You must be logged in to post Login Register


Register? | Lost Your Password?

Search Forums:


 






Wildcard Usage:
*    matches any number of characters
%    matches exactly one character

Za co właściwie lubimy Annę?

No Tags
UserPost

1:05 pm
June 1, 2011


Dominika

Member

posts 86

Ja tekże bardzo podziwiam Anne za jej odwagę, pewność siebie i ambicje. Dla mnie osobiście jest wzorem do naśladowania, w szczególności jeżeli chodzi o mężczyzn. (Dzisiaj naszczęcie w cywilizowanym kraju nie trafisz na szafot z powodu domniemanej zdrady) Mam do niej straszny szacunek i uwielbiam ją za jej upór w dążeniu do celu. Moja ulubiona kobieca postać historyczna.Laugh

1:08 pm
June 1, 2011


asabay

Dnepropetrovsk

Member

posts 118

dla mnie Anna to symbol kobiecej siły i przebigłości. wiedziała jak manipulować Henrykiem i tę wiedzę potrafiła wykorzystać (inna sprawa, że Henio był typowym samcem i mainpulowanie nim nie było niczym trudnym Wink). poza tym Anna miała wykształcenie i sporą wiedzę o ówczesnym świecie. angażowała się w kwestię reformacji i swojej roli jako królowej na pewno nie ograniczała tylko do bycia matką następcy tronu (tu akurat podobieństwo do Katarzyny Aragońskiej)

2:54 pm
June 1, 2011


ania

Member

posts 53

Ja cenie w Annie jej temperament, charyzmę, odwagę, umiejetność wyrażnia własnego zdania..

Anna jest postacią obok której po prostu nie można przejść obojętnie. Nie wiem jak to najlepiej opisać.. ale wystarczy przeczytać coś na jej temat, prześledzić jakiś etap jej życia i człowiek jest już z nią w pewnien sposób związany… Anna po prostu ma w sobie to coś, co sprawia że choć od jej czasów minelo już tyle lat my spotykamy sie tu i o niej rozmawiamy… i to samo "coś" wywarło takie wrażenie na Henryku.

Smile

3:36 pm
June 1, 2011


Jane

Bielsko-Biała

Member

posts 129

Anna jest postacią bardzo wyrazistą, wprost "wychodzi" z kart książki do rzeczywistości, łatwo ją sobie wyobrazić. Za co ją cenię? Za to, że miała odwagę powiedzieć "nie". Nie dla stereotypów, nie dla rządów mężczyzn, nie dla poniżania i uciskania kobiet. Udowodniła innym kobietom, że nie muszą być posłuszne i poddane ojcom i mężom, że mogą ambitnie i wytrwale dążyć do celu. Co więcej, była inteligentna, sprytna, charyzmatyczna, dumna i miała "to coś". Niestety, jej duma i przebiegłość ją zniszczyły, lecz to już zupełnie inna sprawa…

5:52 pm
June 1, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Wiecie co mnie zastanawia najbardziej w postaci Anny? Na ile kierowała się własną inteligencją a na ile robiła to co jej kazał ojciec? Tomasz Boleyn od samego dzieciństwa Anny wiedział, że jest ona jego najbystrzejszym dzieckiem, dlatego dość szybko wysłał ją za granicę aby się uczyła. W liście który Anna Boleyn napisała do ojca w 1514 r. jest coś co mnie intryguje w szczególny sposób (później znajdę cały cytat, teraz napiszę z pamięci) – napisała że nie chce mu przynieść wstydu. Czy to wyraz normalnego oddania dziecka swemu ojcu, chęć aby rodzic był dumny, czy w jakiś sposób Anna bała się ojca i miała z nim dość dziwne relacje oparte bardziej na strachu i zaspokajaniu jego ambicji, niż na miłości? W serialu The Tudors relacja między Anną a ojcem jest chora, widać że Anna robi to co każe jej Tomasz, a dopiero później wyłamuje się spod jego wpływu. Dlatego zastanawia mnie jak bardzo Anna Boleyn była inteligentna sama z siebie, a na ile to ojciec nią dyrygował.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

7:51 pm
June 1, 2011


Arega

Krośniewice, Polska

Member

posts 133

Tomasz na pewno pokładał w niej wielkie nadzieje i ambicje, widać to po tym, że zapewnł jej możliwie najlepsze wykształcenie. Anna była mu zapewne za to wdzięczna i chciała, aby był z niej dumny – to dość naturalne. Dopiero potem, jak sądze, gdy uczucie króla zaczęło przybierać na sile, ta więź zaczęła się nieco wykrzywiać, doszły do głosu wysokie ambicje obojga.

Co najbardziej podoba mi się w Annie to to, że miała odwagę iść w kierunku przeciwnym do tego, który wyznaczały jej jej czasy. Że miała siłę, ambicje, że wierzyła w siebie i swoje możliwości. Za jej inteligencję, spryt. Za odwagę w obliczu śmierci i za bycie sobą w każdej sytuacji.

8:30 pm
June 1, 2011


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Ten fragment listu ; 

'Sir, I understand by your letter that you wish that I shall be of all virtuous repute when I come to Court (…)'

'Panie, rozumiem z twego listu że pragniesz abym miała nieskalaną reputację gdy powrócę na dwór'

'This will make me have greater desire to continue to speak French well and also spell, especially because you have so recommended me to do so (…)'

'Dzięki temu mam większe pragnienie kontynuowania rozmów po francusku oraz właściwego literowania. zwłaszcza żeś Ty mi polecił tak czynić'

'Written at five o’clock by Your very humble and obedient daughter, Anna de Boullan'

'Napisane o godzinie piątej przez Twą jakże skromną i posłuszną córkę, Annę de Boullan'

Anna miała silny charakter, może zainteresuje Was także postać Elżbiety Woodville, Małgorzaty Beaufort czy Eleonory Akwitańskiej. 

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

9:12 pm
June 1, 2011


MarcinFar

Member

posts 280

Tak, uwielbiam Annę Boleyn. Za co? Za to, że potrafiła przełamać stereotyp: że nie była TYLKO kobietą, ale była AŻ kobietą. Była przyczyną reformacji, dzięki niej Anglia miała Elżbietę Wielką. Jest postacią tak silnie wzbudzającą wyobraźnię, że nie sposób o niej nie myśleć. Codziennie muszę coś z nią obejrzeć/przeczytać/zobaczyć, bo chcę wiedzieć o tej postaci jak najwięcej. ideały nie istnieją? Bzdura, Anna była moim ideałem! :D

9:17 pm
June 1, 2011


asabay

Dnepropetrovsk

Member

posts 118

myśle, że wszystkie małżeństwa Henryka (może oprócz tego z Katarzyną Parr) zostały zawarte z silną aprobatą rodzin narzeczonych. Królowa w rodzinie znaczyła ogromny awans społeczny nie tylko dla najliższych jej członków. Boleyn, Seymur, ksiąze Cleves, rodzina Howardów – oni doskonale wiedzieli co zyskają, a że poświęcali w pewien sposób swoje córki? no cóż, życie….

Katarzyna Aragońska po śmierci Artura byłaby w Hiszpanii tylko uciążliwą wdową, z którą nie wiadomo było co zrobić. Izabela Katolicka uchroniła ją przed ślubem ze starym Henrykiem VII, bo zdawała sobie sprawę, że i ten długo nie pożyje. ale młody Heniek – to inna kwestia. została królową i miała szansę urodzić królów.

10:11 pm
June 1, 2011


Jane

Bielsko-Biała

Member

posts 129

MarcinFar said:

Tak, uwielbiam Annę Boleyn. Za co? Za to, że potrafiła przełamać stereotyp: że nie była TYLKO kobietą, ale była AŻ kobietą. Była przyczyną reformacji, dzięki niej Anglia miała Elżbietę Wielką. Jest postacią tak silnie wzbudzającą wyobraźnię, że nie sposób o niej nie myśleć. Codziennie muszę coś z nią obejrzeć/przeczytać/zobaczyć, bo chcę wiedzieć o tej postaci jak najwięcej. ideały nie istnieją? Bzdura, Anna była moim ideałem! :D


Oj, nie wiem, czy byś wytrzymał z tak wybuchową kobietą Smile

10:43 pm
June 1, 2011


MarcinFar

Member

posts 280

Jane, jakbym wiedział, kim była, to mógłbym się poświęcić. ; ) Ideał i już. ;p

11:51 pm
June 1, 2011


ania

Member

posts 53

asabay said:

myśle, że wszystkie małżeństwa Henryka (może oprócz tego z Katarzyną Parr) zostały zawarte z silną aprobatą rodzin narzeczonych. Królowa w rodzinie znaczyła ogromny awans społeczny nie tylko dla najliższych jej członków. Boleyn, Seymur, ksiąze Cleves, rodzina Howardów – oni doskonale wiedzieli co zyskają, a że poświęcali w pewien sposób swoje córki? no cóż, życie….

Katarzyna Aragońska po śmierci Artura byłaby w Hiszpanii tylko uciążliwą wdową, z którą nie wiadomo było co zrobić. Izabela Katolicka uchroniła ją przed ślubem ze starym Henrykiem VII, bo zdawała sobie sprawę, że i ten długo nie pożyje. ale młody Heniek – to inna kwestia. została królową i miała szansę urodzić królów.


Wszystkim nam wiadomo, że w czasach w których żyła Anna, w rodzinach o pewnym statusie społecznym kobiety były wykorzystywane do wzmacniania pozycji tych rodzin.. czy to przez małżeństwa, czy też po prostu "względy łóżkowe"jako kochanki. (Tak jak napisała asabay to dotyczyło praktycznie każdego małżeństwa Henryka)

Zatem fakt, że ojciec Anny wywierał na nią wpływ nie jest niczym dziwnym i nadzwyczajnym w tamtych czasach. Moim zdaniem niezwykła jest za to postać Anny, która mimo że kierowana przez ojca i wykorzystywana w celu podniesienia statusu rodziny (no bo nie mozemy zaprzeczyc że tak było), potrafiła zachować swoją silną osobowość i charakter i nie stała się tylko mdłą marionetką…

9:02 pm
February 27, 2012


Achesa

Polska/Germany

Member

posts 4

Dla mnie… Anna Boleyn była królową jeszcze zanim na jej głowie spoczęła

korona. Wcześniej mieniła się już tam inna… Ale całkiem niewidoczna.

Już wtedy Anna unosiła dumnie podbródek i kroczyła przed siebie budząc podziw.

Piękna i zdeterminowana. Posiadająca swoje cele i niebojąca się wprost

wyrażać swego zdania.

Niezwykle kobieca, promieniująca niespotykaną urodą i porażająca urokiem.

I chociaż czasem wydaje mi się, że łączy nas wiele wspólnych cech – ja

nigdy nie wykazałabym się odwagą (jakąkolwiek) idąc na szafot.

Przed jakże ciężkim zadaniem przyszło jej stanąć…  I jakże szlachetnie

to zadanie wykonała… Ostatnie zadanie. Pokazała, iż była królową godną

swego tytułu i statusu. Pokazała, że wśród wielu (nie oszukujmy się) wad

widniały cudowne zalety…

Za to właśnie cenię Annę Boleyn. Tak naprawdę cenię ją za to jaka była

i za to, że była… Po prostu :).

9:02 pm
April 1, 2012


KPK

Member

posts 69

Post edited 9:09 pm – April 1, 2012 by KPK


Za co właściwie jej NIE lubię?

Za to, że była przemądrzałą, chamską, bezczelną i prostacką, złośliwą babą, która wyżej s..ała niż d…ę miała i zapłaciła za to głową. Przez tyle lat jako kochanica trzęsła królem i jego dworem, a po ślubie … sruuu. Szybko spadła na dno. No i dobrze. Należało jej się. 

Szczerze mówiąc, nie jest mi jej żal. O wiele bardziej żal mi Katarzyny Howard, która wbrew rozpowszechnionym mniemaniom nie zdradziła grubego Heńka. Nie ma na to dowodów w każdym razie. Yell Katarzyna miała przynajmnie wielkie serce, nikomu krzywdy nie robiła i nie życzyła, a Anna wręcz odwrotnie. Anna była po prostu złym człowiekiem. Wiem, że to głupio brzmi, ale tak było. Komu pomogła? Jak się przejawiała jej życzliwość? 

A do tego śmiała się z wierszy Henryka. Lepsze pisała czy jak? Umiała komponować, jak on? Umiała stworzyć receptę na lek, jak on? Miała tak koszmarne migreny i bóle jak tenże osławiony król? Naprawdę, w moich oczach Henryk ma więcej zalet niż ona.

Wiem, że była zadziorną i odważną kobietą w męskim świecie, ale jednak nie umiała dać d..y dopiero po legalnym ślubie, żeby jeszcze ostrzej zajechać. Wstyd. A tyle lat się użerała z kardynałem, niechętnym ludem, całym tym dworskim światkiem karaluchów i pijawek ludzkich.

Nawet ładna nie była.

Miała to szczęście, w przeciwieństwie do swojej kuzynki, że przynajmnie odbyl się nad nia sąd, przesłuchano świadków, zapoznano się z materiałem dowodowym (sic!) i wydano wyrok, a wszystko publicznie, przy czym na dodatek ścięto jej głowę mieczem (niezgodnie z angielską tradycją). A co się stało z Kasieńką, która zasłużyła na lepszy koniec niż Aniusia?

Naprawdę nie ma co żałować Boleynki, najgorzej urodzonej i najbardziej bezczelnej z małżonek Henryka tyrana. Ja jej na pewno nie żałuję.

PS: Może to prostacko i ostro, ale właśnie w stylu AB, której bezmierny tupet był słynny. Dziwię się temu przesładzaniu jej postaci, jakie bardzo często się serwuje tu i ówdzie. W czym można ją podziwiać czy jakoś nawet lubić, w tym można, ale całościowo to ona nie była ani godną uwagi królową, ani osobą naprawdę ciekawą i godna szacunku. W przeciwieństwie do kilku innych, spychanych w cień żon Henryka VIII. I jego samego.

9:10 am
April 2, 2012


KPK

Member

posts 69

Post edited 9:12 am – April 2, 2012 by KPK


Choć i tak bardziej jestem na nie Wink, to teraz zmiana pytania. Za co lubię Annę Boleyn?

Za to, że była odważną i hardą dziewuchą, która nie dała sobie w kaszę dmuchać i dyktowała warunki zawsze, wszędzie i każdemu.

Za to, że była zabawną łobuziarą.

Za to, że znakomicie spełniała funkcję jednoosobowej loży szyderców i paliła się do niej na każdym kroku.

Za to, że była bardziej protestancka (czy raczej reformatorska) niż Henryk.

Za to, że była urodzoną bądź wyuczoną uwodzicielką. 

Za to, że była bardziej francuska niż Francuzka, a to bardzo trudne. 

Za to, że była niepokorna i nie zamierzała być uległa.

Za to, że była w 100% niekonwencjonalna, a to dla kobiety diabelsko trudne i nigdy z tej niekonwencjonalności nie zrezygnowała, choć zapłaciła najwyższą cenę.

Za to, że igrała z ogniem na każdym kroku.

No i za to, że była znakomitą, pełną pasji lutnistką i tancerką.

Za to, że mignęła jak kometa.

I za to, że na szczęście nie była queen regnant ;)

 

Wszystkie cechy złe i niezłe Kiss dawały razem piorunującą mieszankę, ale ta mieszanka czyniła ją idealnym materiałem albo na metresę władcy, albo na skandalistkę epoki (czy jedno i drugie). Zupełnie nie nadawała się na królową. Królowa nie może ciągle wszystkich zrażać, a do robienia sobie wrogów Anna miała niesłychany talent. Królowa musi mieć przynajmniej trochę rozwagi i umieć trzymać język za zębami. Anna nie miała ewidentnie pewnych ważnych umiejętności, które i wiele lat przed nią, i wiele lat po niej powinny być przymiotami małżonki władcy. Sama pchała się w kabałę i tak się to skończyło. Po prostu sama niejako ukręciła na siebie bicz. W ogromnej mierze.

Prawie nikt jej nie żałował. Wiele osób uwierzyło bardzo łatwo w jej winę. No cóż, to akurat łatwe do zrozumienia. Nie była ofiarą według mnie. To jest była, ale siebie, a zmienić się nie chciała czy nie mogła (przez dumę? wierność wobec tego obrazu siebie, jaki stworzyła albo własnej natury? bo nie umiała zrozumieć, że z ludźmi też trzeba się odpowiednio obchodzić, a nie tylko egozimem innych kłuć w oczy?). To niby godne pochwały, ale świadczy też o głupocie. Zwykłej głupocie, bo można być mądrym, a głupim. Jak najbardziej, a Anna jest tego przykładem.

1:12 pm
April 6, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Widzę wyraźną niechęć do Anny w Twoim poście. Odniosę się do Twoich 'anty-Boleynowskich' punktów:

Anna na pewno była ambitna, znała swoją wartość, myślę że była też w pewnej mierze dumna, ale – nikt z nas jej nie znał i twierdzenie że była ona 'przemądrzałą, chamską, bezczelną i prostacką, złośliwą babą, która wyżej s..ała niż d…ę miała' jest, moim zdaniem krzywdzące. Każdy człowiek posiada szeroką gamę zalet i wad, także Anna.

Stwierdzenie że 'należało jej się' też jest chyba nie na miejscu – Anna była niewinna, straciła życie w wyniku politycznych machinacji. Nie zasłużyła na smierć.

To prawda, że Katarzynie Howard nie udowodniono cudzołóstwa i została skazana za domniemane cudzołóstwo. Miała wielkie serce? Ujęłabym to inaczej – była naiwna. Nie powinna zostać żoną króla bo była nastolatką a król otyłym starcem, ale takie były czasy – rodzinne ambicje ponad wszystko. Z tym że moim zdaniem Katarzyna była lekkomyślna. Jak można było spotykać się z kochankiem pod nosem króla? Czy Katarzyna zapomniała o swojej kuzynce którą skazano za cudzołóstwo (którego nota bene nie popełniła). Dziewczęta w wieku Katarzyny wychodziły za mąż, rodziły dzieci, zarządzały domostwami, a Katarzyna wydaje się być mało roztropna. 

Jak się przejawiała życzliwość Anny? Na rozmaite sposoby. Rozpowszechniła Biblię w języku angielskim – nie dla własnej korzyści bo Anna czytała Biblię po Francusku. Chciała aby Anglicy czytali Słowo Boże w ojczystym języku. Zabrała głos i uratowała kilku tak zwanych 'heretyków' których Henryk VIII chciał spalić na stosie. Miała wizję ulepszenia systemu duchowieństwa i edukacji. Przykładów życzliwości Anny jest mnóstwo.

Śmiała się z wierszy Henryka, to prawda. Zarzuty o wyśmiewaniu królewskiej poezji zostały jej przedstawione podczas procesu. Od kiedy to śmianie się z poezji króla to przewinienie zasługujące na śmierć? Wink Anna śpiewała i grała na lutni. Są wiersze które być może zostały napisane przez nią (np. 'O death rock me asleep') ale nie ma dowodów że to ona rzeczywiście pisała. Jeżeli nawet nie pisała wierszy, to jednak podczas edukacji w Niderlandach i Francji miała styk z najlepszymi poetami i muzykami tamtych czasów. Porównanie miała. Ale jednak uważam że nieroztropne było śmianie się z poezji króla. 

'Wiem, że była zadziorną i odważną kobietą w męskim świecie, ale jednak nie umiała dać d..y dopiero po legalnym ślubie, żeby jeszcze ostrzej zajechać.' A co my wiemy na ten temat? Wink Byliśmy ich materacem żeby oceniać tak intymne sprawy? Anna i Henryk przeszli dwie ceremonie zaślubim – pierwszą w listopadzie 1535, drugą styczniu 1536. Kto wie, kiedy Anna uległa królowi? Nikt.

'Nawet ładna nie była.' 'Ładna' to pojęcie relatywne i zależne od gustu, a gustach się nie dyskutuje, powiadają. Gdyby istniał choć jeden autentyczny portret, można byłoby coś powiedzieć, ale że wszystkie są kopiami, raczej nie można jednoznacznie określić.

To prawda, zapoznano się z 'dowodami' (najwięcej dowodów Cromwell zdobył gdy Anna była już w areszcie) ale cóż z tego skoro cała Anglia wiedziała że proces Anny Boleyn to jedna wielka farsa? Nawet jej zaciekły wróg, ambasador Chapuys pisał że nie ma żadnych dowodów przeciwko Annie i jej wspólnikom.

'Naprawdę nie ma co żałować Boleynki, najgorzej urodzonej i najbardziej bezczelnej z małżonek Henryka tyrana. Ja jej na pewno nie żałuję.' Najgorzej urodzonej, naprawdę? Nie wiem który mit jest gorszy – ten o jej rzekomych deformacjach czy o jej urodzeniu. Anna pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny i zarówno ze strony matki jak i ojca miała prominentnych przodków. Po krótce – rodowód matki Anny, Elżbiety Howard, sięga aż do króla Edwarda I i jego drugiej żony. Ze strony ojca – Butlerowie byli również spokrewnieni z Edwardem I i Eleonorą Kastylijską. Co daje kolejne połączenie – przez Eleonorę, rodzina Anny była także spokrewniona z wielką Eleonorą Akiwtańską i Henrykiem II. Henryk VIII miał tak naprawdę słabiutkie prawo do tronu, i co najmniej dwie z jego szcześciu żon miały większe prawa niż on sam – Katarzyna Aragońska, spokrewniona z angielską arystokracją i Anna Boleyn. Henryk nie mógł się poszczycić tak wybitnym rodowodem.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

7:30 pm
April 8, 2012


KPK

Member

posts 69

Post edited 10:02 pm – April 8, 2012 by KPK


Piękna obrona, ale wręcz specjalnie napisałam tę złośliwą wyliczankę, żeby rozruszać miłe forumowe panie. Odezwała się jednak sama gospodyni. Cool

Co do cech charakteru Anny, które przejawiały się w jej gwałtownych zachowaniach i ostrych (za ostrych i zupełnie bezczelnych) słowach, to na pewno nie powiedziałabym, że była życzliwa. Jeśli już, to … jak komu. Zachowywała się skandalicznie wobec lepiej urodzonych, co wówczas na pewno było bardzo źle odbierane i to nawet przez jej zwolenników. Właśnie za wysoko … celowała. Jako osobie liberalnej i zdecydowanie antymonarchicznej może mi się to podobać, ale ja żyję w XXI w. Jej zachowanie wobec np. Katarzyny Aragońskiej, kwestie wygłaszane wobec posłów różnych krajów i w ogóle obcokrajowców nie świadczą zupełnie o lepszej stronie jej charakteru, kulturze osobistej i nawet o przezorności. Życzyła Katarzynie śmierci, a niewiele ją przeżyła. Dlaczego niby mam jej żałować? A Katarzyna w czymś zawiniła, że tak straszny ją los spotkał, choć  była tak zaslużoną dla kraju i tak dobrą królową?

Styl bycia Anny był zupełnie nielicujący z godnością czy urzędem królowej. Tak mogła się zachowywać rozkapryszona metresa królewska. Anna jest angielskim odpowiednikiem markizy de Montespan, tylko o wiele mniej wpływowym i mniej płodnym, i na pewno mniej urodziwym. Bo uroda zgodna z ideałem epoki jest wielkim skarbem i to jest ważne, a nie nasze dzisiejsze opinie wygłaszane, gdy kogoś na żywo nie widzimy. Tamci ludzie mieli oczy i widzieli Annę z bliska – nikt się jej urodą nie zachwycał, więc na pewno urodziwa nie była. Dla nich, bo to dla nich miała być ładna, a nie dla nas. Na pewno jednak była pociągająca.

(PS: Byłby jeden dowód rzeczowy, do którego nie potrzebowalibyśmy portretu nawet. Czaszka Anny. Ale autentyczna, a nie domniemana. Czytałam XIX-wieczny opis odkrycia i tą rzekomą czaszką Anny wcale się nie zachwycano. Powiedziałabym nawet, że nie wzbudzała dreszczyka estetycznego.  Czemu mi to przyszło do głowy? Bo znam rzadkie przypadki osób historycznych, ktore badali antropolodzy i lekarze sądowi, a które wzbudzały ich autentyczny zachwyt. To były o prostu przepiękne, idealne wręcz czaszki. Gdy potem historycy sprawdzali informacje o tych osobach czy też znali je już wcześniej, to okazywało się, że urodę tych osób wyjątkowo chwalono za ich życia, chociaż przecież ideał urody się zmienił np. od XIV do XVII stulecia. Po prostu pewne osoby mają widać tak piękne rusztowanie, że nie mogły być uważane za nieurodziwe. Chyba, że miałyby np. choroby skórne albo gdyby ostro utyły, choć wtedy i tak je jeszcze chwalono).

Ewentualna działalność Anny w krzewieniu Słowa Bożego (że tak podniośle napiszę), nie świadczyła o życzliwości. Poza tym nie wiadomo wcale, czy rozwijała jakąkolwiek akcję ewangelizacyjną. Dowody są zbyt słabe, bo są to o wiele późniejsze i panegiryczne. Dla mnie jako historyczki ważne są źródła pierwotne i współczesne, a nie podejrzanego autoramentu. A pan F. za bardzo tutaj kręcił. Jedno jest pewne. Anna sprowadzała z Francji zakazaną lekturę i jakoś nie umiała działać na rzecz cofnięcia różnych królewskich zakazów w tej materii. Wydaje mi się, że nie była w stanie działać na rzecz tzw. odnowy w stylu np. Małgorzaty Nawarskiej. W końcu narzeczoną Kiss Henryka była bardzo długo i gdyby naprawdę coś robiła, to byłoby to widać. Jako żona szybko zeszła na boczny tor, jeśli chodzi o wpływ na króla i politykę państwa. Ale wcześniej miała mnóstwo czasu i bardzo sprzyjających okoliczności. Tylko, że wtedy rozwód był ważny, a Anna widać nie umiała ku pożytkowi reformacji wykorzystać swojego stanowiska. Może to jej właśnie nie obchodziło głębiej, tylko raz na jakiś czas reagowała? Może nie miała żyłki politycznej po prostu?

Co do współżycia z Henrykiem, to wiemy, kiedy na pewno zaczęła to robić, bo mamy dowód w postaci Elżbiety i informacji o ceremoniach ślubnych (z końca 1533 i z początku 1534 r.). Co z tego, skoro OBYDWA śluby były bigamiczne? Wyraźnie mówię, że nie poczekała do legalnego ślubu, który mogła zawrzeć dopiero po anulowaniu małżeństwa Henryka, czyli zaraz przed swoją koronacją. Nic nie wiadomo o takim ślubie, a jedynie on byłby prawomocny. To jest naprawdę dziwne, bo przecież Henrykowi zależało na potomku, który powinien mieć pochodzenie czyste jak łza. Nie miał! To Elżbieta później twierdziła, że matka dała d… dopiero po ślubie, ale to nie był ważny ślub i tak, co zapomniała dodać – Henryk w pewnym momencie uznał związek z Anną za jedyny ważny, ale przecież prawo nie działa wstecz i wtedy też nie działało. Prawda jest taka, że Heniowi zaczęło się już wówczas przerwacać w głowie i pewnie stracił ostatecznie cierpliwość. Zresztą są historycy, którzy twierdzą, że Anna aż tak nie manipulowała królem seksualnie i że to właśnie Henryk koniecznie chciał się z Anną ożenić, a nie że Anna była tak dumna, że tylko ślub ją zadowalał.

Co do pochodzenia, to Anna miała nawet lepsze pochodzenie niż Henryk, ale tylko, jeśli chodzi o czystość linii, ponieważ on w swoim rodowodzie miał nieślubne paskudztwa. Skażony był zarówno po mieczu (i to po ojcu oraz babce ojczystej), jak i po kądzieli (co starano się za wszelką cenę zatrzeć). Gorszego popaprania bastardowego to ze świecą można w Anglii szukać, doprawdy.Ród Henryka to byli zresztą ledwie jacyś walijscy Tudorowie, ale wywodzący się od pomniejszych królów jednak.Zresztą nieważne, bo ojciec był królem, a matka córką króla Anglii, zaś prababka francuską królewną. Przepaść więc między Henrykiem a jego żonami (poza Katarzyną Aragońską i Anną Kliwijską) była ogromna.

Anna mimo czystego pochodzenia ślubnego była po prostu Boleynką, a Boleynowie wywodzili się z mieszczaństwa. Żadna inna żona króla nie miała takiej skazy w rodowodzie. Nie zapominajmy, że to było społeczeństwo stanowe i na takie rzeczy zwracano uwagę. Żeby zabrzmiało po staropolsku… Jak mądrze mawiano w dawnych wiekach, muł też się będzie odwoływał do pochodzenia po kądzieli (od klaczy), a nie po mieczu (od osła). Dlatego ludzi właśnie śmieszyło zadzieranie nosa Anny. Bo ona pochodziła po mieczu z rodu, który wskoczył na wyższą społecznie półkę dopiero dwa pokolenia przed królową. To naprawdę kiedyś był obciach. Dzisiaj możemy mówić o wywodzeniu się od królów, ale wtedy to tak nie działało. Każdy prawie Anglik z rodziny rycerskiej mający co najmniej "Sir" przed nazwiskiem wywodził się w jakimś minimalnym stopniu od dawnych władców. To nie świadczy o znakomitym pochodzeniu danej osoby. Anna była bogata, ustosunkowana, ale na pewno nie miała nazwiska odpowiedniego dla królewskiej małżonki (tak samo jak Elżbieta Woodville przed nią). No ale królowa nazwiska już nie ma po ślubie, bo jest "Anna regina" i tyle. Do czasu.

Anna na pewno nie miała żadnych praw do tronu Anglii, bo nie była Plantagenetką po ojcu ani córką księżniczki czy hrabianki z tego rodu. Prawa do tronu o wiele większe niż Henryk, potomek nie do końca prawych Beaufortów – z kobiet – miała jedynie Małgorzata, córka księcia Clarence (zamężna de la Pole) czyli czystej krwi Plantagenetka nie skażona bękarctwem. Anna Boleyn z dynastycznego punktu widzenia była nikim. Katarzyna Aragońska była co prawda potomkinią Plantagenetki, ale zbyt daleką – w Anglii nie uznano by jej praw do tronu (chyba, żeby zdobyła go siłą).

Czy Anna była niewinna i przezorna? Są historycy, którzy mają inne zdanie. Anna też nie zachowywała się zbyt mądrze i dawała powody do plotek. Ale i tak znaleziono by na nią haka. Możei zdawano sobie sprawę, że Anna jest wrabiana, ale to nie jej żałowano, tylko jej brata. Jego naprawdę uważano za niewinnego i na tyle inteligentnego, że mógłby się wybronić na procesie. Obstawiano to przecież i to z dużym przebiciem. Nie obronił się i też trochę poobrażał króla. Wyśmiewanie takiego włady jak Henryk, gdy jest się zaledwie Boleynem i może się zostać łatwo strąconym w przepaść nie świadczy na pewno o inteligencji – takiej prawdziwej i znajomości świata. Anna w tym celowała – w wyśmiewaniu ludzi, co do pewnego momentu podobało się królowi. Ale wiadomo, że to działa do czasu. No i miłość Henryka nie trwała wiecznie. Skończyła się po nieco ponad 7 latach, czyli dość typowo jak dzisiaj się twierdzi. Zauroczenie króla Anną dość szybko minęło po ślubie, a nienawiść też nabrzmiewała jakiś czas, zanim skazał ją na niebyt.

11:46 pm
April 8, 2012


Sylwia

Administrator

Admin

posts 711

Post edited 11:48 pm – April 8, 2012 by Sylwia


Też miałam nadzieję, że jeszcze ktoś włączy się do dyskusji Wink Co do tego czy Anna życzyła śmierci Katarzynie – te spekulacje pochodzą od wroga Anny, Chapuys'a który przecież pochodzil z Hiszpanii i służył Karolowi V. Komu miał kibicować, jak nie swej rodaczce Katarzynie? To prawda że przy pewnej okazji Anna powiedziała że wolałaby 'zobaczyć jak Katarzyna zawiśnie niż uznać ją za swą panią' i rzecz jasna nie pochwalam tego. Ale Anna, jak każdy, miała swoje lepsze i gorsze dni. Jak powiedziała coś złego, to niestety to się szybko roznosiło po całym dworze i pamiętało bardziej niż jej dobre słowa czy czyny. 

Niestety Anna zawsze będzie postrzegana jako 'ta trzecia'. Ludzie nie lubią jak ktoś psuje porządek rzeczy, a Anna właśnie tak zrobiła. Anna rozwijała akcję ewnagelizacyjną, robiła sporo w tym zakresie. Moim zdaniem to nie tylko sam fakt , że nie urodziła syna zepchnął ją na dalszy plan – miała zbyt wiele własnych pomysłów dotyczących reformacji. Podczas gdy Henryk VIII i Cromwell chcieli napchać własne kieszenie dobrami przejętymi z rozwiązanych klasztorów, Anna chciała to inwestować w edukację i organizacje niosące pomoc ludziom. Nie była całym sercem za rozwiązaniem klasztorów (bynajmniej nie wszystkich) tylko tych które albo same nie mogły się utrzymać, albo faktycznie nie żyły w zgodzie z Biblią. Chciała aby duchowieństwo zostało poddane re-edukacji.

Faktycznie odbyły się dwie ceremonie ślubne – pierwsza 14 listopada 1532, druga 25 stycznia 1533. Gdyby przyjąć że druga ceremonia się odbyła a pierwsza nie – wtedy wychodzi że Elżbietę poczęto przed ślubem. Ale że jest jeszcze ta pierwsza ceremonia, to daje około 10 miesięcy, co pozwala sądzić że Elżbieta została poczęta w obrębie małżeństwa. Moim zdaniem tego się nie dowiemy, chociaż większość historyków woli twierdzić że Elżbietę poczęto przed ślubem.

To prawda, Anna wywodziła się z mieszczaństwa i to stanowiło pewną 'skazę' na jej rodowodzie. 

Ludzie nawet sądzili, że Jerzy Boleyn zostanie uniewinniony bo tak pięknie się bronił. Ale Henrykowi zależało na pozbyciu się i Anny i jej popleczników.

"I almost wish we were butterflies and liv'd but three summer days – three such days with you I could fill with more delight than fifty common years could ever contain."

John Keats 

 

3:23 pm
April 13, 2012


KPK

Member

posts 69

Post edited 3:28 pm – April 13, 2012 by KPK


No tak. Myślę jednak i potwierdzają to historycy, że za prawdziwą matkę, opiekunkęi ideał władczyni Elżbieta uważała nie biologiczną matkę, która opuściła ten swiat, gdy Bessie była maleńka, ale Katarzynę Parr, kobietę wyjątkową, ambitną, rozważną, kształcącą się przed całe życie, głęboko religijną, modelową protestantkę, regentkę, etc. 

 

Dzisiaj też mogę powiedzieć, że Maria w każdym innym kraju byłaby uznana za dziecko ślubne i mające bezwzględnie prawa do korony (po męskim potomku Henryka, ale ślubym!). Co nie znaczy, że w Anglii tak to działało. Jak rozumiem, najważniejsza jest decyzja króla potwierdzona przez parlament. Henryk nakazał uznawanie Anny za królwoą i Elżbiety za dziecko ślubne pod groźbą ścięcia łba, ale jednak nie zawarł nigdy naprawdę prawomocnego związku małżeńskiego z Anną PO ANULOWANIU małżeństwa z Katarzyną.OK, dla mnie Anna to konkubina, a Elżbieta dziecko nieśluubne ( chociaż sama mam tak bękarckie drzewo genealogiczne jak Henio i dla mnie to rzecz niezbyt szokująca). Ale małżeństwo z Katarzyna zostało oficjalnie anulowane, potępione, etc. To była głośna sprawa! Dlatego nadal uważam, że z prawnego (angielskiego) punktu widzenia Elżbieta przy rehabilitacji matki i drugiego  małżeństwa ojca miałaby nawet łatwiej niż Maria. Wina Elżbiety jest wielka, bo osoby znające jej matkę wymierały za jej panowania i spokojnie około roku np. 1590 mogła ogłosić, że parowie jej matkę uznali za winna zdrady stanu zupełnie bezpodstawnie – założymy się, że nie byłoby krzyków?)

11:00 am
June 2, 2012


Ellesime

Member

posts 5

Jestem zdumiona sympatią większości z Was do Anny Boleyn.
Przecież to była wredna baba. Rozumiem, że można podziwiać kreację
aktorską Natalie Dormer gdyż zagrała cudownie, ale żeby lubić kobietę, która
postępowała bez skrupułów wobec innych, odbiła męża innej, poniżała jej
córkę, czyniąc z jej młodzieńczych lat koszmar? Czy to, ze Anna była
inteligentna, silna, mówiła to co myśli i realizowała swoje cele idąc po
trupach, wyżej cenicie niż moralność? Ciekawe jak byście miały/mieli
szefową o takich cechach, bądź macochę też piałybyście z zachwytu nad
jej nietuzinkową osobowością ;) W Annie można podziwiać jej dumę,
odwagę,godność (w momencie egzekucji), gdyby jeszcze miała poczucie
empatii i moralności byłaby dobrym materiałem na królową. Za sprawą gry
aktorskiej Natalie Dormer (wróżę jej wielką karierę) żal mi jednak było
Anny w ostatnim odcinku II serii.

No Tags

About the Queen Anne Boleyn Forum

Forum Timezone: Europe/London

Most Users Ever Online: 369

Currently Online:
1 Guest

Currently Browsing this Topic:
1 Guest

Forum Stats:

Groups: 2
Forums: 23
Topics: 164
Posts: 2451

Membership:

There are 666 Members

There is 1 Admin

Top Posters:

MarcinFar – 280
czixxxa – 170
Arega – 133
Jane – 129
Susannah – 125
asabay – 118

Recent New Members: ssdmzup1, missjessica, mosthappy, Imno, Vanila, Catherine

Administrators: Sylwia (711 Posts)



 
  • Language

  • Archives

    • 2018 (2)
    • 2017 (8)
    • 2016 (7)
    • 2014 (2)
    • 2013 (9)
    • 2012 (22)
    • 2011 (70)
    • 2010 (9)
  • Newsletter

  • Facebook

  • Currently Reading

    ISBN:  9781848945371