi Cranmera, powiedział mi, że Henryk VIII bardziej nienawidzi właśnie

Derehama niźli mnie. Być może powodem tego jest to, że był do mnie w jakiś

sposób przywiązany, być może bardziej bolało go to, że Dereham pozbawił

Katarzynę cnoty przed nim…

Tak czy inaczej, moje

godziny są policzone. Czas pożegnać się z tym światem. Czy żałuję moich czynów?

Nie. Gdybym mógł jeszcze raz podjąć decyzję o tym, czy uwieść Katarzynę Howard

– uczyniłbym to znów. Być może byłbym bardziej ostrożny, lepiej to wszystko zaplanował,

lecz nie zmienia to faktu, że rozkochałbym w sobie królewską małżonkę.

Ktoś, kto być może

kiedyś będzie czytał to, co teraz piszę, pomyśli sobie zapewne, żem jest

głupcem, żem zmarnował młody wiek na bezsensowne hulanki i że poświęciłem życie

dla kobiety, której przecież nie kochałem. Pomyli się. Nie jestem bowiem typem

człowieka, który takich czynów żałuje. Kochałem – lecz samego siebie. Dlatego

też uczyniłem wszystko by siebie uszczęśliwić. Wbrew pozorom Katarzyna dała mi

to szczęście. Oddając mi swoje ciało i swoją duszę, bym mógł nad nimi panować

sprawiła, że poczułem się bogiem, poczułem się wszechmocny. Władając nią władałem

bogactwem całego świata.

Nie mam czego żałować,

gdyż zawsze żyłem pełnią życia: bawiłem się z najlepszymi kompanami, piłem

najsmaczniejsze trunki i sypiałem z najpiękniejszymi kobietami.

Żegnam się więc bez

żalu z tym światem, żywiąc nadzieję, iż zapamięta on moje imię.

Jam jest Tomasz Culpepper.

Człowiek, który nie wahał się przed niczym, by zdobyć wszystko.

 

 

 

Thomas Culpepper

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

5:41 pm
February 28, 2011


MarcinFar

Member

posts 280

Dobrze, może skomentuję.

Są błędy i widać, że było pisane na szybko, ale temu się nie dziwię (sama o tym poinformowałaś), choć np. "wcale" pisze się razem, "komukolwiek" również. Ponadto, powtórzenia i braki znaków interpunkcyjnych, głównie przecinków. Raz też chyba zmieniłaś czas z przeszłego na teraźniejszy.

Co do samej treści – podoba mi się. Mogę przyznać to otwarcie – wyczerpująco opisałaś i choć jakbyś "uciekała" od opisów, potrafiłaś mnie zaciekawić. Oczywiście, aspekt historyczny pozostawiam w oddali, ale coś nowego, ciekawszego i lżejszego również się przyda – owy pamiętnik czymś takim jest. No i oczywiście, poetycko to opisałaś – w szczególności ostatnie akapity były świetne. ;)

7:03 pm
February 28, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Hehe może rzeczywiście w tych słowach się pomyliłam, ale po prostu czasem jak zaczynam jakiś wątek i mam przypływ weny to zdarza mi się literówka czy taki byk ;) To samo z przecinkami, wybacz :P

Jeśli chodzi o czas to najpewniej zmieniłam to celowo – to pamiętnik i czasem Culepper opisuje coś o czym myśli w tej chwili a czasem opisuje coś, co wcześniej się wydarzyło ;) No chyba, że w jakimś innym miejscu mi się sypnęło :P

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

7:56 pm
February 28, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Czixxxa, cieszę się że zdecydowałaś się podzielić z nami swoją twórczością! Smile Zabiorę się za czytanie późnym wieczorem bo teraz jest tu tylko na chwilę Wink Jak ja uwielbiam historie zaczerpnięte z życia ale w postaci fikcji :) 

A książkę o Annie długo piszesz? Będzie to w formie książki jak u Gregory czy po prostu taki zbiór opowiadan? Pytam bo też piszę :D Często miewam przebłyski weny i wtedy piszę, po prostu nie mogę przestać Smile Mam już sporo napisane, ale nie wiem czy kiedykolwiek to gdzieś opublikuję ;)

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

8:36 pm
February 28, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Post edited 8:39 pm – February 28, 2011 by czixxxa


Książkę o Annie piszę od jakiegoś czasu ale trochę stoję w miejscu, bo nie mam czasu, żeby sobie tak naprawdę siąść i pisać, pisać, pisać… :) Ma to być książka opowiadająca o życiu Anny przed poznaniem Henryka i tu mam pole do popisu i wyobraźni, bo o tym okresie znowu tak wiele nie wiadomo ;)

A Ty co piszesz? :)

 

Marcin – a te powtórzenia niektóre, to zamierzone były ;)

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

11:23 pm
February 28, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Czixxxa, przeczytałam całą Twoją opowieść i bardzo mi się spodobala :) Tylko na początku wkradł się błąd – Katarzyna była piątą żoną Henryka, nie czwartą Wink

Akcja mojej opowieści zaczyna się w dniu koronacji, skupiam się w niej na relacjach pomiędzy Anną a Henrykiem, chociaż to nie ich relacja odgrywa najważniejszą rolę. Ja też nie mam za bardzo czasu i przez to niestety straciłam wiele pomysłów, bo kiedy przychodzą mi jakieś ciekawe zdania do głowy, nie mam czasu ich zapisać i później niestety ich nie pamiętam Wink 

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

8:02 am
March 1, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Post edited 8:04 am – March 1, 2011 by czixxxa


Mam dokładnie to samo! Czasem np jadę autobusem albo sprzątam i mam super pomysł, tylko nie mam możliwości zapisania i po jakimś czasie mi to przepada ;) No ale próbuję to ciągnąć, choć zdecydowanie łatwiej pisze się takie krótkie opowiadanie ;) A co do pomyłki to kajam sie przed Wami, rzeczywiście się pomyliłam :) Podczas pisania jak wróciłam do początku to zauważyłam ten błąd, ale zapomniałam go poprawić :P

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

6:43 pm
March 3, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

czixxxa said:

Mam dokładnie to samo! Czasem np jadę autobusem albo sprzątam i mam super pomysł, tylko nie mam możliwości zapisania i po jakimś czasie mi to przepada ;) No ale próbuję to ciągnąć, choć zdecydowanie łatwiej pisze się takie krótkie opowiadanie ;) A co do pomyłki to kajam sie przed Wami, rzeczywiście się pomyliłam :) Podczas pisania jak wróciłam do początku to zauważyłam ten błąd, ale zapomniałam go poprawić :P


Wiele pomysłów w ten sposób się 'ulatnia' Wink

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

7:09 pm
June 9, 2011


Anna

Member

posts 13

Z przyjemnością przeczytałam Twój tekst, moje wyobrazenie o Culpepperze jest bardzo podobne do Twojego. Fajnie, ze tekst pisany jest z jego punktu widzenia, znacznie to ożywia tę bądź co bądź wiekową postać, jedno mi tylko zgrzytnęło w trakcie lektury, w opisie egzekucji Culpepper mówi: w przypływie adrenaliny…. Adrenalina pewnie mu się wydzieliła, nie sądzę jednak żeby mógł nawet w myslach użyć takiego słowa.

4:42 pm
June 17, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Fakt, nie pomyślałam o tym ;)

Dużo osób twierdzi, że Thomas kochał Katarzynę, a ja sądzę inaczej. Po prostu mam wrażenie, że był o wiele bardziej przebiegły niż się wydaje i zbyt inteligentny, by się zakochać w Katarzynie :)

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

10:57 pm
June 19, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Czixxa, zgadzam się z Tobą Smile Moim zdaniem Culpepper liczył na szybką śmierć Króla Henryka VIII (a zważywszy na jego otyłość i problemy zdrowotne było to dość prawdopodobne) i chciał poślubić wdowę po nim. Moim zdaniem przekalkulował cały ten romans, ale nie przewidział że Katarzyna miała barwną przeszłość i że kiedyś ich cudzołóstwo może wyjsć na jaw.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

10:59 am
June 20, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Przede wszystkim Thomas był młodym, przystojnym mężczyzną z bądź co bądź dobrą pozycją i jak każdy inny facet na jego miejscu korzystał z życia. Wtedy miłość często pojmowało się troche inaczej niż teraz i uważam, że Katarzyna była dla niego właśnie wyzwaniem a zdobycie jej udowodnieniem sobie, że osiągnął coś, o czym inni nawet nie śnili ;)

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

3:23 pm
June 21, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Hm, Culpepper był inteligentny ale jednocześnie dość hm niemądry bo przecież w każdej chwili jego romans z Królową mógł się wydać. No i Culpepper zapłacil za przyjemności własną głową.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

4:32 pm
June 21, 2011


czixxxa

Rzeszów, Poland

Member

posts 170

Może po prostu myślał, że mu się uda i to wszystko się nie wyda. Tego nie wiemy ;)

Z pewnością robił wszystko, żeby nikt się nie dowiedział, ale w końcu to list Katarzyny do niego a nie odwtornie posłużył jako dowód w sprawie.

You are a poet as I am a woman. Poets and women are always free with their hearts, are they not?

10:55 am
June 29, 2011


Susannah

Member

posts 125

Moim zdaniem Culpepper nie kochał Katarzyny a jedynie bawił się nią i może rzeczywiscie chciał się z nią ożenić po śmierci Króla. W końcu gdyby Henryk VIII zmarł będąc z Katarzyną, młoda Howardówna otrzymałaby tytuł Królowej Wdowy, roczną pensję, ziemie itp. Byłaby najlepszą partią w królewstwie, tak jak K.Parr była gdy Henryk umarl.


About the Queen Anne Boleyn Forum

Forum Timezone: Europe/London

Most Users Ever Online: 369

Currently Online:
1 Guest

Currently Browsing this Topic:
1 Guest

Forum Stats:

Groups: 2
Forums: 23
Topics: 164
Posts: 2451

Membership:

There are 666 Members

There is 1 Admin

Top Posters:

MarcinFar – 280
czixxxa – 170
Arega – 133
Jane – 129
Susannah – 125
asabay – 118

Recent New Members: ssdmzup1, missjessica, mosthappy, Imno, Vanila, Catherine

Administrators: Sylwia (711 Posts)



 
  • Language

  • Archives

    • 2018 (2)
    • 2017 (8)
    • 2016 (7)
    • 2014 (2)
    • 2013 (9)
    • 2012 (22)
    • 2011 (70)
    • 2010 (9)
  • Newsletter

  • Facebook

  • Currently Reading

    ISBN:  9781848945371