Morderstwo i otrucie – czy Anna Boleyn dopuściła się takich czynów?

Jak zapewne pamiętacie, obiecałam Wam, że napiszę artykuł na temat powieści Philippy Gregory, „Kochanice Króla”. Kiedy tak zaczęłam pisać, doszłam do wniosku, że lepiej byłoby poszczególne zagadnienia omawiać w oddzielnych artykułach, bo inaczej zrobiłby się bardzo długi artykuł.

Zastanawiałam się, które zagadnienie omówić w pierwszej kolejności. Akurat tak się złożyło, że czytam drugą książkę z serii „W Komnatach Wolf Hall” autorstwa Hilary Mantel. Powieść „Na szafocie”, skupia się na upadku Anny Boleyn i muszę przyznać, że jest bardzo wciągająca i o wiele lepsza niż pierwsza część. Jeden z fragmentów tej powieści zainspirował mnie do napisania tego artykułu. Oto ten fragment:

„ – To przez nią marnieję – stwierdza książkę. – Anna jak nikt inny zna się na przeróżnych miksturach. Krążą słuchy, że opłaca trucicieli. Wiadomo, co zrobiła staremu biskupowi Fisherowi.

- Co mu zrobiła? – dopytuje młody Surrey.

- Gdzie ty masz uszy, chłopcze? Kucharz Fishera, przekupiony, dosypał mu czegoś do bulionu. Biskup o mało się nie przekręcił.

- Nawet gdyby, niewielka strata – komentuje młodzieniec. – Fisher był zdrajcą.

- Owszem – zgadza się z synem Norfolk – niemniej niczego mu nie udowodniono. Nie mieszkamy w Italii, chłopcze. Mamy tutaj sądy. W każdym razie starowina wyżył, choć potem nigdy nie doszedł całkiem do siebie. Za to Henryk kazał ugotować żywcem winnego kucharza.

- Który – do rozmowy włącza się on, Cromwell – do niczego się nie przyznał. Tak więc nie ma pewności, że za jego uczynkiem stali Boleynowie.

Norfolk prycha.

- Mieli motyw. Maria powinna na siebie uważać”. [1]

Hilary Mantel zręcznie wpotła fakt historyczny jakim jest próba otrucia biskupa Fishera i plotki, jakoby Anna Boleyn była w tę próbę osobiście zaangażowana . Mantel nie jest jednak ani pierwszą ani ostatnią nowelistką która zdecydowała się przedstawić Annę Boleyn w taki a nie inny sposób. W „Kochanicach Króla”, Philippa Gregory również ukazała Annę jako zamieszaną w próbę otrucia:

„Kilka dni później biskup Fisher ciężko zachorzał. Cierpiał straszliwe męki przez całą noc; konwulsje ustąpiły dopiero nad ranem, kiedy to wyszło na jaw, że troje jego współbiesiadników z poprzedniego wieczoru umarło w boleściach, pozostali zaś – w tym służba żywiąca się resztkami z pańskiego stołu – ledwie żyją, wciąż wynicowując sobie wnętrzności w straszliwych torsjach. Przeprowadzone naprędce dochodzenie wykazało, że ktoś przekupił kucharza, by dosypał trucizny do polewki i wina. Biskupa ocaliło od śmierci wyłącznie to, że podczas tamtej akurat wieczerzy nie miał ochoty na polewkę.

 Nie zapytałam Anny, o czym rozmawiała z panem ojcem w komnacie audiencyjnej ani też czy przyłożyła rękę do otrucia trzech niewinnych ludzi i ciężkiej choroby biskupa Fishera. Niełatwo mi było się pogodzić z myślą, że być może rodzony ojciec i własna siostra są skrytobójcami, niemniej przed oczyma wciąż miałam pociemniałą z gniewu twarz Anny zarzekającej się, iż nienawidzi biskupa z całych sił, podobnie jak wcześniej nienawidziła kardynała. Obaj mężczyźni marnie skończyli – jeden doprowadzony do upadku, pozbawiony wszelkich godności i majątku zmarł ze wstydu, drugiemu przyprawiono jadło trucizną i tylko cudem wywinął się śmierci.” [2]

 Philippa Gregory jednak posunęła się o krok dalej i w jednym z wywiadów promujących „Kochanice Króla”, stwierdziła, że [Anna Boleyn] nie była kobietą, która pozwoliłaby aby coś takiego jak grzech czy przestępstwo stanęło na jej drodze – najwyraźniej była odpowiedzialna za co najmniej jedno morderstwo”. [3] Gregory nie sprecyzowała o czyje morderstwo chodzi, ale biorąc pod uwagę, że Anna Boleyn i jej rodzina była otwarcie oskarżana o przyłożenie ręki do próby otrucia biskupa Jana Fishera, zapewne chodzi o tę konkretną sytuację.

 Nie tylko Mantel i Gregory wplotły ten wątek w swoje powieści. W serialu „Dynstia Tudorów”, Tomasz i Jerzey Boleyn, ojciec i brat Anny, zostali ukazani jak przekupują kucharza aby otruł biskupa Fishera. Tomasz Boleyn grozi kucharzowi, że w razie gdyby komuś powiedział kto jest zleceniodawcą, ucierpią jego córki. Kiedy plan się nie udaje a niektórzy z gości biskupa umierają, rozpoczyna się dochodzenie podczas którego kucharz, w obawie o życie swoich dzieci, odmawia wskazania osób, które zleciły morderstwo. Roose zostaje skazany i ugotowany żywcem.

Co na ten temat zdradzają źródła?

 Kucharz Richard Roose, przyznał, że 18 lutego 1531 r. dodał pewną substancję do zupy podanej biskupowi Fisherowi, jednak nie była to trucizna, a jedynie środki przeczyszczające.  Roose wyznał, że był to jedynie „żart”, który miał na celu spowodowanie złego samopoczucia u jego współpracowników, bez narażania ich życia. Resztki z obiadu rozdzielono pomiędzy ubogich i, niestety, to właśnie biedny człowiek o imieniu Bennett Curwen i uboga wdowa, Alice Tryppytt, zmarli w wyniku spożycia zupy przyprawionej dziwną miksturą. [4] Biskup Fisher przeżył jedynie dlatego, że tego dnia nie jadł zupy. Dobrze poinformowany cesarski ambasador, Eustace Chapuys, stwierdził, że „ci, którzy tego dnia spożyli posiłek, czyli niemal wszyscy służący w domu biskupa, prawie pomarli, lecz tylko dwie ubogie osoby, którym w ramach miłosierdzia podano resztki z pańskiego stołu, zmarły”. Chapuys dodał, że król wykazał niezadowolenie i natychmiast wszczął postępowanie w wyniku którego kucharz został aresztowany i poddany przesłuchaniu. Według oceny Chapuysa, Henryk VIII nie był zaangażowany w próbę otrucia biskupa, ale „nie może uniknąć pewnych podejrzeń – jeżeli nie skierowanych przeciwko niemu samemu, to  przeciwko jego pani [Annie Boleyn]  i jej ocju.” [5] Ten krótki fragment to jedyne, czym dysponujemy w tej sprawie – Chapuys nie oskarżył tutaj Anny Boleyn o próbę otrucia Fishera, ale zasugerował, że takie pogłoski pojawiły się po tym incydencie. Dlaczego Anna Boleyn czy ktokolwiek z jej rodziny – lub nawet sam król –  mieliby posuwać się do morderstwa? Biskup Fisher był jednym z obrońców Katarzyny Aragońskiej w sprawie rozwodowej – dzielnie bronił ważności małżeństwa Henryka VIII i jego pierwszej żony, czym naraził się na gniew ze strony króla. Tuż po feralnej próbie otrucia Fishera, Henryk VIII, prawdopodobnie obawiając się, że to on zostanie oskarżony o próbę usunięcia niewygodnego obrońcy swej żony,  powziął radykalne kroki aby ukarać winnego kucharza i w trybie natychmiastowym stworzył nową ustawę, według której rozmyślne otrucie ze skutkiem śmiertelnym zostało poddane karze śmierci poprzez ugotowanie żywcem. [6] Richard Roose został skazany na śmierć i ugotowany żywcem na oczach tłumu w Smithfield. Fisher pozostał wierny Katarzynie aż do swej śmierci na szafocie w lipcu 1535 r. – został stracony za zdradę stanu. Król wielokrotnie narzekał na Fishera i jego lolalność w stosunku do Katarzyny – w ocaleniu biskupa nie pomogło nawet to, że wiele lat wcześniej służył jako spowiednik i bliski współpracownik babki Henryka VIII, Małgorzaty Beaufort.

 Nie ma odpowiednio mocnych dowodów pozwalających jednoznacznie stwierdzić, że Anna Boleyn i jej rodzina była zamieszana w próbę otrucia biskupa Fishera. Plotki pojawiły się samoistnie, gdyż wszem i wobec wiadomo było, że Henryk i Anna nie znoszą wiernego sprawie Katarzyny Aragońskiej Fishera. Plotki oczywiście oddają ducha opiniom które w danym czasie krążyły – a te, jak wiadomo, nie były Annie przychylne. Nie można jednak wykluczyć, że Anna Boleyn miała coś wspólnego z próbą otrucia Fishera – zwłaszcza w świetle jej późniejszych czynów i wypowiedzi.

 Anna Boleyn wielokrotnie odgrażała się, że otruje swoje rywalki, Katarzynę Aragońską i Marię Tudor. W styczniu 1531 r., Anna zaatakowała dwórkę Katarzyny Aragońskiej w obecności całego dworu mówiąc, że „chciałaby ujrzeć wszystkich Hiszpanów na dnie morza”. Kiedy dwórka odpowiedziała, że Anna nie powinna w taki sposób obrażać królowej, Anna odparowała z całą stanowczością, że „nie dba o królową ani jej rodzinę oraz wolałaby ujrzeć ją na szubienicy niż uznać za swoją panią i królową”. [7] Innym razem, w kwietniu 1533, a więc kiedy Anna spodziewała się dziecka i oczekiwała na swoją koronację, wyznała, że z chęcią podałaby Marii trującą strawę. Rok później, w czerwcu 1534 (Anna również wtedy spodziewała się dziecka), przerażony Eustace Chapuys doniósł, że Anna „rozpowiadała wszem i wobec, że kiedy król wyjedzie na spotkanie z Franciszkiem I a ona zostanie regentką,  użyje swej władzy aby zgładzić księżniczkę Marię.” Kiedy brat Anny, Jerzy, ostrzegł ją, że coś takiego z całą pewnością rozgniewa króla, Anna odparła, że „ona o to nie dba nawet, gdyby miała za to zostać spalona żywcem”. [8] Historyk Eric Ives uznał, że groźby te były jedynie „efektem samoobrony, niż chęci wyrządzenia krzywdy” [9], chociaż osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Nie mamy bowiem wglądu w osobowość Anny Boleyn i nie wiemy jakie motywy nią powodowały kiedy wypowiadała te słowa. Możliwe, że Anna po prostu wypowiadała te słowa „w afekcie”, jak to określił Ives, ale możliwe też, że naprawdę planowała otrucie Marii Tudor. Ze źródeł jasno wynika, że Anna Boleyn kilkakrotnie rzucała groźbami w obecności dworu – trudno nazwać to „mówieniem w afekcie”, skoro ponawiało się to kilkakrotnie. Ostatnia zanotowana groźba Anny skierowana ku Katarzynie Aragońskiej i Marii Tudor, pochodzi z roku 1535. Anna wynajęła jasnowidza który przepowiedział, że nie będzie ona w stanie począć syna dopóty, dopóki Katarzyna Aragońska i Maria Tudor żyją. Chapuys, który o tym doniósł, nie był w stanie dowiedzieć się, czy Anna wysłała tegoż jasnowidza do króla – pewnym jest, że człowiek przez królową wynajęty, ponawiał swoje ‘proroctwa’ wszem i wobec. [10]

 Motyw trucicielstwa pojawił się po raz kolejny podczas procesu Anny Boleyn. Dokumenty procesowe nie są kompletne – wiele z nich zniknęło w niewyjaśniony sposób. Na szczęście są jeszcze raporty Chapuysa, który – chociaż nie uczestniczył w procesie osobiście – miał informatorów, którzy byli naocznymi świadkami. Poza tym, jego największym informatorem i źródłem informacji był sam Tomasz Cromwell – człowiek, który wykonywał wolę Henryka VIII i prawdopodobnie znał oskarżenia na pamięć.  Tak więc Chapuys doniósł, że Anna została oskarżona o otrucie królowej Katarzyny i plany pozbycia się księżniczki Marii w taki sam sposób”. [11] Oskarżenie to niekoniecznie znaczy, że Anna Boleyn otruła Katarzynę Aragońską, ale stanowi przykład na to, w jaki zręczny sposób Henryk VIII wykorzystał lata obserwacji Anny Boleyn w celu jej pogrążenia. Anna miała w zwyczaju, jak już omówiłam, grożenie śmiercią Katarzynie i Marii w obecności członków dworu, tak więc nawet jeżeli Anna nie otruła Katarzyny, istniało zbyt wielu świadków którzy na własne uszy słyszeli jak Anna Boleyn wygrażała, że je otruje. Co ciekawe, w dniu aresztowania Anny, sam Henryk VIII wyznał swojemu nieślubnemu synowi, że „on i jego siostra Maria, mają u Boga ogromny dług wdzięczności, że pozwolił im uciec z rąk tej przeklętej, plującej jadem ladacznicy, która zamierzała otruć ich oboje”. [12] Co ciekawe, większość angielskich historyków odrzuca raporty Chapuysa w tym wypadku, ponieważ zbyt jednoznacznie wskazują one, że Anna Boleyn była zdolna do niczemnych czynów. Raporty Chapuysa odnośnie procesu Anny Boleyn pokrywają się jednak z dokumentami procesowymi które przetrwały do naszych czasów – tak więc nie ma podstaw, aby oskarżać Chapuysa o nierzetelność czy kłamstwa. Oczywiście sam fakt, że Annę Boleyn oskarżono o otrucie Katarzyny Aragońskiej nie znaczy, że Anna rzeczywiście do takiego czynu się posunęła. Moim zdaniem Katarzyna zmarła z przyczyn naturalnych – dzisiaj podejrzewa się, że cierpiała na raka – a Anna nie czekałaby tyle lat z usunięciem rywalki. Mogła to zrobić wcześniej, kiedy rozwód Henryka i Katarzyny przeciągał się latami, rujnąc Annie reputację i przyczyniając się do odbierania jej jako królewskiej nałożnicy. Niemniej jednak Anna Boleyn wielokrotnie używała gróźb w stosunku do Katarzyny i Marii i wszyscy wiedzieli, że życzyła im śmierci. Henryk tylko wykorzystał to, co sam dobrze wiedział oraz co doskonale wiedzieli ludzie na dworze.

 Co ciekawe, istnieje spore powiązanie pomiędzy oskarżeniem o otrucie a oskarżeniem o czary. W procesowych dokumentach które przetrwały, nie ma wzmianki o czarach, ale Henryk VIII sam wyznał, że Anna „omotała go czarami i skusiła w ten sposób do zawarcia małżeństwa”. Jest to jednak temat na oddzielny artykuł.

 Źródła:

[1] Hilary Mantel, Na szafocie, wyd. Sonia Draga, 2013, str. 210.

[2] Philippa Gregory, Kochanice Króla, str. 544.

[3] “ (…) and she was not a woman to let something like sin or crime

stand in her way—she was clearly guilty of one murder.”

[4] A Draft of the 1531 ‘Acte for Poysoning’, K. J. Kesselring, The English Historical Review, Vol. 116, No. 468 (Sep., 2001), pp. 894-899.

[5] Letters and Papers, cz. 5, nr 120.

[6] A Draft of the 1531 ‘Acte for Poysoning’, K. J. Kesselring, The English Historical Review, Vol. 116, No. 468 (Sep., 2001), pp. 894-899.

[7] Calendar of State Papers, Spain, Vol.4 part 2, 584.

[8] Calendar of State Papers, Spain, Vol.4 part 2, 584.

[9] Eric Ives, Życie i śmierć Anny Boleyn, wyd. Astra, str. 229.

[10] Letters and Papers, cz. 5, nr 19.

[11] Calendar of State Papers, Spain, Volume 5 Part 2, 55.

[12] Eric Ives, Życie i śmierć Anny Boleyn, wyd. Astra, str. 375.

Category: Artykuły
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
4 Responses
  1. Melinda says:

    Świetny artykuł! Moim zdaniem to był po prostu jeden z aspektów osobowości Anny Boleyn – plotła głópstwa bez zastanowienia. Nie sądzę, że naprawdę chciała otruć Marię czy Katarzynę – za duże ryzyko wiązało się z czymś takim no i oczywiście Anna była pierwszą podejrzaną. Ale masz rację, Henryk VIII świetnie wykorzystał to, co o Annie wiedział. Ludzie podejrzewali ją o najgorsze, ale ona to wszystko napędzała bezmyślnymi uwagami w stylu ‘ja to bym Marysieńkę chętnie otruła’. No kto tak robi? Anna naprawdę zastawiła pułapkę sama na siebie. Ofiara własnych głupstw.

  2. KPK says:

    Dobre, dobre. W afekcie to można działać i mówić wtedy, jak np. wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na to, że Maria stara się zaszkodzić Annie cały czas i oto w łóżku ciężarnej konkubiny znajduje się kupka popiołu, włosy czy inne MAGICZNE rzeczy. Albo zaraz po jakiejś próbie zamachu.
    Poza tym rozśmieszyły mnie opisy chorób po uczcie. No, tak. W czasach, gdy nie było konserwantów, takie rzeczy zdarzały się wcale nierzadko. To nie było dziwne ani nie musiało mieć za przyczynę żadnego dosypania trucizny czy środka przeczyszczającego. Kucharz był pewnie niewinny i głupio się bronił przed gorszymi oskarżeniami, ale mu się nie upiekło. A ugotowało. Chore czasy, chore diety

  3. Susannah says:

    Rewelka! Czyli co, Ives się nie kłóci z Chapuysem w tym przypadku, tylko usprawiedliwia głupotę ‘afektem’? Czemu ludzie nie mogą zaakceptować, że człowiek jest zdolny i do dobrych czynów i do złych? Nikt przecież nie jest ani chodzącym dobrem ani chodzącym złem. Anna jak widać potrafiła być słodka i potrafiła gryźć :P

  4. [...] ZUPANEC, Sylwia S. “Morderstwo i otrucie – czy Anna Boleyn dopuściła się takich czynów?“. Acesso em 27 de Agosto de 2014. BRYAN, Lissa. Anne Boleyn: A Murderer?. Acesso em 27 de [...]

Leave a Reply to KPK Click here to cancel reply.

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*

  • Language

  • Archives

    • 2018 (2)
    • 2017 (8)
    • 2016 (7)
    • 2014 (2)
    • 2013 (9)
    • 2012 (22)
    • 2011 (70)
    • 2010 (9)
  • Newsletter

  • Facebook

  • Currently Reading

    ISBN:  9781848945371