Archive for the Category »Artykuły «

Kłamstwa Jerzego Wyatta czyli informatorka której nie było

Anna Gainsford (Zouche) lub Mary Zouch, szkic autorstwa Hansa Holbein'a

Jerzy Wyatt, wnuk sławnego poety, znany jest z tego, że napisał pierwszą biografię Anny Boleyn pod koniec XVI wieku. Wyatt nigdy nie podał nazwisk dwóch kobiet które były jego informatorkami. Zamieścił jedynie ich zdawkowe opisy. Obie były szlachciankami. Jedna z nich była damą dworu Anny a więc była naocznym świadkiem, a druga jedynie „żyła w tamtych czasach” i była spokrewniona z Wyattami. Samueller W. Singer, który wydał dzieło Wyatta w XIX wieku, zidentyfikował jedną z tych kobiet. W tekście Wyatta pojawia się niejaka ‘Nan’ (zdrobniała forma imienia ‘Anna’), której narzeczony skradł książkę William Tyndale’a The Obedience of a Christian Man. Książka, uznana za heretycką, należała do Anny Boleyn która pożyczyła ją swojej damie dworu. Singer uznał, że ‘Nan’ to Anna Gainsford mimo że Wyatt nie podał jej tożsamości. Singer zasugerował się bardzo podobnym incydentem opisanym przez Johna Loutha a opublikowanym w Księdze Męczenników autorstwa Johna Foxa. Relacja Loutha została wydana przed dziełem Wyatta. Obie relacje są bardzo podobne z tym, że Louth zidentyfikował służącą Anny Boleyn jako Annę Gainsford która później poślubiła Jerzego Zouch’a. Relacja Wyatta zawiera rażące błędy – Wyatt na przykład opisuje kardynała Wolsey’a jako żyjącego w 1533 podczas gdy ten zmarł w 1530 r. Pomyślmy, gdyby informatorką Wyatta była Anna Gaisnford, to czy zapomniałaby, że Wolsey nie doczekał ślubu Henryka VIII i Anny Boleyn?

Eric Ives, naczelny biograf Anny Boleyn, uznał, że „zważywszy na takie powiązania, objętość materiału pozostawionego przez Wyatta rozczarowuje ale i tak pozostaje cenna, zwłaszcza że co najmniej jeden ważny epizod przez niego opisany znalazł potwierdzenie w innych niezależnych źródłach”.

Materiał przedstawiony przez Wyatta faktycznie rozczarowuje. Opisy Wyatta są skromne – nie podaje on szczegółów co do wyglądu Anny Boleyn, nie wspomina o jej zainteresowaniach czy o ludziach z którymi była blisko. Zaskakujące, zważywszy na to, że informatorką Wyatta była Anna Gainsford, dama dworu Anny.

Rzekomo.

Ten jeden epizod wspomniany przez Ivesa to epizod ze skradzioną książką występujący u Loutha. Ives jednak się pomylił – to nie Wyatt potwierdza Loutha. Odwrotnie. Wyatt zapożyczył incydent od Loutha mając zapewne nadzieję, że nikt nie zakwestionuje jego autentyczności.

Wyatt nie miał informatorki która służyła Annie Boleyn. Gdyby miał, jego książka byłaby wypełniona anegodtami z życia Anny. Anna Gainsford zmarła zanim Wyatt się urodził. Nie żyła już w 1548 r., pięć lat przed narodzinami Jerzego Wyatta. Potwierdza to testament jej męża spisany w 1548 r. Jerzy Zouch wspomina tam „Elleyn, moją obecną ukochaną żonę”.

Jerzy Wyatt zasugerował w swoim dziele, że jego informatorką była Anna Gainsford – zasugerował to zapożyczając epizod z ukradzioną książką od Loutha, w którym Gainsford się pojawiła.

Historycy dali się nabrać.

Wychodzi na to, że Wyatt czerpał anegdoty z życia Anny Boleyn z plotek o niej krążych  w Anglii pod koniec XVI wieku. Jego celem było zaprzeczenie wszystkiemu co o Annie napisał Nicholas Sanders. Zawsze mnie dziwiło, że Wyatt tak mało napisał o samym wyglądzie Anny. Gdyby jego informatorką faktycznie była dama jej dworu, z całą pewnością opisałby więcej sytuacji z życia Anny.

Moim zdaniem dzieło Wyatta powinno być traktowane z rezerwą. Jest ono bardzo niekonkretne, pełne poetyckich opisów samej Anny i Henryka VIII. Ives pisze: „Niestety to, co Jerzy ma do powiedzenia na temat Anny, tchnie naiwnością. Tchnie naiwością gdyż Wyatt nie wiedział o Annie nic poza plotkami. Wyatt sentymentalizuje na przykład o tym jak Henryk „połączył się z nią jak dąb z winoroślą”. Pisząc o wyglądzie Anny, Wyatt znowu pisze niejasno, że „jej uroda była nie tyle nieskazitelna, ile czystsza i świeższa niż wszystko, co dane nam ocenić (…) podobnie mówiono, że na niektórych częściach ciała miała niewielkie pieprzyki, które widuje się nawet na najjaśniejszej skórze”. No właśnie – „mówiono”. Dzieło Wyatta nie ma wartości historycznej – jest to dzieło apologety który nie znał ludzi otaczjących Annę Boleyn. Jednym słowem – daliśmy się nabrać.

Źródła:

Dzieło Jerzego Wyatta wydrukowane w The Life of Cardinal Wolsey, George Cavendish, ed. Samuel Weller Singer.
Eric Ives, Życie i Śmierć Anny Boleyn (Astra, 2012).
David Graham Edwards, Derbyshire Wills Proved in the Prerogative Court of Canterbury (Derbyshire Record Society, 1998)
Category: Artykuły  3 Comments
Co Anna Boleyn sądziła o swoim awansie społecznym?

Anna Boleyn, portret z XVII wieku

Dzisiejszy artykuł będzie krótki ale treściwy. Annę Boleyn często posądza się o ambicję i dążenie do celu po trupach. Ale czy Anna chciała zostać królową? Czy chciała zostać żoną Henryka? Jak zapatrywała się na swój awans społeczny?

Kiedy Henryk VIII zaproponował Annie pozycję oficjalnej metresy królewskiej, Anna odmówiła. Według pewnego źródła, rzuciła się przed królem na kolana i wyznała, że „odda swoje dziewictwo tylko mężczyźnie którego poślubi”. Był rok 1526. Czy był to ambitny plan Anny i jej pierwszy krok na drodze do korony?

Nie sądzę.

Anna wiedziała, że jako kobieta musi chronić swoją reputację. W liście do ojca z 1513 r. zapisała, że chciała mieć opinię kobiety o nieposzlakowanej reputacji gdy zjawi się na dworze, co świadczy o tym, że ceniła swój honor. Jako młoda i niezamężna kobieta, Anna wiedziała, że jej atutami były dziewictwo i nieposzlakowana opinia.

Ludzie w czasach Tudorów wszystko tłumaczyli bożą opatrznością. Anna nie różniła się od nich w tym względzie. Tuż po koronacji, kiedy odwiedził Annę wenecki ambasador, Anna powiedziała mu, że „dobrze wiedziała, że to sam Bóg zainspirował Jego Wysokość aby ją poslubił, gdyż mógłby poślubić osobistość znacznie przewyższającą ją rangą” a jednak wybrał ją. Również jeden z kapelanów Anny, William Latymer, zapisał, że tuż po koronacji Anna wygłosiła przemowę do członków swojego nowego dworu, w której wyraziła opinię, że to sam Bóg wyniósł ją do królewskiej godności. Jednocześnie Anna podkreślała, że to „honorowe i pełne przywiązania uczucie” Henryka VIII zainspirowało go do wybrania właśnie jej, „skromnej służebnicy aby została jego żoną i królową”. Willliam Latymer napisał swoją obronę Anny Boleyn wiele lat po jej śmierci, za czasów panowania Elżbiety I. Często podkreśla się, że celem Latymera było przedstawienie Anny w jak najlepszym świetle tak aby zadowolona Elżbieta zechciała wesprzeć go finansowo. Na powyższym przykładzie jednak widać, że Latymer opisywał prawdziwe wydarzenia, chociaż z całą pewnością niektóre wyolbrzymiał.

Symboliczny rysunek przedstawiający Annę Boleyn podczas uczty pokoronacyjnej, Hans Holbein

Tuż przed koronacją z kolei, 8 Marca 1533, kapelani Henryka i Anny wygłosili kazania w których ogłosili, że król żył „w cudzołóstwie i grzechu” z Katarzyną Aragońską więc jego poddani powinni modlić się aby Bóg go zainspirował aby poślubił inną kobietę (oczywiście już wtedy Henryk i Anna byli po ślubie).  Jeden z kapelanów podkeślił, że nie stałoby się nic złego gdyby król zechciał poślubić kobietę o niższej randze (chodziło oczywiście o Annę), pod warunkiem, że cnotą i zaletami nadrobiłaby braki tak jak było to w przypadku żon biblijnych królów Saula i Dawida.

Relacje omówione w tym artykule stawiają Annę Boleyn w zupełnie innym świetle. Oto kobieta, którą posądza się o niepohamowaną ambicję i nadmierną pychę, stawia siebie w roli „skromnej służebnicy” i otwarcie przypisuje swój awans społeczny Bogu i królowi, a nie sobie.

 Źródła:

William Latymer, Chronickille of Anne Bulleyne, Camden Miscellany XXX, str. 47.

Calendar of State Papers Relating To English Affairs in the Archives of Venice, Volume 4, 1527-1533, dokument nr 924.

Calendar of State Papers, Spain, Volume 4 Part 2, 1531-1533, dokument nr 1056.

Category: Artykuły  2 Comments
Maria Tudor, księżna Suffolk czy Izabela Katolicka?

Portret znany jako The Magdalen, National Galery, Londyn

Portret znany jako The Magdalen, National Galery, Londyn

Dzisiaj opublikuję artykuł gościnny. Magdalena Januszko, badaczka życia i panowania królowej Izabelli Kastylijskiej oraz jej męża Ferdynanda Aragońskiego, napisała dla nas rewelacyjny artykuł na temat znanego portretu który często funkcjonuje w literaturze poświęconej Tudorom jako portet Marii Tudor, młodszej siostry Henryka VIII. Oddajmy głos Magdzie!

Maria Tudor, księżna Suffolk czy Izabela Katolicka?

W celu zrealizownia tego artykułu wykorzystałam pracę portugalskiego historyka sztuki Pedra Flor z uniwersytetu Aberta de Lisboa, która została przetłumaczona na język hiszpański (korzystam z tłumaczenia) przez Begona Farré z Instituto de Historia da Arte – Faculdade de Ciźncias Sociais e Humanas da Universidade Nova de Lisboa, do którego link zostawię na dole.

 Przez wiele lat obraz znajdujący się w National Gallery w Londynie funkcjonował jako Maria Tudor, córka Henryka VII i Elżbiety jorskiej, królowa Krancji oraz księżna Suffolk. Jednakże nie jest to jedyna możliwa identyfikacja.

Na tyle obrazu znajduje się etykieta z XIX wieku według której jest to rzeczywiście księżna Maria, jednakże specjaliści z Portugalii po analizie wszystkich dostępnych podobizn odrzucili taką możliwość, stwierdzając, że obraz został po prostu błędnie zidentyfikowany.

Francuski historyk sztuki Louis Dimier stwierdził, iż analizowany obraz mógł być portretem Eleonory Austriaczki, starszej siostry Karola V, królowej Francji i Portugalii. Hipoteza ta została jednak ostatecznie odrzucona przez Roblota-Delandre, który dokonał analizy współczesnych portretów tejże królowej, wykonanych przez Jana Gossaerta, które nijak mają się do obrazu z National Gallery. Hiszpański historyk sztuki Sánchez Cantón natomiast twierdził, iż jest to podobizna innej siostry Karola V, Katarzyny, królowej i regentki Portugalii. Inny specjalista Martin Davies z kolei upierał się przy tym, że to po prostu obraz przedstawiający świętą Marię Magdalenę.

W okresie od stycznia do marca 2012 Pedro Flor, portugalski historyk sztuki pracował nad artykułem, w którym postawił tezę, iż wspomniany obraz przedstawia wyidealizowaną królową Izabelę Katolicką, matkę Katarzyny Aragońskiej – pozującą najprawdopodobniej jako Maria Magdalena. Jego badania i wnioski oraz dowody które przedstawia są interesujące oraz solidne.

Zacznijmy od tego, iż dokładne pochodzenie tego dzieła jest niejasne. Nie wiemy też kto jest jego autorem. Pierwsza zarejestrowana wzmianka, która przetrwała do naszych czasów mówi o tym, iż obraz należał do Hollingworth’a Magniac’a (1786-1867) – wpływowego angielskiego handlowca, znawcy sztuki antycznej. Obraz pojawił się w inwentarzu Anglika w roku 1862, w jego rezydencji w Colworth. Trzydzieści lat później został sprzedany na aukcji przez jego syna i zakupiony przez rodzinę Durlacher, która handlowała dziełami sztuki, w celu ulokowania go w Wickham Flower, w mieście Guildford. Na początku XX wieku portret sprzedano ponownie (dokładnie w 1904 roku) i stał się własnością George’a Salting’a (1835-1909), który wypożyczył go Bulrington Fine Arts Club w celu zorganizowania wystawy zadedykowanej angielskim portretom. W 1910 roku Salting przekazał obraz do National Gallery, gdzie pozostaje on po dziś dzień.

Co sprawiło, że Pedro Flor zidentyfikował modelkę jako Izabelę Kastylijską w roli Marii Magdaleny?

Głównym powodem jest naszyjnik, który kobieta z portretu ma na sobie. Mowa o bogatej kolii, spoczywającej na jej ramionach i piersiach – wykonanej ze złota, przyozdobionej szmaragdem oraz wiązkami strzał zakończonymi perłami – jest to nietypowy naszyjnik, bo niezwykle symboliczny, związany ściśle z dynastią Trastámara, a konkretnie z rodziną Izabeli i Ferdynanda.

Bogato zdobiona kolia sportretowanej kobiety

 Po sekretnym i skandalicznym ślubie i dojściu do władzy Izabela i Ferdynand wybrali swoje emblematy – Izabela zdecydowała się na wiązkę strzał (hiszp. el Haz de flechas), co miało według niektórych interpretacji podwójnie znaczenie, ponieważ pierwsza litera słowa „flechas” była też pierwszą literą imienia jej męża. Ferdynand natomiast wybrał jarzmo (hiszp. el Yugo), którego pierwsza litera pokrywała się z pierwszą literą imienia jego żony (średniowieczny kastylijski Ysabel) – składało się to na wspólny emblemat panującej pary królewskiej i w efekcie Y&F w towarzystwie jarzma połączonego z wiązką strzał pojawiło się na wielu budynkach w Hiszpanii a także na przedmiotach należących do hiszpańskiej pary królewskiej. Nawet w niektórych dokumentach, wliczając  to ostateczny testament z 1516 roku, król Ferdynand podpisywał się inicjałami Y&F.

Kolejnym dowodem na to, iż teoria ta nie została, kolokwialnie mówiąc, wyssana z palca są dwa medale przedstawiające podobiznę królowej Izabeli, które zostały przeanalizowane przez autora oryginalnego artykułu. Jeden z nich znajduje się w kolekcji Jean’a Jadota (Bruksela), natomiast drugi w Archivo Histórico Nacional de Madrid w Hiszpanii. Obydwa przedstawiają królową Izabelę z drobnymi różnicami – nie ma wątpliwości co do identyfikacji ponieważ znajdująca się na nich inskrypcja wyraźnie wskazuje, iż jest to matka Katarzyny Aragońskiej; DIVA + HELISABET + HISPANIARVM + REGINA + SVPREMA + FOEMINARVM + CORONA.

Medale przedstawiające Izabellę Kastylijską

Kobiety na medalach i na portrecie są bardzo do siebie podobne, mimo iż portret jest wyidealizowany ze względu na jego religijną symbolikę; identyczny naszyjnik, podobna suknia, ta sama fryzura.

Dzięki dokumentom wiemy także, iż królowa posiadała naszyjnik „wiązek strzał”, które jak już wspomniałam były jej symbolem (un collar de las flechas o frechas) – kolia ta ważyła pięć marcos i dwie uncje – wykonana była w całości ze złota, przyozdobiona perłami i innymi drogocennymi kamieniami, a jej ogromna wartość sprawiła, iż oddawano ją pod zastaw lichwiarzom, prawdopodobnie z Walencji jako gwarancję pieniężnych pożyczek udzielanych Hiszpańskiej Koronie.

Grób Joanny I Kastylijskiej zwanej Joanną Szaloną

Podobną kolię możemy znaleźć na rzeźbie przedstawiającej Joannę I Kastylijską, znaną również jako Joanna Szalona, wykonanej przez Bartolomé Ordónez’a, która znajduje się w Granadzie. Na rzeźbie Joanny widać bardzo podobny naszyjnik do tego, który był kiedyś własnością jej matki. Niewykluczone, iż Joanna odziedziczyła ten klejnot – lub po prostu jest to kolejny symbolizm – tak bardzo związany z tą rodziną, bowiem Joanna również wybrała wiązkę strzał jako swój osobisty emblemat. Wspomniane już wcześniej medale zostały wykonane w 1514 roku i najprawdopodobniej są reprodukcjami oryginalnego portretu młodej Izabeli. Dokumenty archiwalne wskazują na to, iż istniał współczesny portret Izabeli Katolickiej gdy ta liczyła sobie 30 lat. W inwentarzu Małgorzaty Austriaczki, wdowie po księciu Janie Aragońskim i synowej Izabeli, z 1516 roku znajduje się wzmianka o portrecie hiszpańskiej królowej, autorstwa Michela Sittowa; “ung petit tableaul du chief de la royenne en son eage de XXX ans, fait par maistre Michel”. Inwentarz Małgorzaty z 1523 roku zarejestrował ten sam portret, opisując go w detalu, ale nie wspominając o wieku królowej Izabeli; “ung aultre tableau de la portraiture de la eue royenne d’Espaigne, Done Ysabel, que dieu pardoint, a ung colier d’emeraudes parles et aultres pierres precieuses et une bague du coustel de son chief, a une parle”.

Reasumując; istnieją niezbite dowody na to, iż Małgorzata Austriaczka posiadała portret młodej  Izabeli, na którym miała ona na sobie kolię wysadzaną szmaragdami, perłami i innymi klejnotami, wykonany przez Michel’a Sittow’a.

Zadziwiające jest to, że według dokumentacji Sittow pracował na dworze Izabeli i Ferdynanda w charakterze malarza od 1492 do 1504 – natomiast według opisu z inwentarza księżnej Małgorzaty, królowa liczyła sobie 30 lat na rzeczonym portrecie, wykonanym przez tego artystę, co sytuowało by datę jego wykonania w latach 80tych XV wieku. Jest to interesująca zagadka, aczkolwiek fakt ten w żaden sposób nie wpływa na ostateczne konkluzje, które nasuwają się same.

Przedstawiałam ten artykuł na różnych anglojęzycznych stronach oraz forach związanych z historią Tudorów i chociaż generalnie nowa identyfikacja spotkała się z entuzjazmem oraz ciepłym przyjęciem, niektórzy całkowicie odrzucili przedstawioną tezę, nie zapoznając się z dowodami, ponieważ sportretowana kobieta to oszałamiająca piękność, zupełnie tak jak księżna Maria Tudor, czego nie można powiedzieć o Izabeli I Kastylijskiej.

Portret Izabelli Kastylijskiej wykonany pod koniec jej życia, kiedy królowa była już schorowana i opuchnięta

Może i uroda królowej nie była aż tak opiewana jak uroda córki Henryka VII, jednakże nie można zaprzeczyć, iż z tekstów źródłowych wyłania się  atrakcyjny obraz Izabeli, której regularne rysy można zaobserwować na portrecie sporządzonym kilka lat przed jej śmiercią, gdy była już bardzo schorowana i opuchnięta. Według Hernando del Pulgara – kronikarza i współpracownika Królów Katolickich:

„Królowa ta była średniego wzrostu o dobrze ułożonych i proporcjonalnych członkach, bardzo blada blondynka: jej oczy miały zielono-niebieski kolor, twarz miała śliczną i wesołą, spojrzenie pełne wdzięku oraz szczere, rysy twarzy regularne.”

Nawet Alfonso de Palencia, kronikarz zdecydowanie negatywnie nastawiony do królowej, który krytykował ją zaciekle i uszczypliwie przy każdej możliwej okazji, i był przy tym świadkiem politycznych wydarzeń, pod koniec roku 1474, opisując koronację, a raczej proklamację Izabeli jako królowej Kastylii przyznał, iż była ona „niezwykłej urody.” Niemiecki podróżnik Jerónimo Münzer, który odwiedził Hiszpanię w 1494 roku stwierdził, iż Izabela „miała piękną twarz i wyglądała na zaledwie 36 lat.” Inne opisy opowiadają o jej pięknych dłoniach, oczach, długich jasnych rzęsach, małych ustach i pełnej, dość długiej szyi – a także o włosach w kolorze złotym, które przyozdabiała wymyślnymi precjozami – często nosząc je rozpuszczone bez żadnych nakryć lub wkładając je w transparentną siatkę czy też nakładając maleńki czepek na czubek głowy– jak można zaobserwować na podobiznach współczesnych – przykładem może być carta de privilegio z 1484 roku czy obraz zatytułowany „La Virgen de Los Reyes Católicos” z lat 90tych XV wieku. I chociaż deklaracje te mogą brzmieć jak zwyczajne pochlebstwa, bardzo możliwe, że młoda królowa była ładna – poza tym nie można zapominać, że dyskutowany portret jest obrazem alegorycznym, wyidealizowanym, czemu nie zaprzecza autor oryginalnego artykułu.

Jak już wspomniałam, nie wiadomo kto jest autorem obrazu znajdującego się w National Gallery w Londynie i kiedy dokładnie został on namalowany (bardzo możliwe, że jest to kopia oryginału, który bez wątpienia istniał), aczkolwiek w świetle imponujących badań portugalskiego historyka i nowych dowodów wszystko wskazuje na to, iż należy go identyfikować jako Izabelę I Kastylijską.

Źródła:

  1. http://xn--archivoespaoldearte-53b.revistas.csic.es/index.php/aea/article/viewFile/529/526
  2. Isabel La Católica Vida y Reinado, Tarsicio de Azcona
  1. Crónica Incompleta de Los Reyes Católicos, Anonim
  1. Crónica de los Señores Reyes Católicos Don Fernando y Doña Isabel de Castilla y de Aragón, Hernando del Pulgar
  1. Alonso Fernández de Palencia, Crónica de Enrique IV, ed. Antonio Paz y Meliá (3 v., Madrid, 1973–75)
  2. Między wojną a dyplomacją. Ferdynand Katolicki i polityka zagraniczna Hiszpanii w latach 1492-1516, Filip Kubiaczyk
Category: Artykuły  9 Comments
  • Language

  • Archives

    • 2017 (3)
    • 2016 (7)
    • 2014 (2)
    • 2013 (9)
    • 2012 (22)
    • 2011 (70)
    • 2010 (9)
  • Newsletter

  • Facebook

  • Currently Reading

    ISBN:  9781848945371