<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
	<title>Queen Anne Boleyn - Topic: No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/</link>
	<description><![CDATA[Queen Anne Boleyn, The Tudor period and everything in between.]]></description>
	<generator>Simple:Press Version 4.3.4</generator>
	<atom:link href="http://www.anne-boleyn.com/page_id196/?fanfiction&#038;no-other-will-but-his&#038;xfeed=topic" rel="self" type="application/rss+xml" />
<item>
	<title>Susannah on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1879</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1879</guid>
	<description><![CDATA[<p>Moim zdaniem Culpepper nie kochał Katarzyny a jedynie bawił się nią i może rzeczywiscie chciał się z nią ożenić po śmierci Króla. W końcu gdyby Henryk VIII zmarł będąc z Katarzyną, młoda Howardówna otrzymałaby tytuł Królowej Wdowy, roczną pensję, ziemie itp. Byłaby najlepszą partią w królewstwie, tak jak K.Parr była gdy Henryk umarl.</p>
]]></description>
	<pubDate>Wed, 29 Jun 2011 10:55:06 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1748</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1748</guid>
	<description><![CDATA[<p>Może po prostu myślał, że mu się uda i to wszystko się nie wyda. Tego nie wiemy ;)</p>
<p>Z pewnością robił wszystko, żeby nikt się nie dowiedział, ale w końcu to list Katarzyny do niego a nie odwtornie posłużył jako dowód w sprawie.</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 16:32:23 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Sylwia on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1745</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1745</guid>
	<description><![CDATA[<p>Hm, Culpepper był inteligentny ale jednocześnie dość hm niemądry bo przecież w każdej chwili jego romans z Królową mógł się wydać. No i Culpepper zapłacil za przyjemności własną głową.</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 15:23:58 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1720</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1720</guid>
	<description><![CDATA[<p>Przede wszystkim Thomas był młodym, przystojnym mężczyzną z bądź co bądź dobrą pozycją i jak każdy inny facet na jego miejscu korzystał z życia. Wtedy miłość często pojmowało się troche inaczej niż teraz i uważam, że Katarzyna była dla niego właśnie wyzwaniem a zdobycie jej udowodnieniem sobie, że osiągnął coś, o czym inni nawet nie śnili ;)</p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 20 Jun 2011 10:59:10 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Sylwia on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1717</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1717</guid>
	<description><![CDATA[<p>Czixxa, zgadzam się z Tobą <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-smile.gif" alt="Smile" /> Moim zdaniem Culpepper liczył na szybką śmierć Króla Henryka VIII (a zważywszy na jego otyłość i problemy zdrowotne było to dość prawdopodobne) i chciał poślubić wdowę po nim. Moim zdaniem przekalkulował cały ten romans, ale nie przewidział że Katarzyna miała barwną przeszłość i że kiedyś ich cudzołóstwo może wyjsć na jaw.</p>
]]></description>
	<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 22:57:50 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1675</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1675</guid>
	<description><![CDATA[<p>Fakt, nie pomyślałam o tym ;)</p>
<p>Dużo osób twierdzi, że Thomas kochał Katarzynę, a ja sądzę inaczej. Po prostu mam wrażenie, że był o wiele bardziej przebiegły niż się wydaje i zbyt inteligentny, by się zakochać w Katarzynie :)</p>
]]></description>
	<pubDate>Fri, 17 Jun 2011 16:42:59 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Anna on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1544</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p1544</guid>
	<description><![CDATA[<p>Z przyjemnością przeczytałam Twój tekst, moje wyobrazenie o Culpepperze jest bardzo podobne do Twojego. Fajnie, ze tekst pisany jest z jego punktu widzenia, znacznie to ożywia tę bądź co bądź wiekową postać, jedno mi tylko zgrzytnęło w trakcie lektury, w opisie egzekucji Culpepper mówi: w przypływie adrenaliny.... Adrenalina pewnie mu się wydzieliła, nie sądzę jednak żeby mógł nawet w myslach użyć takiego słowa.</p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 09 Jun 2011 19:09:54 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Sylwia on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p998</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p998</guid>
	<description><![CDATA[<p><strong>czixxxa said: </strong></p>
<blockquote><p>
Mam dokładnie to samo! Czasem np jadę autobusem albo sprzątam i mam super pomysł, tylko nie mam możliwości zapisania i po jakimś czasie mi to przepada ;) No ale próbuję to ciągnąć, choć zdecydowanie łatwiej pisze się takie krótkie opowiadanie ;) A co do pomyłki to kajam sie przed Wami, rzeczywiście się pomyliłam :) Podczas pisania jak wróciłam do początku to zauważyłam ten błąd, ale zapomniałam go poprawić :P</p>
</blockquote>
<hr />
Wiele pomysłów w ten sposób się &#039;ulatnia&#039; <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-wink.gif" alt="Wink" /></p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 18:43:20 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p962</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p962</guid>
	<description><![CDATA[<p>Mam dokładnie to samo! Czasem np jadę autobusem albo sprzątam i mam super pomysł, tylko nie mam możliwości zapisania i po jakimś czasie mi to przepada ;) No ale próbuję to ciągnąć, choć zdecydowanie łatwiej pisze się takie krótkie opowiadanie ;) A co do pomyłki to kajam sie przed Wami, rzeczywiście się pomyliłam :) Podczas pisania jak wróciłam do początku to zauważyłam ten błąd, ale zapomniałam go poprawić :P</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 08:02:34 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Sylwia on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p961</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p961</guid>
	<description><![CDATA[<p>Czixxxa, przeczytałam całą Twoją opowieść i bardzo mi się spodobala :) Tylko na początku wkradł się błąd - Katarzyna była piątą żoną Henryka, nie czwartą <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-wink.gif" alt="Wink" /></p>
<p>Akcja mojej opowieści zaczyna się w dniu koronacji, skupiam się w niej na relacjach pomiędzy Anną a Henrykiem, chociaż to nie ich relacja odgrywa najważniejszą rolę. Ja też nie mam za bardzo czasu i przez to niestety straciłam wiele pomysłów, bo kiedy przychodzą mi jakieś ciekawe zdania do głowy, nie mam czasu ich zapisać i później niestety ich nie pamiętam <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-wink.gif" alt="Wink" /> </p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 23:23:02 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p960</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p960</guid>
	<description><![CDATA[<p>Książkę o Annie piszę od jakiegoś czasu ale trochę stoję w miejscu, bo nie mam czasu, żeby sobie tak naprawdę siąść i pisać, pisać, pisać… :) Ma to być książka opowiadająca o życiu Anny przed poznaniem Henryka i tu mam pole do popisu i wyobraźni, bo o tym okresie znowu tak wiele nie wiadomo ;)</p>
<p>A Ty co piszesz? :)</p>
<p> </p>
<p>Marcin - a te powtórzenia niektóre, to zamierzone były ;)</p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 20:36:45 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Sylwia on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p959</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p959</guid>
	<description><![CDATA[<p>Czixxxa, cieszę się że zdecydowałaś się podzielić z nami swoją twórczością! <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-smile.gif" alt="Smile" /> Zabiorę się za czytanie późnym wieczorem bo teraz jest tu tylko na chwilę <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-wink.gif" alt="Wink" /> Jak ja uwielbiam historie zaczerpnięte z życia ale w postaci fikcji :) </p>
<p>A książkę o Annie długo piszesz? Będzie to w formie książki jak u Gregory czy po prostu taki zbiór opowiadan? Pytam bo też piszę :D Często miewam przebłyski weny i wtedy piszę, po prostu nie mogę przestać <img src="/wp-content/forum-smileys/sf-smile.gif" alt="Smile" /> Mam już sporo napisane, ale nie wiem czy kiedykolwiek to gdzieś opublikuję ;)</p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 19:56:11 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p958</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p958</guid>
	<description><![CDATA[<p>Hehe może rzeczywiście w tych słowach się pomyliłam, ale po prostu czasem jak zaczynam jakiś wątek i mam przypływ weny to zdarza mi się literówka czy taki byk ;) To samo z przecinkami, wybacz :P</p>
<p>Jeśli chodzi o czas to najpewniej zmieniłam to celowo - to pamiętnik i czasem Culepper opisuje coś o czym myśli w tej chwili a czasem opisuje coś, co wcześniej się wydarzyło ;) No chyba, że w jakimś innym miejscu mi się sypnęło :P</p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 19:03:42 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>MarcinFar on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p956</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p956</guid>
	<description><![CDATA[<p>Dobrze, może skomentuję. </p>
<p>Są błędy i widać, że było pisane na szybko, ale temu się nie dziwię (sama o tym poinformowałaś), choć np. "wcale" pisze się razem, "komukolwiek" również. Ponadto, powtórzenia i braki znaków interpunkcyjnych, głównie przecinków. Raz też chyba zmieniłaś czas z przeszłego na teraźniejszy. </p>
<p>Co do samej treści - podoba mi się. Mogę przyznać to otwarcie - wyczerpująco opisałaś i choć jakbyś "uciekała" od opisów, potrafiłaś mnie zaciekawić. Oczywiście, aspekt historyczny pozostawiam w oddali, ale coś nowego, ciekawszego i lżejszego również się przyda - owy pamiętnik czymś takim jest. No i oczywiście, poetycko to opisałaś - w szczególności ostatnie akapity były świetne. ;)</p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 17:41:23 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>czixxxa on No other will but his</title>
	<link>http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p955</link>
	<category>Fanfiction</category>
	<guid isPermaLink="true">http://www.anne-boleyn.com/page_id196/fanfiction/no-other-will-but-his/#p955</guid>
	<description><![CDATA[<p>No cóż, za namową niektórych z Was postanowiłam coś dodać od siebie ;) Zamiast książki o Annie, którą staram się tworzyć, bo z nią to mi jeszcze długooo zejdzie :P</p>
<p>Już kiedyś miałam taki pomysł, żeby napisać króicutkie opowiadanie w formie pamiętnika Thomasa Culpeppera, toteż wczoraj w nocy gdy spać nie mogłam – wzięłam komputer i napisałam :P Dlatego też nie jest to coś genialnego, ale sami chcieliście ;)</p>
<p>Trochę mi poprzesuwało zdania ale mam nadzieję że nie przeszkadza :P</p>
<p> </p>
<p><strong><em>No other will but his</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nigdy nie miałem</p>
<p>problemu z kobietami. Każda, która tylko mi się spodobała – nie ważne czy była</p>
<p>zwykłą chłopką pracującą gdzieś w polu, czy też wysoko urodzoną damą – była</p>
<p>moja. Wiedziałem, że i tym razem nie może być inaczej, choć sytuacja była zgoła</p>
<p>inna. Nie miałem do czynienia ni z chłopką ni z damą – kobieta, którą sobie</p>
<p>upodobałem była o wiele mniej osiągalna. Była to bowiem królowa Anglii.</em></p>
<p><em>Katarzyna Howard…</p>
<p>Piękna, młodziutka brunetka o filigranowej figurze, pięknych, zalotnych oczach</p>
<p>i zawsze kusząco wydętych ustach. W wieku siedemnastu lat poślubiła miłościwie</p>
<p>nam panującego Henryka VIII, który swojego czasu wziął sobie za żonę nawet</p>
<p>kuzynkę Katarzyny. Ona była zaś jego czwartą żoną. O tak, Henryk doskonale znał</p>
<p>się na kobietach. Dlaczego więc tym razem zainteresował się takim podlotkiem? Na</p>
<p>początku myślałem, że musi to być spowodowane jej wyjątkową inteligencją czy</p>
<p>wybitnymi uzdolnieniami, tak więc nie wierzyłem w słowa dworzan, którzy twierdzili,</p>
<p>iż nowa królowa jest głupiutka niczym mały kociak. Nie wierzyłem w to, dopóki</p>
<p>sam nie poznałem Katarzyny. Nigdy w życiu nie spodziewałbym się takiego widoku!</p>
<p>Młodziutka królowa prężyła się zachęcająco na tronie i szeptała królowi do ucha</p>
<p>jakieś sprośne dowcipy, na dźwięk których władca śmiał się na cały głos.</p>
<p>Zdecydowanie nie wyglądała też na skomplikowaną osobowość jednak z pewnością</p>
<p>małżonka uszczęśliwiała króla. To dobrze – szczęśliwy król to szczęśliwy kraj.</em></p>
<p><em>Wtem, odwróciła się w</p>
<p>moim kierunku i posłała mi przeciągłe spojrzenie, uśmiechając się przy tym</p>
<p>prowokacyjnie. Zapewne przyzwyczajona do tego, że każdy mężczyzna onieśmielony</p>
<p>jej widokiem spuszcza wzrok, zdziwiła się moją reakcją. Nie miałem bowiem</p>
<p>zamiaru zmarnować takiej okazji i patrzyłem na nią tak samo jak ona przed</p>
<p>chwilą na mnie, a Katarzyna z rumieńcem na licach znów zaczęła zabawiać króla</p>
<p>rozmową.</em></p>
<p><em>I wtedy już</p>
<p>wiedziałem, że będzie moja.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Peleryna zsunęła się</p>
<p>po jej nagim ciele i upadła na ziemię. Katarzyna przygryzła swój palec wskazujący</p>
<p>udając zawstydzoną, iż nic na sobie nie ma. Podeszła do mnie powolnym krokiem i</p>
<p>ucałowała delikatnie w usta. Moja dłoń powędrowała do jej uda, a ona ujęła w</p>
<p>swe ręce koronę królewską, która spoczywała na jej skroniach i założyła mi ją</p>
<p>na głowę.</em></p>
<p><em>- Jesteś moim królem… – wyszeptała mi prosto w usta. Jej oddech</p>
<p>utrzymywał się delikatnie na moich wargach. – Moim panem… i władcą…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Myliłem się myśląc, że</p>
<p>tym razem będzie inaczej, że zdobycie tej kobiety będzie trudniejsze, niż</p>
<p>zdobywanie innych. Katarzyna jest naiwna. Bardziej naiwna niż się tego</p>
<p>spodziewałam. Uwierzyła w każde słowo, które jej powiedziałem, a każdy mój</p>
<p>dotyk potwierdził jej tylko to, co mówiłem. Mówiłem: „pragnę cię” i tak</p>
<p>myślałem. Lecz gdy mówiłem: „kocham cię” – myślałem: „jesteś jedynie kolejną z</p>
<p>moich zabawek”. </em></p>
<p><em>Kolejną zdobyczą… ale</p>
<p>jakże cenną. O wiele cenniejszą od poprzednich. Któż nie chciałby być na moim</p>
<p>miejscu? Któż nie chciałby trzymać nagiej Katarzyny Howard w swoich ramionach,</p>
<p>pieścić jej piękne piersi i łono? Ach, gdybym tylko mógł powiedzieć o tym</p>
<p>komukolwiek! Pochwalić się mym łupem… Ale nie, nigdy nie będę mógł tego</p>
<p>uczynić. To byłoby nieroztropne. Zdecydowanie ten słodki sekret zatrzymam</p>
<p>wyłącznie dla siebie.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>- Zabierz mnie stąd. –</p>
<p>powiedziała do mnie cicho dzisiejszej nocy, gdy leżeliśmy objęci na jej łożu.</em></p>
<p><em>- Mogę zabrać cię do</p>
<p>raju, tak jak przed chwilą. – odparłem całując jej szyję.</em></p>
<p><em>- Nie. Zabierz mnie</p>
<p>stąd naprawdę. Zabierz mnie z dworu… jak najdalej.</em></p>
<p><em>- Och, głuptasie.</p>
<p>Jesteś królową Anglii. Ciebie nie można porwać. </em></p>
<p><em>Rozbawiła mnie swoją</p>
<p>propozycją. Czasami była taka… dziecinna. Nigdy nie mogłem przewidzieć, co uroi</p>
<p>się jej w tej pięknej główce i jakie abstrakcyjne myśli w niej kryje.</em></p>
<p><em>- Nie mogę już tego</p>
<p>wytrzymać Tomaszu. Jedyne czego pragnę w życiu to być z tobą. Chcę spędzać z</p>
<p>tobą każdą wolną chwilę, móc przytulić cię publicznie, pocałować, powiedzieć na</p>
<p>cały głos jak bardzo cię kocham i pragnę! Tylko tego chcę, nic więcej.</em></p>
<p><em>Nie wiedziałem co mam</p>
<p>powiedzieć. Pierwszy raz usłyszałem coś takiego z jej ust. Pierwszy raz</p>
<p>Katarzyna wyznała mi co naprawdę czuje. I nie było to dobre. Objąłem ją mocno i</p>
<p>pocałowałem namiętnie w usta, żeby mieć chwilę na przemyślenie tego, co mam jej</p>
<p>powiedzieć. Tym razem jednak Katarzyna nie poddała się mi, oderwała swoje wargi</p>
<p>od moich i spojrzała na mnie wyczekująco.</em></p>
<p><em>- Też cię kocham ale…</p>
<p>- wziąłem głęboki oddech próbując zebrać myśli. – To wszystko nie jest takie</p>
<p>proste, jakbyś chciała najdroższa. Jesteś żoną Henryka VIII, a ja jego</p>
<p>szambelanem. Nie można nam być razem, publicznie okazywać sobie uczuć, bo</p>
<p>inaczej…</em></p>
<p><em>- Co? – wpadła mi w</p>
<p>słowo Katarzyna.</em></p>
<p><em>- Może spotkać nas coś</p>
<p>złego.</em></p>
<p><em>Katarzyna zamiast</p>
<p>zachować powagę i wystraszyć się tak, jak miałem nadzieję, że się stanie,</p>
<p>zaczęła się śmiać. Zdenerwowało mnie to – wydawało się jej, że wszystko jest</p>
<p>zabawą. Nie miała bladego pojęcia o prawdziwym życiu.</em></p>
<p><em>- Jestem królową jak</p>
<p>sam słusznie zauważyłeś. Nikt mnie nie tknie! – rzekła przez śmiech.</em></p>
<p><em>- Pamiętasz, co stało</p>
<p>się z twoją kuzynką? – spytałem ją ostrym tonem. Musiałem uzmysłowić jej, co</p>
<p>nam grozi jeśli nie zacznie zachowywać się odpowiedzialnie i uważać na to co</p>
<p>robi i mówi.</em></p>
<p><em>- To nie to samo, ona</p>
<p>była czarownicą… Była opętana przez diabła!</em></p>
<p><em>- Wierzysz w to? Nie</p>
<p>bądź nierozsądna Katarzyno. Anna Boleyn nigdy niczym nie zawiniła, oprócz tego,</p>
<p>że nie dała Henrykowi syna. Ty jesteś w lepszej sytuacji, bowiem Anglia ma</p>
<p>następcę tronu i król już nie wymaga tak od ciebie dziecka, ale w</p>
<p>przeciwieństwie do Anny – ty jesteś winna zdrady. Proszę cię, nie rób niczego</p>
<p>pochopnie. Nigdy, przenigdy z nikim o mnie nie mów. Dla ciebie mam być zawsze</p>
<p>tylko i wyłącznie sługą. Nikim więcej.</em></p>
<p><em>Katarzyna ze łzami w</p>
<p>oczach potaknęła głową nie mówiąc ani słowa.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Jedyną osobą, która</p>
<p>wie o moich schadzkach z Katarzyną jest jej dama dworu Jane Boleyn – wdowa po</p>
<p>biednym Jerzym Boleynie, który wraz z dawną królową a swoją siostrą Anną</p>
<p>stracił głowę na szafocie. Dlaczego pomaga nam w spotykaniu się? Tego nie wiem.</p>
<p>Być może chce się przypodobać nowej królowej, choć według mnie nie jest to zbyt</p>
<p>rozsądne. Anglia w ostatnim czasie miała już tyle królowych, że każdy dworzanin</p>
<p>wie doskonale, iż najlepiej wychodzi się na trzymaniu strony króla. No cóż,</p>
<p>królowe pojawiają się i znikają…</em></p>
<p><em>Podczas dzisiejszej</p>
<p>wieczerzy Jane jak zwykle podeszła do mnie i wręczyła mi po kryjomu liścik od Katarzyny.</em></p>
<p><em>- Dzisiaj? – zapytałem</p>
<p>ją.</em></p>
<p><em>- Tak. Pamiętaj ażebyś</p>
<p>był ostrożny. – odpowiedziała Jane rozglądając się na wszystkie strony i</p>
<p>sprawdzając, czy aby nikt nas nie podsłuchuje.</em></p>
<p><em>- Zawsze jestem</p>
<p>ostrożny. – syknąłem. No cóż, muszę przyznać, że nigdy nie przepadałem za tą</p>
<p>kobietą ale musiałem ją tolerować, bo w innym wypadku mogłaby wydać mnie i</p>
<p>Katarzynę. Gdyby to uczyniła nic dobrego by nas nie czekało.</em></p>
<p><em>Jane odeszła a ja</p>
<p>przystanąłem pod ścianą i rozpieczętowałem list od królowej. Był bardzo krótki,</p>
<p>gdyż jakiś czas temu zganiłem Katarzynkę za długie miłosne listy. Bałem się, że</p>
<p>ktoś mógłby je przechwycić.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>„Najdroższy Tomaszu!</em></p>
<p><em>Tak bardzo za Tobą</p>
<p>tęsknię i nie mogę doczekać się naszego kolejnego spotkania… Dlatego też pragnę</p>
<p>widzieć Cię dzisiaj w mojej komnacie o tej samej porze co zwykle, gdy mój</p>
<p>małżonek już zaśnie. </em></p>
<p><em>Twoja na zawsze,</em></p>
<p><em>Katarzyna Howard – królowa Anglii</em></p>
<p><em>P.S. Pragnę mieć Cię już przy sobie.”</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Tej nocy Jane Boleyn jak zwykle przeprowadziła mnie przez tajemny</p>
<p>korytarz do komnaty Katarzyny. Gdy do niej wszedłem, zamknęła za nami drzwi.  Słychać było jej kroki, lecz wiedziałem</p>
<p>doskonale, że przez długi czas stała pod komnatą i słuchała, jak królowa Anglii</p>
<p>oddaje się królewskiemu szambelanowi.    </p>
<p>                             </em></p>
<p><em>                   </em></p>
<p><em>***</em><br />
<em> </em></p>
<p><em>Stało się to, czego</p>
<p>najbardziej się obawiałem. Mój najgorszy koszmar stał się jawą. </em></p>
<p><em>Wczorajszego</p>
<p>popołudnia, gdy odpoczywałem po męczącym polowaniu, do mojej komnaty wpadło</p>
<p>trzech strażników z samym księciem Suffolk na czele. Prawie wywarzyli drzwi a</p>
<p>ich miny nie wskazywało na nic dobrego.</em></p>
<p><em>- Tomaszu Culpepper,</p>
<p>zostajesz oskarżony o spółkowanie z królową Anglii – Katarzyną Howard. Na mocy</p>
<p>nadanej mi przez króla Henryka VIII aresztuję cię. Zostaniesz teraz</p>
<p>przewieziony do Tower, gdzie czekać będziesz na przesłuchanie. – wyrecytował</p>
<p>Charles Brandon patrząc mi głęboko w oczy. Nawet nie mrugnął.</em></p>
<p><em>Wstałem z godnością i</p>
<p>bez żadnego słowa wyszedłem ze swojej komnaty. Nie pozwoliłem się prowadzić</p>
<p>przez strażników jak jakiś zbrodniarz. Postanowiłem sobie za wszelką cenę</p>
<p>zachować twarz.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Przez cały wieczór,</p>
<p>gdy czekałem w zimnej celi Tower na przesłuchanie zastanawiałem się tylko nad</p>
<p>jednym: co powie im Katarzyna? Bo to, co powiem ja wiedziałem doskonale. Nie</p>
<p>przyznam się, za nic na świecie nie przyznam się do tego, że sypiałem z nią.</p>
<p>Nie wiedziałem jedynie, czy moje zapieranie się cokolwiek da. Po pierwsze nie</p>
<p>byłem pierwszą osobą w tej sytuacji, bowiem pięć lat temu to samo spotkało paru</p>
<p>mężów, których ciała spoczywają teraz w ziemi. Po drugie, jeżeli Katarzyna</p>
<p>licząc na łaskę Henryka przyzna się do winy… Wtedy moje słowo nic nie będzie już</p>
<p>znaczyć.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Dwóch rosłych</p>
<p>strażników prowadziło mnie ciemnym, kamiennym korytarzem. Co chwilę popychali</p>
<p>mnie abym szedł szybciej i dzielili się obraźliwymi komentarzami na temat</p>
<p>mojego romansu z królową Katarzyną. Nazywali ją klaczką, dziewką do ujeżdżania</p>
<p>i wywłoką. Za takie słowa każdego z nich czekałby stos, oczywiście gdyby nie</p>
<p>fakt, że pozycja Katarzyny nie była aktualnie pewna. Gdybym mógł, to siłą</p>
<p>wyperswadowałbym im ich opinię na temat królewskiej małżonki, ale tak naprawdę</p>
<p>to mieli oni rację. Katarzyna była zwykłą ladacznicą, która dzięki swojemu</p>
<p>niewymownemu urokowi i młodzieńczej naiwności wspięła się na sam szczyt, by</p>
<p>teraz z niego spaść. Gdyby nie jej piękne ciało nie zostałaby żoną Henryka</p>
<p>VIII, nie zostałaby teraz również oskarżona o zdradę. Zapewne już teraz jest</p>
<p>przesłuchiwana. Może nawet tutaj, w Tower? Może przy odrobinie szczęścia</p>
<p>spotkam ją i odgadnę po jej wyrazie twarzy czy się przyznała? Nadzieja okazała</p>
<p>się jednak złudna, gdyż nie miałem szans ujrzeć mej kochanki. Zostałem więc sam</p>
<p>ze sobą i swoim sumieniem.</em></p>
<p><em>Wprowadzili mnie do</p>
<p>sali przesłuchań, choć według mnie była to zwykła cela, większa jedynie trochę</p>
<p>od mojej. Na jej środku stał stary stół a przy nim jedno krzesło, przy nim z</p>
<p>kolei stał arcybiskup Cranmer. Na mój widok skłonił się lekko i wskazał mi</p>
<p>krzesło. Również ukłoniłem się, nie z szacunku dla tego człowieka – choć</p>
<p>zapewne na niego zasługiwał – ale zwyczajnie dlatego, że nie miałem zamiaru</p>
<p>pogarszać swojej sytuacji. Usiadłem na krześle, a Cranmer stanął naprzeciwko</p>
<p>mnie i gestem dłoni dał znać strażnikom, że mogą odejść. Zdziwiło mnie to,</p>
<p>byłem bowiem pewny, że nie będzie chciał zostać ze mną sam na sam. Gdy</p>
<p>mężczyźni opuścili celę, Cranmer nachylił się do mnie i zaczął mnie</p>
<p>przepytywać.</em></p>
<p><em>- Panie Culpepper, nie</p>
<p>jestem rad z tego, że spotykam się z panem w takim miejscu. – rzekł przyjaznym</p>
<p>acz poważnym tonem.</em></p>
<p><em>- Dla mnie spotkać</p>
<p>arcybiskupa to zawsze radość, nie ważne w jakich okolicznościach. –</p>
<p>odpowiedziałem siląc się na obojętny ton.</em></p>
<p><em>Cranmer uśmiechną się</p>
<p>lecz po chwili jego twarz znów spoważniała.</em></p>
<p><em>- Musimy przejść do</p>
<p>rzeczy. Oczywiście mogę trzymać tu pana przez wiele godzin ale nie widzę</p>
<p>takiego sensu. Mam nadzieję, że załatwimy to szybko.</em></p>
<p><em>- W to niestety wątpię</p>
<p>wasza ekscelencjo. – odparłem spokojnym tonem. Cranmer spojrzał na mnie</p>
<p>wyczekująco, więc kontynuowałem. – Z reguły bowiem wasze przesłuchania trwają</p>
<p>tak długo, aż oskarżony przyzna się do winy, nie ważne czy jest winny czy też</p>
<p>nie. Ja natomiast nie przyznam się do niczego, gdyż nic złego nie uczyniłem.</em></p>
<p><em>- Twierdzi pan więc,</p>
<p>że nie spółkował z królową Katarzyną Howard? – spytał wprost arcybiskup.</em></p>
<p><em>- Jak powiedziałem,</p>
<p>nic złego nie uczyniłem.</em></p>
<p><em>- Należy więc chyba</p>
<p>zadać pytanie, czy romansowanie z królewską małżonką uważa pan za złe.</em></p>
<p><em>- Cóż, zadał</p>
<p>arcybiskup dobre pytanie – powiedziałem śmiejąc się lekko. Zaskoczyła mnie jego</p>
<p>bystrość. – Oczywiście moja odpowiedź nie może być inna niż taka, iż nie</p>
<p>pochwalam takich uczynków.</em></p>
<p><em>- Mam rozumieć, że nie</p>
<p>przyznaje się pan, Tomaszu, do zdrady stanu, zdrady swego króla?</em></p>
<p><em>- Nie przyznaję się. Z</p>
<p>królową Katarzyną nic nigdy mnie nie łączyło. Podczas mojej posługi na dworze</p>
<p>widziałem ją zaledwie parę razy zanosząc jej podarki od jego wysokości. Na</p>
<p>wymianę zdań z najjaśniejszą panią pozwoliłem sobie tylko wtedy, gdy</p>
<p>przekazywałem jej zapewnienia o dozgonnej miłości króla do niej. Nie uczyniłem</p>
<p>nic, co uchybiłoby królowi Henrykowi w jaki kol wiek sposób. </em></p>
<p><em>Powiedziałem to</p>
<p>wszystko w tak spokojny sposób, że sam siebie zadziwiłem. Nie spodziewałem się,</p>
<p>że moje łgarstwa będą brzmieć tak prawdziwie i naturalnie. Owszem, miałem duże</p>
<p>doświadczenie w kłamaniu kobietom, z którymi sypiałem – w tym w kłamaniu</p>
<p>Katarzynie – lecz nigdy nie musiałem robić tego w sytuacji, która miała</p>
<p>przesądzić o moim życiu.</em></p>
<p><em>- Zdaje sobie pan</p>
<p>sprawę z tego, co czeka pana gdy okaże się, że złożył pan fałszywe zeznania? –</p>
<p>spytał mnie Cranmer. Nie chciał mnie zmuszać, ale próbował na wszelkie sposoby</p>
<p>przekonać mnie do wyznania prawdy.</em></p>
<p><em>- Zdaję sobie z tego</p>
<p>sprawę. Tak jak i z tego, że będziecie mnie tutaj przyprowadzać do czasu, aż</p>
<p>zmęczony psychicznie złamię się i przyznam do czegoś, czego nie zrobiłem. Marne</p>
<p>wasze starania. </em></p>
<p><em>- Nie będziemy pana do</p>
<p>niczego zmuszać.</em></p>
<p><em>- Ależ oczywiście, że</p>
<p>nie. Tak jak nie zmuszacie do skłamania tych, których torturujecie łamiąc kołem</p>
<p>i wydłubując oczy. – sarkazm ten był zamierzony i wywołał zamierzony skutek.</p>
<p>Cranmer, który nigdy nie był zwolennikiem tortur a zadanie to przejął po swoim</p>
<p>świętej pamięci poprzedniku Tomaszu Cromwellu, postanowił odpuścić mi dalsze</p>
<p>przesłuchania. Przyjął do wiadomości moje stanowisko i zawołał stojących za</p>
<p>drzwiami strażników, by przeprowadzili mnie do mojej celi.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> ***</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Szedłem wśród tłumu</p>
<p>popychany co chwila przez strażników. Ludzie wpatrywali się we mnie wykonując</p>
<p>znak krzyża bądź wykrzykując przeróżne obelgi, które jednak nie docierały do</p>
<p>mnie, do mojego umysłu ani mej duszy. W tej chwili nie obchodziło mnie to, co</p>
<p>ci wszyscy wieśniacy myślą o mnie, bo na cóż mi to? Mogłem im odpowiadać,</p>
<p>krzyczeć, że się mylą… Nie widziałem w tym jednak sensu. Liczyło się dla mnie</p>
<p>jedynie to, by móc odejść z honorem. By do końca, do momentu złożenia głowy na</p>
<p>katowskim pieńku mieć ją podniesioną wysoko. </em></p>
<p><em>Wszedłem na szafot</p>
<p>pewnym krokiem. Czekała już tam na mnie zakapturzona postać kata niczym śmierć</p>
<p>przedstawiana w mitycznych opowieściach. Szedłem dalej nie pokazując na twarzy</p>
<p>emocji, jakie mną targały. Choć byłem przerażony i głos uwiązł mi w gardle nie</p>
<p>zatrzymywałem się, nie próbowałem uciekać. Nie miałem też zamiaru prosić o</p>
<p>przebaczenie. Na to już za późno.</em></p>
<p><em>- Wybaczasz mi? –</p>
<p>zabrzmiał głęboki głos kata, sprawiając jednocześnie, że cały zebrany pod</p>
<p>szafotem tłum umilkł w jednej chwili.</em></p>
<p><em>Wziąłem głęboki</p>
<p>oddech, powietrze zaświszczało mi w płucach. Czułem na sobie setki par oczu,</p>
<p>które wyczekiwały moich słów. Zebrałem wszystkie swoje myśli i odpowiedziałem</p>
<p>jednym suchym : „tak”. Następnie odwróciłem się w stronę ludu, spojrzałem na</p>
<p>wszystkich zebranych i ujrzałem nienawiść w ich oczach. Co gorsza – widziałem w</p>
<p>nich śmierć.</em></p>
<p><em>- Módlcie się za mą</p>
<p>duszę. – odparłem tak głośno jak tylko mogłem. Nie czekając na reakcję</p>
<p>zebranych padłem na kolana i złożyłem swą głowę na pieńku. Zrobiłem to w</p>
<p>przypływie adrenaliny i modliłem się po cichu nie o spokój dla mojej duszy,</p>
<p>lecz o to, by kat jak najszybciej dokonał dzieła. Usłyszałem dźwięk topora</p>
<p>przecinającego powietrze…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Obudziłem się zlany</p>
<p>potem a serce bębniło mi jak oszalałe. Wstałem jak najszybciej i począłem</p>
<p>chodzić w tę i z powrotem po celi by się uspokoić, byłem jednak tak</p>
<p>roztrzęsiony, że nie było to możliwe. Dłonie drżały mi okropnie, myślałem, że</p>
<p>za chwilę stracę zmysły. Chodziłem w kółko przez bardzo długi czas, aż w końcu</p>
<p>mój puls się unormował. Podszedłem wtedy do kraty, która pełniła rolę okna i</p>
<p>patrzyłem w ciemność, byle tylko nie zasnąć. Za nic w świecie nie zapomnę tego</p>
<p>strasznego snu, do końca życia będę miał to przed oczami, jak krótkie by to</p>
<p>życie nie było…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>***<br />
</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Trzy stuknięcia w</p>
<p>drzwi. </em></p>
<p><em>Był to znak, jaki z</p>
<p>moim chłopcem na posyłki – Harrym – ustaliliśmy sobie  wiele miesięcy temu. Wiedziałem więc, że to</p>
<p>on stoi teraz przed drzwiami mej celi i prawdopodobnie ma dla mnie jakąś</p>
<p>wiadomość. Czyżby od Katarzyny? Nie, z pewnością nie miała możliwości nic mi</p>
<p>przekazać. Podszedłem do drzwi i stuknąłem w nie raz pięścią. W odpowiedzi</p>
<p>usłyszałem głos mego pomagiera. Znajomy, życzliwy głos.</em></p>
<p><em>- Sir Tomaszu… – rzekł</p>
<p>Harry niepewnym tonem. – Przynoszę ci wieści z zewnątrz.</em></p>
<p><em>- Mów zatem Harry. –</p>
<p>odpowiedziałem.</em></p>
<p><em>- Nie są to dobre</p>
<p>wieści. Pierwsza jest taka, że… król Henryk postanowił pojmać królową</p>
<p>Katarzynę.</em></p>
<p><em>- Czy jest tutaj, w</p>
<p>Tower? – zapytałem pospiesznie. Tak bardzo chciałem, żeby tu była. Nie, nie</p>
<p>chciałem jej zobaczyć czy przytulić. Ani w głowie mi coś takiego było. Po</p>
<p>prostu gdyby tu była, miałbym możliwość skontaktowania się z nią i dowiedzenia</p>
<p>się, co im powiedziała podczas przesłuchania. Moje nadzieje szybko zostały</p>
<p>jednak rozwiane.</em></p>
<p><em>- Nie, panie. Królowa</p>
<p>aktualnie przebywa w klasztorze. Właściwie to nie powinienem mówić o niej w ten</p>
<p>sposób, gdyż… została pozbawiona tytułu.</em></p>
<p><em>Te słowa w cale mnie</p>
<p>nie zaskoczyły, było to bowiem do przewidzenia. Pewnym było, że król Henryk nie</p>
<p>będzie chciał tytułować królową zdrajczyni. Nie wiedziałem tylko na jakiej</p>
<p>podstawie zdecydował się zapewne anulować małżeństwo.</em></p>
<p><em>-Z jakiego powodu?</em></p>
<p><em>- Zarzucono jej, iż</p>
<p>oprócz utrzymywania stosunków z tobą panie, nie była ona czysta przed ślubem z</p>
<p>królem. – odpowiedział Harry drżącym głosem. Mogłem przysiąc, że co chwilę</p>
<p>odwracał się nerwowo upewniając się, czy nikt nas nie podsłuchuje.</em></p>
<p><em>- To niedorzeczność!</p>
<p>Dlaczego król tak uważa? </em></p>
<p><em>- Znalazł się taki na</p>
<p>dworze, co rozpowiadał, że niegdyś łączyło go z królową Katarzyną coś więcej</p>
<p>niż przyjaźń… że byli sobie przyrzeczeni. </em></p>
<p><em>- Jak się zwie?</em></p>
<p><em>- Francis Dereham.</em></p>
<p><em>Francis Dereham…</p>
<p>Widziałem go parę razy na dworze podczas uczt – zawsze pijanego w sztok. Cham,</p>
<p>zawsze patrzył się na Katarzynę jak wygłodniały wilk i nawet się z tym nie</p>
<p>krył. Oczywista, było takich wielu, ale nikt nie zachowywał się jak on. Co</p>
<p>jednak przyszło mu do głowy, że postanowił tak oczernić Katarzynę i samego</p>
<p>siebie? Dlaczego tak kłamał? A może… może to co mówił nie było kłamstwem?</p>
<p>Katarzyna nigdy nie wyglądała na świętą i nią nie była. Skoro była zdolna do</p>
<p>zdradzania Henryka po ślubie, to czemu nie miałaby sypiać z mężczyznami nie</p>
<p>wiedząc przecież, że kiedyś zostanie królową Anglii? Nie zmienia to jednak</p>
<p>faktu, że ten cały Dereham powinien trzymać gębę na kłódkę i nie mówić takich</p>
<p>rzeczy na dworze, nie mówić ich komukolwiek.</em></p>
<p><em>- Czy jego również</p>
<p>pojmali? – zapytałem Harry’ego.</em></p>
<p><em>- Tak, panie. Lecz nic</p>
<p>nie wiem na temat jego zeznań. Nie tylko jego z resztą pojmano…</em></p>
<p><em>- Jak to? Kogóż</p>
<p>jeszcze? – spytałem zaskoczony. Czyżby Katarzyna spółkowała z kimś jeszcze?</em></p>
<p><em>- Lady Rochford.</p>
<p>Oskarżono ją o organizowanie spotkań królowej z tobą panie.</em></p>
<p><em>Zakręciło mi się w</p>
<p>głowie. Osunąłem się po drzwiach na podłogę i zastanawiałem się co zrobić.</p>
<p>Teraz rozchodziło się nie tylko o zeznania Katarzyny lecz również o to, co</p>
<p>powiem im Jane Boleyn. Nie będą jej oczywiście torturować, gdyż jest arystokratką,</p>
<p>jednak jest też jedynie słabą kobietą, która przestraszona może powiedzieć całą</p>
<p>prawdę. Co jednak z Katarzyną i jej zeznaniami?</em></p>
<p><em>- Czy wiesz, co</p>
<p>zeznała królowa? – zapytałem Harry’ego.</em></p>
<p><em>- Nic nie wiem na</p>
<p>pewno. – odparł. – Mówi się, iż królowa nie przyznaje się do winy. Ponoć król</p>
<p>obiecał jej odpuszczenie win jeśli się do nich przyzna, ale królowa dalej nie</p>
<p>powiedziała nic, co oczerniłoby ją i ciebie, panie.</em></p>
<p><em>- A Derehama? </em></p>
<p><em>- Ponoć powiedziała,</p>
<p>że rozmawiali o ślubie, ale było to jednak rzeczone raczej w niewinnych</p>
<p>pogawędkach i niczego sobie nie obiecywali.</em></p>
<p><em>A więc jednak to</p>
<p>prawda…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>***<br />
</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>10 grudnia 1541 roku.</em></p>
<p><em>„Tomaszu Culpepper,</p>
<p>zostałeś uznany winnym utrzymywania stosunków seksualnych z byłą królową i</p>
<p>małżonką króla Anglii Henryka VIII – Katarzyną Howard. W związku z tym,</p>
<p>zostaniesz pozbawiony życia przez ścięcie dzisiejszego popołudnia wraz z</p>
<p>Francisem Derehamem.” Słowa te usłyszałem przed godziną od arcybiskupa</p>
<p>Cranmera, który zaszczycił mnie swą obecnością w mojej celi. </em></p>
<p><em>A więc to koniec.</p>
<p>Koniec mego życia, koniec wszystkiego. Mój koszmar stał się właśnie jawą.</p>
<p>Właściwie, mogłem się tego spodziewać – to oczywiste. Jedyną moją nadzieją było</p>
<p>to, że nie będą w stanie nic mi udowodnić, że nie znajdą dowodów. A jednak…</p>
<p>Mimo moich najusilniejszych starań, by wszystko zostało tajemnicą, jakimś</p>
<p>cholernym zbiegiem okoliczności w łapy Cranmera i innych wpadł jeden z listów,</p>
<p>który Katarzyna napisała do mnie. Wiele razy prosiłem ją, by nic w nich nie</p>
<p>ujawniała, by nie podpisywała się w sposób tak oczywisty. Gdyby mnie posłuchała</p>
<p>nie byłoby mnie teraz tutaj! Cóż… przychodzi mi się z z tym wszystkim pogodzić.</p>
<p>Teraz, gdy poznali prawdę nie mam co liczyć na królewską łaskę.  Henryk VIII nigdy nie słynął z łagodności.</p>
<p>Posłał na śmierć już wielu mężczyzn, którzy jakoby uczynili to, co ja</p>
<p>uczyniłem. Dziś podzielę więc los Jerzego Boleyna, Marka Smeatona i innych,</p>
<p>którzy uznani zostali za kochanków jej królewskiej mości Anny Boleyn. Czy</p>
<p>Katarzynę spotka to, co ją? Czy jej głowa również oddzieli się od tułowia za</p>
<p>sprawą francuskiego miecza? Nie przyjdzie mi się tego dowiedzieć w tym życiu.</p>
<p>Katarzyna bowiem nie została jeszcze osądzona. Aktualnie przebywa w jakimś</p>
<p>klasztorze i cały czas ją przesłuchują, próbują namówić do przyznania się, choć</p>
<p>ta ciągle twierdzi, że nie sypiała ani z Derehamem ani ze mną. Oczywiście, że</p>
<p>wie, iż znaleźli dowody. Mimo to trwa przy swoim zdaniu i nie zamierza go</p>
<p>zmienić. Chodzą słuchy, że postradała zmysły, jak i również lady Rochrofd, o</p>
<p>której zeznaniach nic nie wiem.</em></p>
<p><em>Co do Derehama, nie</p>
<p>interesuje mnie jego los. Sam sobie zawinił. Być może gdyby miał choć trochę</p>
<p>oleju w głowie nie czekałby teraz w Tower na śmierć. Nie pojętym jest dla mnie</p>
<p>jak można pod nosem samego króla Anglii obnosić się z tym, że kiedyś łączyło go</p>
<p>coś z królową. Nie wiem czy przyzna ł się teraz, podczas przesłuchań do tego</p>
<p>wszystkiego, czy również w tej sytuacji był taki mocny w gębie. W każdym razie</p>
<p>i tak nic mu nie pomoże. Harry, który przyszedł do mnie zaraz po wyjściu z mej</p>
<p>celi Cranmera, powiedział mi, że Henryk VIII bardziej nienawidzi właśnie</p>
<p>Derehama niźli mnie. Być może powodem tego jest to, że był do mnie w jakiś</p>
<p>sposób przywiązany, być może bardziej bolało go to, że Dereham pozbawił</p>
<p>Katarzynę cnoty przed nim… </em></p>
<p><em>Tak czy inaczej, moje</p>
<p>godziny są policzone. Czas pożegnać się z tym światem. Czy żałuję moich czynów?</p>
<p>Nie. Gdybym mógł jeszcze raz podjąć decyzję o tym, czy uwieść Katarzynę Howard</p>
<p>– uczyniłbym to znów. Być może byłbym bardziej ostrożny, lepiej to wszystko zaplanował,</p>
<p>lecz nie zmienia to faktu, że rozkochałbym w sobie królewską małżonkę. </em></p>
<p><em>Ktoś, kto być może</p>
<p>kiedyś będzie czytał to, co teraz piszę, pomyśli sobie zapewne, żem jest</p>
<p>głupcem, żem zmarnował młody wiek na bezsensowne hulanki i że poświęciłem życie</p>
<p>dla kobiety, której przecież nie kochałem. Pomyli się. Nie jestem bowiem typem</p>
<p>człowieka, który takich czynów żałuje. Kochałem – lecz samego siebie. Dlatego</p>
<p>też uczyniłem wszystko by siebie uszczęśliwić. Wbrew pozorom Katarzyna dała mi</p>
<p>to szczęście. Oddając mi swoje ciało i swoją duszę, bym mógł nad nimi panować</p>
<p>sprawiła, że poczułem się bogiem, poczułem się wszechmocny. Władając nią władałem</p>
<p>bogactwem całego świata.</em></p>
<p><em>Nie mam czego żałować,</p>
<p>gdyż zawsze żyłem pełnią życia: bawiłem się z najlepszymi kompanami, piłem</p>
<p>najsmaczniejsze trunki i sypiałem z najpiękniejszymi kobietami. </em></p>
<p><em>Żegnam się więc bez</p>
<p>żalu z tym światem, żywiąc nadzieję, iż zapamięta on moje imię.</em></p>
<p><em>Jam jest Tomasz Culpepper.</p>
<p>Człowiek, który nie wahał się przed niczym, by zdobyć wszystko.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Thomas Culpepper</em></p>
]]></description>
	<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 16:26:31 +0000</pubDate>
</item>
</channel>
</rss>