<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Anna Boleyn, Karol Brandon i kazirodztwo</title>
	<atom:link href="http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/</link>
	<description>Queen Anne Boleyn, The Tudor period and everything in between.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 06 Nov 2018 09:08:58 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>By: Melinda</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22208</link>
		<dc:creator>Melinda</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Dec 2012 19:19:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22208</guid>
		<description>Marto, wybacz ale ja naprawdę nie rozumiem jak Twój komentarz odnosi się do artykułu napisanego przez Sylwię a mam wrażenie że odpowiadasz na mój komentarz więc Ci odpowiadam. W przeciwnym razie chyba bym zignorowała Twój wywów i już pisze dlaczego.Piszesz o własnym życiu osobistym, a to nijak się ma do tego artykułu, mój komentarz o paskudnym charakterze Anny Boleyn wcale nie wypływa z faktu że nie popieram życia w konkubinacie ale z tego co wiemy o Annie Boleyn ze źródeł ludzi którzy ją znali osobiście. Wygrażanie śmiercią przez powieszenie królowej Katarzyny czy otrucie następczyni tronu Marii nie było było przejawem dobrego serca lecz zwykłej ludzkiej podłości i zazdrości. Obawiam się że czynienie takich porównan jest po prostu nie na miejscu. Ludzie nie &#039;rzucali błotem&#039; w Annę bez powodu i to nie chodzi wcale o to że sypiała z królem. Ileż kochanek miał Henryk, z dwoma (nie wliczając samej Anny) żył w otwartym konkubinacie (Elisabeth Blount i Mary Boleyn). Czy ktoś nienawidził Bessy Blount za to że była królewską kochanką i urodziła mu syna? Nie. Związek z Mary Boleyn stał się głośny jedynie dlatego że Henryk swoją namiętność szybko przelał na jej siostrę Annę i to przenosi nas do punktu głównego dla którego ludzie nienawidzili Anny. Jako siostra poprzedniej kochanki, Anna i Henryk byli jak brat i siostra poprzez wytworzone stopnie pokrewieństwa. Jako król Henryk powinien zrezygnowac z Anny bo małżeństwo z Katarzyną chciał unieważnić z takich samych powodów, z jakich chciał usankcjonować związek z Anną. Katarzyna sypiała (albo nie sypiała, ale tego nie wiemy) z bratem Henryka, a Henryk sypiał z siostrą Anny a co niektórzy sądzili że był nawet ojcem jej dzieci. Stopnie pokrewieństwa te same, ludzie się wtedy za głowy łapali z niedowierzania.

A Anna nie mogła zrozumieć dlaczego jej nie lubiili (chociaż to i tak za mało powiedziane). Mało tego! Anna nie była wcale &#039;miła i serdeczna&#039; ale wręcz odstreczała ludzi wymyślając niestworzone rzeczy o własnym pochodzeniu, wygrażając śmiercią królowej i następczyni tronu, już nie wspomninając o okropnych oskarżeniach
Suffolka o kazirodztwo z własnym dzieckiem. Nie wliczam w to róznorodnych scen w ktorych Anna osmieszała samego Henryka. Jeżeli takie zachowanie nie jest przejawem paskudnego charakteru, to w takim razie nie wiem co nim jest.

Tutaj chciałabym coś zaznaczyć bardzo mocno. Nie oceniam Ciebie jako osoby przez pryzmat tego co o sobie napisałaś Marto, Twoje życie prywatne to Twoja osobista
sprawa i nie sądzę że jest to temat nadający się do publicznego rozważania na tym blogu. Wbrew temu co napisałaś Twoja sytuacja nie jest podobna do sytuacji Anny Boleyn,
już pomijam fakt że mentalność ludzka jednak się zmienia bo ma na to wpływ duch epoki w której dany człowiek egzystuje, a nasza epoka bardzo się rózni od realiów wieku szesnastego.
Chodzi o sam fakt że działania Anny są świetnie udokumentowane a ona jako osoba publiczna pozwalała sobie na zbyt wiele. Chyba nie sądziła że rzucając groźbami zyska grono 
oddanych sług?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Marto, wybacz ale ja naprawdę nie rozumiem jak Twój komentarz odnosi się do artykułu napisanego przez Sylwię a mam wrażenie że odpowiadasz na mój komentarz więc Ci odpowiadam. W przeciwnym razie chyba bym zignorowała Twój wywów i już pisze dlaczego.Piszesz o własnym życiu osobistym, a to nijak się ma do tego artykułu, mój komentarz o paskudnym charakterze Anny Boleyn wcale nie wypływa z faktu że nie popieram życia w konkubinacie ale z tego co wiemy o Annie Boleyn ze źródeł ludzi którzy ją znali osobiście. Wygrażanie śmiercią przez powieszenie królowej Katarzyny czy otrucie następczyni tronu Marii nie było było przejawem dobrego serca lecz zwykłej ludzkiej podłości i zazdrości. Obawiam się że czynienie takich porównan jest po prostu nie na miejscu. Ludzie nie &#8216;rzucali błotem&#8217; w Annę bez powodu i to nie chodzi wcale o to że sypiała z królem. Ileż kochanek miał Henryk, z dwoma (nie wliczając samej Anny) żył w otwartym konkubinacie (Elisabeth Blount i Mary Boleyn). Czy ktoś nienawidził Bessy Blount za to że była królewską kochanką i urodziła mu syna? Nie. Związek z Mary Boleyn stał się głośny jedynie dlatego że Henryk swoją namiętność szybko przelał na jej siostrę Annę i to przenosi nas do punktu głównego dla którego ludzie nienawidzili Anny. Jako siostra poprzedniej kochanki, Anna i Henryk byli jak brat i siostra poprzez wytworzone stopnie pokrewieństwa. Jako król Henryk powinien zrezygnowac z Anny bo małżeństwo z Katarzyną chciał unieważnić z takich samych powodów, z jakich chciał usankcjonować związek z Anną. Katarzyna sypiała (albo nie sypiała, ale tego nie wiemy) z bratem Henryka, a Henryk sypiał z siostrą Anny a co niektórzy sądzili że był nawet ojcem jej dzieci. Stopnie pokrewieństwa te same, ludzie się wtedy za głowy łapali z niedowierzania.</p>
<p>A Anna nie mogła zrozumieć dlaczego jej nie lubiili (chociaż to i tak za mało powiedziane). Mało tego! Anna nie była wcale &#8216;miła i serdeczna&#8217; ale wręcz odstreczała ludzi wymyślając niestworzone rzeczy o własnym pochodzeniu, wygrażając śmiercią królowej i następczyni tronu, już nie wspomninając o okropnych oskarżeniach<br />
Suffolka o kazirodztwo z własnym dzieckiem. Nie wliczam w to róznorodnych scen w ktorych Anna osmieszała samego Henryka. Jeżeli takie zachowanie nie jest przejawem paskudnego charakteru, to w takim razie nie wiem co nim jest.</p>
<p>Tutaj chciałabym coś zaznaczyć bardzo mocno. Nie oceniam Ciebie jako osoby przez pryzmat tego co o sobie napisałaś Marto, Twoje życie prywatne to Twoja osobista<br />
sprawa i nie sądzę że jest to temat nadający się do publicznego rozważania na tym blogu. Wbrew temu co napisałaś Twoja sytuacja nie jest podobna do sytuacji Anny Boleyn,<br />
już pomijam fakt że mentalność ludzka jednak się zmienia bo ma na to wpływ duch epoki w której dany człowiek egzystuje, a nasza epoka bardzo się rózni od realiów wieku szesnastego.<br />
Chodzi o sam fakt że działania Anny są świetnie udokumentowane a ona jako osoba publiczna pozwalała sobie na zbyt wiele. Chyba nie sądziła że rzucając groźbami zyska grono<br />
oddanych sług?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marta(Rashida)</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22145</link>
		<dc:creator>Marta(Rashida)</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Dec 2012 01:05:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22145</guid>
		<description>Nikt kto nie był w podobnym związku co Anna,nie zrozumie jak to jest być kobietą &quot;szefa&quot;,którą on kocha,ufa i radzi się jej w wielu sprawach... A jest tak,że raptem wszyscy ludzie z pracy,którzy dotychczas cię bardzo lubili,stają się automatycznie twoimi wrogami i &quot;wieszają psy&quot; na tobie.Bez najmniejszego powodu,bo twój stosunek do nich w ogóle się nie zmienia,jesteś miła,serdeczna,nie działasz na ich niekorzyść-a mimo wszystko oni cię już nie lubieją.... Z czasem widząc ich nieustajacą wrogość w stosunku do ciebie,ich &quot;rzucanie błotem&quot; za twoimi plecami,ty też stajesz się ich wrogiem i jesteś gotowa odpłacić im tym samym.To własnie przez ich nienawiść do ciebie,która kierowana jest tylko tym,że jesteś partnerką życiową ich &quot;szefa&quot;(nie wiem,zazdrość to? a może zawiść nimi kieruje?)-ty stajesz się także ich wrogiem,chociaż nigdy wcześniej nie byłaś jakaś mściwa... Ja jestem w takim związku ponad 10 lat,więc wiem co mogła czuć Anna skoro wokół miała samych wrogo nastawionych ludzi,którzy nienawidzili ją tylko dlatego,że król ją kocha i ma na niego jakikolwiek wpływ.... Przykro mi to stwierdzić ale przez te 500 lat ludzki tok myslenia i działania nie zmienił się ani trochę. 

Długo zastanawiałam się czy napisać tu o moim jakże podobnym życiu do Anny,bo niektórzy mogą wylac na mnie wiadro pomyj,choć w ogóle mnie nie znają.Zdaję sobie z tego sprawę,że tak może być, jak czytam niektóre komentarze na temat &quot;paskudnego charakteru&quot; Anny od ludzi którzy nie mają pojęcia jaka naprawdę była i z jakich powodów mogła być &quot;jędzowata&quot; dla innych.Wkurza mnie to i dlatego nie mogłam milczeć! i żeby była jasność,nie wybielam ani Anny ani siebie-chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na to,że każdy skutek ma swoją przyczynę.I że niestety tak ludzie reagują na kobiety które stają się bliskie mężczyzną którzy mają nad tymi ludźmi władze.... Na koniec napomknę tylko,że nigdy nie byłam jakąś szefa &quot;cichą&quot; kochanką,od samego początku naszego związku stałam się Jego oficjalną partnerką życiową.Mieszkamy razem,razem prowadzimy firmę(co tak bardzo &quot;boli&quot; niektórych)i myślimy o wspólnej przyszłości :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nikt kto nie był w podobnym związku co Anna,nie zrozumie jak to jest być kobietą &#8220;szefa&#8221;,którą on kocha,ufa i radzi się jej w wielu sprawach&#8230; A jest tak,że raptem wszyscy ludzie z pracy,którzy dotychczas cię bardzo lubili,stają się automatycznie twoimi wrogami i &#8220;wieszają psy&#8221; na tobie.Bez najmniejszego powodu,bo twój stosunek do nich w ogóle się nie zmienia,jesteś miła,serdeczna,nie działasz na ich niekorzyść-a mimo wszystko oni cię już nie lubieją&#8230;. Z czasem widząc ich nieustajacą wrogość w stosunku do ciebie,ich &#8220;rzucanie błotem&#8221; za twoimi plecami,ty też stajesz się ich wrogiem i jesteś gotowa odpłacić im tym samym.To własnie przez ich nienawiść do ciebie,która kierowana jest tylko tym,że jesteś partnerką życiową ich &#8220;szefa&#8221;(nie wiem,zazdrość to? a może zawiść nimi kieruje?)-ty stajesz się także ich wrogiem,chociaż nigdy wcześniej nie byłaś jakaś mściwa&#8230; Ja jestem w takim związku ponad 10 lat,więc wiem co mogła czuć Anna skoro wokół miała samych wrogo nastawionych ludzi,którzy nienawidzili ją tylko dlatego,że król ją kocha i ma na niego jakikolwiek wpływ&#8230;. Przykro mi to stwierdzić ale przez te 500 lat ludzki tok myslenia i działania nie zmienił się ani trochę. </p>
<p>Długo zastanawiałam się czy napisać tu o moim jakże podobnym życiu do Anny,bo niektórzy mogą wylac na mnie wiadro pomyj,choć w ogóle mnie nie znają.Zdaję sobie z tego sprawę,że tak może być, jak czytam niektóre komentarze na temat &#8220;paskudnego charakteru&#8221; Anny od ludzi którzy nie mają pojęcia jaka naprawdę była i z jakich powodów mogła być &#8220;jędzowata&#8221; dla innych.Wkurza mnie to i dlatego nie mogłam milczeć! i żeby była jasność,nie wybielam ani Anny ani siebie-chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na to,że każdy skutek ma swoją przyczynę.I że niestety tak ludzie reagują na kobiety które stają się bliskie mężczyzną którzy mają nad tymi ludźmi władze&#8230;. Na koniec napomknę tylko,że nigdy nie byłam jakąś szefa &#8220;cichą&#8221; kochanką,od samego początku naszego związku stałam się Jego oficjalną partnerką życiową.Mieszkamy razem,razem prowadzimy firmę(co tak bardzo &#8220;boli&#8221; niektórych)i myślimy o wspólnej przyszłości <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: qudomar</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22132</link>
		<dc:creator>qudomar</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 15 Dec 2012 20:47:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22132</guid>
		<description>w czwartym przypadku powinna być prawnuczka, wybaczcie ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>w czwartym przypadku powinna być prawnuczka, wybaczcie <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: qudomar</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22131</link>
		<dc:creator>qudomar</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 15 Dec 2012 20:45:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22131</guid>
		<description>wydaje mi się, że naczelnym przedstawicielem kazirodztwa w 16 wieku był arcykatolik Filip II Habsburg.

1 żona - Maria Manuela, córka Jana Aviz (siostrzeńca Joanny Szalonej) i Katarzyny Habsburżanki (córki Joanny Szalonej)...czyli była jego podwójną kuzynką, ależ smaczne:) Ich syn urodził się chory i zdeformowany, ciekawe dlaczego?

2 żona Maria Tudor - kuzynka zarówno ojca Filipa jak i matki, dodatkowo kiedyś była narzeczoną Karola V, potem Filip myślał o małżeństwie z Elżbietą, siostrą przyrodnią Marii - cudnie

3 żona Elzbieta Walezjuszka, narzeczona jego syna, ale mu ją odbił :D

4 żona Anna Habsburżanka, po ojcu wnuczka Joanny Szalonej, po matce też wnuczka Joanny Szalonej, ale matka była...siostrą rodzoną Filipa! Także poślubił swoją siostrzenicę,w dodatku kuzynkę. 


Smacznie, co nie ? 
Off topicuję, ale muszę się z kimś tym podzielić! Obrzydliwe!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>wydaje mi się, że naczelnym przedstawicielem kazirodztwa w 16 wieku był arcykatolik Filip II Habsburg.</p>
<p>1 żona &#8211; Maria Manuela, córka Jana Aviz (siostrzeńca Joanny Szalonej) i Katarzyny Habsburżanki (córki Joanny Szalonej)&#8230;czyli była jego podwójną kuzynką, ależ smaczne:) Ich syn urodził się chory i zdeformowany, ciekawe dlaczego?</p>
<p>2 żona Maria Tudor &#8211; kuzynka zarówno ojca Filipa jak i matki, dodatkowo kiedyś była narzeczoną Karola V, potem Filip myślał o małżeństwie z Elżbietą, siostrą przyrodnią Marii &#8211; cudnie</p>
<p>3 żona Elzbieta Walezjuszka, narzeczona jego syna, ale mu ją odbił <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>4 żona Anna Habsburżanka, po ojcu wnuczka Joanny Szalonej, po matce też wnuczka Joanny Szalonej, ale matka była&#8230;siostrą rodzoną Filipa! Także poślubił swoją siostrzenicę,w dodatku kuzynkę. </p>
<p>Smacznie, co nie ?<br />
Off topicuję, ale muszę się z kimś tym podzielić! Obrzydliwe!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Melinda</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22106</link>
		<dc:creator>Melinda</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2012 12:52:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22106</guid>
		<description>Genialny artykuł, oparty na Twojej książce :-) 
Wydaje mi się (moje własne odczucie), że Anna była paskudną osobą z charakteru. Takie oskarżenie to poważna sprawa, ja się wcale nie dziwię, że Henryk oskarżył ją o kazirodztwo.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Genialny artykuł, oparty na Twojej książce <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Wydaje mi się (moje własne odczucie), że Anna była paskudną osobą z charakteru. Takie oskarżenie to poważna sprawa, ja się wcale nie dziwię, że Henryk oskarżył ją o kazirodztwo.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: KPK</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22098</link>
		<dc:creator>KPK</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2012 00:43:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22098</guid>
		<description>To, że Franciszka (też lubię polskie odpowiedniki imion w stosunku do postaci historycznych) wyszła za koniuszego czy kogoś takiego mnie nie dziwi. Angielska tradycja. Na pewno ośmieszająca Angielki na kontynencie. Hołdowały jej nawet królowe i cudzoziemki, które do Anglii przybyły, bo to w pewnym sensie wygodne - mieć męża na garnuszku o wiele niższego rangą zamiast pozostawiać we wdowieństwie. Na kontynencie najlepiej było być, oczywiście, wdową, a w Anglii rządzącą żelazną ręką na włościach małżonką byle kogo (ale dopiero po śmierci wysoko postawionego męża).

Joanny mi szkoda, bo była taka młodziutka i naprawdę coś sobą prezentowała. Bardzo pozytywnie się odbijała na tle panienek angielskich tej epoki. A że ją Edward VI miał wybrać na następczynię na łożu śmierci zamiast jej matki... On nie chciał wcale się zgodzić na nastoletnią kobietę. W ogóle na kobietę! Chciał, żeby jego następcą w razie przedwczesnej śmierci został mężczyzna - SYN Joanny Grey, a nie ona sama. Testament (i tak nieważny w kwestii sukcesji) został więc prawie na 100% spreparowany pod Dudleyów prowodyrów. Tylko dlatego Joanna wskoczyła na tron, choć na pewno nie powinna - ani ona, ani jej matka.

No i dobrze, że tron w końcu objęli Szkoci, bo w każdym normalnym kraju to potomstwo w linii męskiej najstarszej córki/siostry władcy dziedziczy tron, a nie potomstwo po kądzieli młodszej. To w ogóle chore, że dzieci króla (!) znalazły się poza nawiasem na rzecz dzieci jakiegoś księcia świeżej kreacji i bardzo niskiej kondycji. Już pomijając normalne procedury dziedziczenia.

To jakaś paranoja! Z nieznanych mi przyczyn Henryk VIII wyrugował z dziedziczenia tych, którzy mieli największe prawa - poza tym skoro poza Edwardem VI nie miał ślubnych dzieci, to Szkoci od razu powinni najechać Anglię ;) Ale wiemy, jaka była sytuacja polityczna ówczesna.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To, że Franciszka (też lubię polskie odpowiedniki imion w stosunku do postaci historycznych) wyszła za koniuszego czy kogoś takiego mnie nie dziwi. Angielska tradycja. Na pewno ośmieszająca Angielki na kontynencie. Hołdowały jej nawet królowe i cudzoziemki, które do Anglii przybyły, bo to w pewnym sensie wygodne &#8211; mieć męża na garnuszku o wiele niższego rangą zamiast pozostawiać we wdowieństwie. Na kontynencie najlepiej było być, oczywiście, wdową, a w Anglii rządzącą żelazną ręką na włościach małżonką byle kogo (ale dopiero po śmierci wysoko postawionego męża).</p>
<p>Joanny mi szkoda, bo była taka młodziutka i naprawdę coś sobą prezentowała. Bardzo pozytywnie się odbijała na tle panienek angielskich tej epoki. A że ją Edward VI miał wybrać na następczynię na łożu śmierci zamiast jej matki&#8230; On nie chciał wcale się zgodzić na nastoletnią kobietę. W ogóle na kobietę! Chciał, żeby jego następcą w razie przedwczesnej śmierci został mężczyzna &#8211; SYN Joanny Grey, a nie ona sama. Testament (i tak nieważny w kwestii sukcesji) został więc prawie na 100% spreparowany pod Dudleyów prowodyrów. Tylko dlatego Joanna wskoczyła na tron, choć na pewno nie powinna &#8211; ani ona, ani jej matka.</p>
<p>No i dobrze, że tron w końcu objęli Szkoci, bo w każdym normalnym kraju to potomstwo w linii męskiej najstarszej córki/siostry władcy dziedziczy tron, a nie potomstwo po kądzieli młodszej. To w ogóle chore, że dzieci króla (!) znalazły się poza nawiasem na rzecz dzieci jakiegoś księcia świeżej kreacji i bardzo niskiej kondycji. Już pomijając normalne procedury dziedziczenia.</p>
<p>To jakaś paranoja! Z nieznanych mi przyczyn Henryk VIII wyrugował z dziedziczenia tych, którzy mieli największe prawa &#8211; poza tym skoro poza Edwardem VI nie miał ślubnych dzieci, to Szkoci od razu powinni najechać Anglię <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ale wiemy, jaka była sytuacja polityczna ówczesna.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Sylwia</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22097</link>
		<dc:creator>Sylwia</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Dec 2012 23:21:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22097</guid>
		<description>Szczerze powiedziawszy, nie zgłębiałam historii Jane Grey na tyle szczegółowo, aby szerzej komentować ten temat. Ostatnio czytałam sporo o Frances, więc zapewne nowy artykuł pojawi się na jej temat wkrótce.

Henryk VIII - ironia goni ironię, nie tylko w kwestii sukcesji ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szczerze powiedziawszy, nie zgłębiałam historii Jane Grey na tyle szczegółowo, aby szerzej komentować ten temat. Ostatnio czytałam sporo o Frances, więc zapewne nowy artykuł pojawi się na jej temat wkrótce.</p>
<p>Henryk VIII &#8211; ironia goni ironię, nie tylko w kwestii sukcesji <img src='http://www.anne-boleyn.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: qudomar</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22095</link>
		<dc:creator>qudomar</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Dec 2012 20:55:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22095</guid>
		<description>Sylwio, 
nie została uznana za nastepczynię, bo Dudley miał lepszy pomysł - po co mu była potrzebna &#039;stara&#039; królowa, która jest ambitna i nie da sobą pomiatać, na dodatek zamężna pewnie z niewygodnym dla niego człowiekiem. Wolał nieśmiałą,cichą Jane, której wmówili wszystko po kolei. Tylko dziwi mnie, że Franciszka (ja za to lubię polskie odpowiedniki:D) i jej mąż poszli na to. 

Maria I była kuzynką Franciszki, ponoć przyjaźniły się...może jednak mogłą coś zrobić? 

Miała potem gdzieś przyszłość swoich córek - Katarzyny (jej drugim mężem był Edward Seymour, syn Edwarda i Anny)  i Marii. Po nich dziedziczką była Maria Cliford, jedyna córka Eleonory Brandon. Ironia losu - Henio tak chciał syna,poruszył niebo i ziemię a po nim i po krótkich rządach Edwarda do tronu w kolejce były same kobiety...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sylwio,<br />
nie została uznana za nastepczynię, bo Dudley miał lepszy pomysł &#8211; po co mu była potrzebna &#8216;stara&#8217; królowa, która jest ambitna i nie da sobą pomiatać, na dodatek zamężna pewnie z niewygodnym dla niego człowiekiem. Wolał nieśmiałą,cichą Jane, której wmówili wszystko po kolei. Tylko dziwi mnie, że Franciszka (ja za to lubię polskie odpowiedniki:D) i jej mąż poszli na to. </p>
<p>Maria I była kuzynką Franciszki, ponoć przyjaźniły się&#8230;może jednak mogłą coś zrobić? </p>
<p>Miała potem gdzieś przyszłość swoich córek &#8211; Katarzyny (jej drugim mężem był Edward Seymour, syn Edwarda i Anny)  i Marii. Po nich dziedziczką była Maria Cliford, jedyna córka Eleonory Brandon. Ironia losu &#8211; Henio tak chciał syna,poruszył niebo i ziemię a po nim i po krótkich rządach Edwarda do tronu w kolejce były same kobiety&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Sylwia</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22079</link>
		<dc:creator>Sylwia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Dec 2012 14:08:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22079</guid>
		<description>Masz rację Magdaleno - wielu historyków ma tendencję do oczerniania jednych postaci, a wychwalania innych. Smutne, że niektórzy nawet wkładają w usta postaci historycznych słowa które nigdy nie zostały wypowiedziane (jak w przypadku Frances). W powieściach historycznych można to jakoś usprawiedliwić (inwencja twórcza), chociaż ja osobiście jestem przewrażliwiona na punkcie powieści które prezentują postaci  zupełnie inaczej niż wymaga tego poprawność historyczna - w końcu mamy do czynienia z ludźmi z krwi i kości a nie fikcyjnymi bohaterami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Masz rację Magdaleno &#8211; wielu historyków ma tendencję do oczerniania jednych postaci, a wychwalania innych. Smutne, że niektórzy nawet wkładają w usta postaci historycznych słowa które nigdy nie zostały wypowiedziane (jak w przypadku Frances). W powieściach historycznych można to jakoś usprawiedliwić (inwencja twórcza), chociaż ja osobiście jestem przewrażliwiona na punkcie powieści które prezentują postaci  zupełnie inaczej niż wymaga tego poprawność historyczna &#8211; w końcu mamy do czynienia z ludźmi z krwi i kości a nie fikcyjnymi bohaterami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Magdalena</title>
		<link>http://www.anne-boleyn.com/2012/12/anna-boleyn-karol-brandon-i-kazirodztwo/#comment-22078</link>
		<dc:creator>Magdalena</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Dec 2012 13:43:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.anne-boleyn.com/?p=2176#comment-22078</guid>
		<description>Uważam, że w ogóle zbyt kategoryczne ocenianie postaci historycznych jest błędem.
 Frances (też Franciszka mi nie pasuje) mogła pokochałać swego drugiego męża. Poza tym miała ciężką sytuację. Jane była jej córką, a Maria dobrą znajomą, może nawet przyjaciółką. Zresztą jak miałaby jej pomóc?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Uważam, że w ogóle zbyt kategoryczne ocenianie postaci historycznych jest błędem.<br />
 Frances (też Franciszka mi nie pasuje) mogła pokochałać swego drugiego męża. Poza tym miała ciężką sytuację. Jane była jej córką, a Maria dobrą znajomą, może nawet przyjaciółką. Zresztą jak miałaby jej pomóc?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
